snieg.jpg Śnieg

Swego nie znacie, a cudze chwalicie.

Spora część z nas ostatnimi czasy ekscytuje się witch house’em (chillwave na moje oko już chyba dokonał swego żywota) lub innymi przepoczwarzeniami oldschoolowej elektroniki, shogaze’u i sam Bóg wie jeszcze czego. We wszelkich produkcjach lo-fi obowiązujący stał się zniekształcony wokal, żeby wspomnieć tylko o How To Dress Well. Przy okazji fali muzyki tworzonej w sypialni, najlepiej na zepsutym kaseciaku, słychać sporo narzekań, że u nas w Polsce takiego zjawiska raczej nie uświadczymy. Tymczasem jak zwykle okazuje się, że wystarczy porządnie przeczesać soundcloudy czy inne bandcampy, aby przekonać się, iż u nas też znajdziemy osoby, które przekuwają swoje tęsknoty z lat chłopięcych i dziewczęcych w melodie.

Śnieg, to nikt inny jak Tomek Śliwka, członek Kombajnu do Zbierania Kur Po Wioskach, wspomagający również sceniczną odsłonę Nathalie And The Loners. Nigdzie nie jest to napisane wprost, lecz nietrudno wywnioskować, że miejscem powstawania piosenek było zaciszu własnego pokoju. Jeśli wśród instrumentów, na których Śliwka nagrywał, widnieją takie nazwy jak Univox i Vermona, z pewnością możemy się spodziewać retro w jak najprawdziwszej postaci.

“Fajne rzeczy” mają w sobie coś z opowieści o wcale nie tak beztroskim, ale na pewno pełnym fantazji, dzieciństwie. Skojarzenia biegną w stronę Lenny Valentino, zapewne dzięki dźwiękom klawiszy brzmiących jak żywcem wyjęte ze starej karuzeli. Najciekawiej jest, gdy Tomek zapuszcza się właśnie w te rejony, pełne infantylnej wyobrażni i sentymentu, który tworzyły  magnetowidy oraz gry na Amigę. Tym tropem podąża “Kowboj Ninja”, zlepek gitarowych i keyboardowych melodii, zdających się opowiadać o wymyślonym bohaterze, na którego zawsze czeka przygoda. Bohaterze będącym nie tylko najszybszym rewolwerem po tej stronie Odry, ale także znającym tajne ciosy karate.

“Acid sound straight from Paris of the North” – taki opis widnieje na bandcampowej stronie Śniegu. W tym przypadku “Paris of the North” oznacza Pasłęk, zaś “acid sound” jest raczej niekończącym graniem w nogę i zabawą w podchody, aniżeli gwiezdnym tripem rockowej psychodelii, w trakcie którego zwiedzamy cały Układ Słoneczny i przybijamy piątkę z samym Stwórcą. Bardzo mi się podoba ten rodzaj nostalgii, idącej w stronę lat 80. i początku 90., ale w wydaniu naszym, rodzimym. Zamiast chłopaków jeżdżących nocą na desce po Los Angeles do Ramonesów lecących z boomboxa albo angielskich klubów, gdzie non stop męczą New Romantic, dostajemy Lecha Wałęsę, reformę Balcerowicza, Bajtka oraz gumy do żucia Turbo.

Od samego autora dostajemy jasne polecenie: “You have to listen to it as one song. Good for dark winter nights”. I tą instrukcją należy się właśnie kierować.

http://snieg.bandcamp.com/ – pod tym adresem możecie posłuchać, jak i ściągnąć muzykę Śniegu.

Krzysztof Kowalczyk

wyszperaj coś więcej ▼




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.