28.12.2008 21:10

Autor: Michał Wieczorek

Sleepercar – “West Texas”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


sleepercar.jpg Sleepercar – “West Texas”

Jim Ward z wiekiem wyraźnie mięknie. Zaczynał od grania w At the Drive-In, gdzie wznosił na wyżyny post-hardcore, potem szefował powstałej na jego zgliszczach Sparcie, która początkowo była bliska AtDI, a pod koniec powędrowała w rejony alternatywnego rocka, następnie, gdy Sparta zawiesiła działalność, wydał solową, akustyczną EP-kę, a rok 2008 spędził ze swoim nowym projektem, alt-country’owym Sleepercar.

Moje pierwsze spotkanie z tym albumem było krótkie i burzliwe. At the Drive-In kocham, Spartę uwielbiam, “Quiet EP”Jima bardzo mi się spodobała, a jednak Sleepercar za pierwszym podejściem znudził mnie i odrzucił. Pewnie dlatego, że, mimo że wiedziałem, czego się mam spodziewać po “West Texas”, to jednak nie byłem na to przygotowany, a może po prostu nieuważnie słuchałem, nie wiem. Jednak, jaka by nie była tego przyczyna, obraziłem się na Warda.

Do “West Texas” wróciłem całkiem niedawno w związku z nadchodzącym końcem roku i podsumowaniami. Chciałem ją sobie po prostu odświeżyć. I wtedy zaskoczyło, kupiłem nowe oblicze Warda.

Zacznijmy od tego, że to płyta niespieszna, może nawet senna, a jeśli pojawiają się szybsze piosenki, to na zasadzie wyjątków (właściwie tylko “Sound the Alarm”). W końcu w zachodnim Teksasie życie płynie inaczej niż, na przykład, w Nowym Jorku, tu nikt się nie spieszy, na wszystko ma czas. Zresztą ten brak pośpiechu jest jedną z większych zalet tego albumu. Na chwilę można zapomnieć o pędzącej rzeczywistości i przenieść się na prerię, zobaczyć oczami wyobraźni te ogromne połacie terenu, na których nie uświadczysz ludzkiej dusz.

“West Texas” to także album głęboko zakorzeniony w tradycji amerykańskiego rocka. Pojawiają się odniesienia do Bruce’a Springsteena, Neila Younga (“All Will End Well”), a z młodszych zespołów do Pearl Jam (“Wasting My Time”), także w sposobie śpiewania Jima – podobną manierę mają Eddie Vedder i Springsteen. Dość zaskakujące okazują się skojarzenia z solową płytą Stone’a Gossarda z Pearl Jam, mniej -  te, które kierują się w stronę solowego Veddera.

Elementy country to przede wszystkim wykorzystywanie gitar akustycznych i chyba najbardziej charakterystycznego instrumentu dla country (może poza banjo), czyli pedal steel guitar, która nadaje tej muzyce tego południowego posmaku.

Najbardziej wpada do głowy “Wednesday Nights”, zgodnie z nazwą nocne, ale kojące. Ciekawym zabiegiem jest dodanie dyskretnych damskich wokali w kilku piosenkach, a zaśpiewane przez kobietę wersy “You Should Run” to jeden z najmocniejszych punktów płyty. Wspomniane już “Sound The Alarm” to przebłysk Sparty, z rwanymi gitarami i szybszym tempem, Sparta pojawia się też w wielogłosach w “Kings of Compromises”.

“West Texas” nie jest płytą, która zapewni Jimowi Wardowi miejsce w historii rocka, zresztą on nie musi nagrywać już legendarnych płyt, ma już jedną na koncie (“Relationship of Command”). Teraz wystarczy, by nagrywał płyty nieschodzące z pewnego poziomu. I “West Texas” ten poziom utrzymuje.

Michał Wieczorek

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (3 głosów, średnio: 7,33 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.