26.11.2016 20:38

Autor: Maria

Sorry Boys – “Roma”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy:


Sorry Boys – “Roma”
Mystic Production/2016

Słuchanie może prowadzić do głębokiej autorefleksji, na którą nie każdy jest przygotowany…

Nie, nie byłam nigdy w Rzymie. Wydaje mi się przereklamowany, nie ciągnie mnie tam i nie lubię rozkrzyczanych Włochów. Sorry. Ukochałam inne miejsca na ziemi. Co nie zmienia faktu, że przed włoską kulturą i dziedzictwem bezdyskusyjnie zgiąć się w pas trzeba i znać i cenić je należy. Ale nie o tym dziś mowa. Na “Romę” chciałam spojrzeć totalnie odrywając się od tego kontekstu, za to przez pryzmat uczuć i emocji, jakie przekazuje i jakie wywołuje. Wszak uczucia czynią nas ludźmi.

Z jednej strony Sorry Boys to już klasa I, marka sama w sobie, więc musieliby się naprawdę, naprawdę bardzo postarać, żeby coś zepsuć. Ale oni naprawdę, naprawdę postarali się, żeby było jeszcze piękniej, jeszcze lepiej, jeszcze bardziej intymnie.

Z jednej strony zespół robi to, do czego nas przyzwyczaił: bogactwo gości i dźwięków, gęstwina instrumentarium, rożne wątki, z których czerpią czasem mniej, czasem więcej, zawsze w sam raz. Najlepszym przykładem są tu piosenki “Mojo” – smyki, cymbałki, wysokie chóry, werbel, bogactwo instrumentarium i barw, mandolina na wyjście lub “Supernova”, szczególnie w drugiej części. Z drugiej zaś strony, każda płyta zespołu jest jakby bardziej przemyślana, dojrzała, wchodzi na wyższy poziom.

Najpiękniejszą i najsmutniejszą kompozycją na płycie jest “Miasto Chopina” i tej piosence należy się osobny akapit. Jeśli nie powieść. Wisienka na torcie. Obawiam się, że u niektórych może wywołać palpitacje, smutne wspomnienia (tyle to już trwa, mija tysiąc sto i trzy dni…) o własnych przepłakanych historiach miłosnych (będzie do czego wracać / nie będzie do kogo).

Jedną piosenką, gdzie pięknie odbija się cała otoczka związana ze sztuką – jeśli mogę do niej jednak na chwilę wrócić – to piosenka tytułowa. Rzym jest tu przenośnią miłości i tego, że musimy z każdej porażki wynosić wnioski i stawać się lepsi, korzystać z doświadczenia i historii, kolekcjonować doznania, tak jak zapoznajemy się z dorobkiem sztuki i kultury poprzednich wieków. Patrzmy na swoje życie jak na taki właśnie dorobek. I podnośmy się z każdej porażki, bo tak uczymy się kochać (love all struggles we had [...] and all lovers we lost).

Ważnym utworem są też “Zwyczajne cuda” – słyszane już niejednokrotnie na poprzedniej trasie koncertowej. Piosenka o nadziei i o tym, że musi być happy end i jeśli nie ma happy endu, to znaczy, że to jeszcze nie koniec. No tak, niepoprawni my, przecież zawsze trzeba wierzyć, że jest dla nas nadzieja. Tylko tyle i aż tyle.

Nie da się ukryć, ze każdy lubi piosenki, które opowiadają jego historię. Tak u mnie jest z “Miastem Chopina”, jednak Sorry Boys mają to do siebie, że ich historii słucha się jak najpiękniejszych bajek i legend. Ogląda jak najładniejszy film o miłości.

“Roma” to jakby opis ludzkiego życia: potrzeby samodzielności, potrzeby ucieczki, potrzeby kochania, potrzeby nadziei. O rozterkach, o obawach, o głębokich smutkach i dążeniu do pewności siebie (maybe tomorrow will be easier – “Roma”). Tak rozumiem to ja. Niby proste, a jednak Bela z zespołem każdą historię przedstawia tak, że jest zwykła, a najpiękniejsza i najważniejsza na świecie zarazem. Intymna. Prawdziwa. Głęboka.

Maria Grudowska

Przeczytaj więcej o utworze “Wracam” >>


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (9 głosów, średnio: 8,33 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.