04.09.2009 18:13

Autor: Radek

Soulsavers – “Broken”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy: | | | |


soulsavers-broken.jpg Soulsavers – “Broken”
V2 Records 2009

O artystach tak z ciężkim bagażem doświadczeń jak Mark Lanegan zwykło się mówić, że przeznaczona jest im krótka linia życia. Ale Lanegan, który z wiekiem jakby nabierał żywotności, udowadnia, że nie tylko przeszłość, ale i przyszłość należą do muzyka z Seattle. Właśnie po raz kolejny objawił się z brytyjskim elektronicznym duo The Soulsavers.

Do pary “wielkich elektroników” Richa Machina i Iana Glovera, z Laneganem na głównym mikrofonie, znów dołączył Bonnie “Prince” Billy oraz – premierowo – John Pierce ze Spiritualized, britpopowiec Richard Hawley, Gibby Haynes z Butthole Surfers, Mike Patton (w jednym utworze). Słowem – zadziwiający miszmasz. Soulsavers zyskując wsparcie amerykańskiej alternatywy, otrzymali posiłki w postaci żywych instrumentów, solowych gitar, perkusji, basu, a pod koniec płyty usłyszymy również flet i liczne smyczki. Elektroniczne spowolnione brzmienie, godzi w muzycznej pętli instrumentarium klasyczne z tym archetypicznie rockowym.

“Broken” wypełniają skojarzenia. Zaczyna się spokojnie, w duchu analogowo-minimalistycznym. Instrumentalne “The Seven Proof” mógłby otwierać poprzedni album zespołu. “Wise Blood” brzmi niczym filmowy soundtrack Jana A.P Kaczmarka. “Death Bells” oraz “Unbalanced Places” przywodzą na myśl Lanegana śpiewającego z Gregiem Dullim w The Gutter Twins. Zmiany stylistyki (nieznaczne, ale istotne), jak kolejne rozdania kart, wymieniają się jedna po drugiej. Wreszcie następuje spiętrzenie emocji. Melancholijny, nagrany z towarzyszeniem młodej Australijki Red Ghost “You Will Miss Me When I Burn” to coś rzeczywiście z drugiego krańca świata. Nikomu nieznana Rosa Agostino nagrywając pod pseudonimem Red Ghost, dodaje “Broken” zawstydzającego mroku. Trudno uwierzyć, ale z tej pary to Lanegan tryska większym optymizmem. Swoistą czerń najlepiej słychać w delikatnym, zawieszonym jakby na wietrze “Praying Ground”. Pozornie refleksyjna kołysanka, na podkładzie z kościelnych organów, opowiada historię dziewczyny modlącej się o swój rychły, łatwy zgon? Red Ghost będzie jedyną osobowością w zestawieniu której Lanegan, tak przecież zazdrosny o przestrzeń, wyraźnie ustępuje pola – w “Rolling Sky” mężczyzna, stanowi tło dla molowych popisów kobiety.

A jednak szkoda, że muzykom nie udało się utrzymać estetycznej spójności. Rozczłonkowanemu projektowi, pomyślanemu na zbyt liczną ilość talentów zabrakło stanowczego dyrygenta. Próby reanimacji klasyki w “Some Misunderstending” z repertuaru Gene’a Clarka (The Byrds) czy “Can’t Catch the Train” budzącym niebezpieczne konotacje z Waitsem tym bardziej nie pomagają. Na tle koncept albumu, jakim był “It’s Not How Far You Fall, It’s the Way You Land”, “Broken” brzmi niczym składanka największych hitów, swoiste “the best of” zebrane na przestrzeni kliku lat. Kompilacyjność przeszkadza. Kiedy myślałem nad wyborem utworu pod teledysk do “Broken” – którego wciąż jeszcze nie zrealizowano – stwierdziłem, że żaden nie reprezentowałby jej w pełni. Tu każdy wybór byłby mylącym.

Radosław Orzeł

If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (29 głosów, średnio: 7,93 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.