30.01.2010 23:23

Autor: fl23

Skalpel i DJ Vadim & The Electric w warszawskim klubie Capitol

Kategorie: Czytelnia, Relacje z koncertów

Wykonawcy:


vad6 [640x480].jpg DJ Vadim in da haus!

W warszawskim klubie Capitol wystąpiła jedna z największych – jeśli nie największa – gwiazd brytyjskiej wytwórni Ninja Tune. Supportowała go połowa jedynego polskiego duetu, który wydawany jest w Ninja Tune, czyli Igor Pudło ze Skalpela.

Na początku relacji warto opisać scenerię tego koncertu, która była dość osobliwa jak na koncert hip-hopowy. Klub Capitol to jeden z tych bardziej luksusowych klubów stolicy. Lokalizacja – zaraz przy placu Bankowym, na wejściu oczywiście selekcja. Urządzony we wnętrzu teatru, piwo kosztuje 12 złotych. Wszystko się błyszczy i świeci, są balkony, a barmani machają butelkami i zachowują się jak w telewizyjnej reklamie. Nie żeby mi to przeszkadzało, ale jak większość słuchaczy hip-hopu w Polsce zostałem wychowany na muzyce ziomków z osiedla i przejście z ursynowskiego blokowiska do dość luksusowego klubu jest dla mnie dużym wyzwaniem, ale przechodząc do meritum…

Informacja o tym, że przed Vadimem wystąpi Skalpel, opublikowana została zaledwie kilka dni przed koncertem. Niestety nie była do końca prawdziwa, bo wystąpił sam Igor Pudło w autorskim secie. Zostałem już wykiwany w ten sposób drugi raz, ale mimo to nie mam serca gniewać się ani na organizatorów, ani tym bardziej na samego Igora. Jedna druga Skalpela, znana też jako Igor Boxxx, zafundowała nam przyjemną, soczystą dawkę rozbujanych rytmów, która była dedykowana znajomości didżeja z didżejem Vadimem. Set w żaden sposób nie powalił, ale skutecznie roztańczył i miłe wspomnienia (tak jak zawsze po występach Igora) pozostaną. Właśnie taką rolę powinien pełnić support – przydługie intro przed występem gwiazdy wieczoru. Powinienem napisać “przed występem gwiazd wieczoru”, bo na jednej scenie występowały przynajmniej dwie gwiazdy. DJ Vadim wystąpił z grupą The Electric, czyli razem z Sabirą Jade i PugZ Atomz jako MC’s, Lil’ Ste na klawiszach. Wieść niesie, że właśnie kończą nagrywać materiał na płytę, czyli ten występ możemy potraktować jako trasę koncertową promującą ich nowy album.

Najpierw przez kilkanaście minut Dima występował na scenie sam, właściwie kontynuując poprzedni set. Dał radę i uniósł godnie taneczną rękawicę rzuconą przez Igora – publiczność bawiła się bosko. A przy takiej muzyce jest to chyba najlepszy wyznacznik tego, czy koncert był udany. Prawdziwy spektakl zaczął się dopiero, kiedy na scenie wyszedł Pug$ Atom$ i SabiraJade – właściwie mistrzowie tej ceremonii. To oni n a p r a w d ę poderwali widownię do tańca i to oni sprawili, że budynek, który kiedyś był teatrem, a dzisiaj jest wylansowanym klubem zaczął się p r a w d z i w i e bawić. Tak jak powinno się bawić na hip-hopowych baunsach – bo chyba to słowo jest najbardziej adekwatne do tej imprezy. Vadim czasami wychodził z sekwenserem do swoich MC wywołując ekstazę publiczności, ale był to zabieg czysto psychologiczny. Prawdziwym medium pomiędzy sceną a parkietem była jego ekipa, czyli The Electric.

Ostatnia płyta Daddy Dimy poszła w stronę muzyki bardziej lekkiej, popularnej i melodyjnej. Ten koncert był syntezą ostatnich, bardziej funkowo-soulowych doświadczeń z klubowym zacięciem i starym hip-hopowym pazurem. Jak głosi napis na bluzie PugS AtomS: Rap – Lies = HIP HOP.

If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

Repertuar prezentowany na tym baunsie pochodził głównie z dwóch ostatnich płyt Vadima: “The Soundcatcher” (2007) i “U Can’t Lurn Imaginashun” (2009), były też covery. Najlepszym coverem wieczoru był “Stressed Out” legendarnych A Tribe Called Quest. Sabira wykonała zarówno partię chórków R&B wykonywanych pierwotnie przez Faith Evans, zaciągając swoim wyrazistym głosem, jak i również rapowe nawijki chłopaków z TCQ – kobieta orkiestra!

Jak zwykle bywa na tego typu imprezach, nie brakowało wspólnych deklaracji artystów i publiczności. Pug$ Atom$ chwalił urodę polskich kobiet, a Sabira zachęcała do “put the hands up, yo!“. DJ Vadim pozdrawiał Warszawę, a Warszawa pozdrawiała Vadima i zapewniała go o swojej miłości. Wszyscy razem zapewniali o miłości do marihuany. Jednym z największych zalet tego baunsu był właśnie kontakt vadimowskiej załogi z publicznością. Ostatnim wykonanym kawałkiem, a właściwie jednym z wielu bisów, był “Soldier”, otwierający najnowszą płytę – czyli przeróbka największego przeboju ukraińskiego zespołu 5′nizza.

Jednym z mankamentów koncertu była cena biletów, kosztowały więcej niż niejedna płyta. Ale czy to miało jakiś wpływ na muzykę, która tętniła w samym centrum Warszawy tego mroźnego wieczoru? Zdecydowanie nie, poza tym – jak tu oszacować cenę muzyki? Przecież to bezduszne, więc lepiej się nie nad tym w ogóle nie zastanawiać… Trasa koncertowa Vadima będzie na pewno jednym z najciekawszych wydarzeń w tegorocznej kronice polskiego hip-hopu. A już pod koniec marca prawdziwa legenda rapu – Method Man z Wu-Tang Clan! Zapowiada się ciekawy rok, efektownie ubarwiony przez hip-hopowe wydarzenia muzyczne.

Filip Lech

Zdjęcia autorstwa Dominika Owczarka:

vad7 [640x480].jpg

wyszperaj coś więcej ▼




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.