28.03.2011 21:15

Autor: Katarzyna Borowiec

Siobhan Wilson – “Songs”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


Siobhan Wilson – “Songs”
My Major Company/2010

Cytryny plasterek nabrzmiały po brzeg.

Siobhan (czyt. Sziwon) Wilson przywiózł do Polski w lutym Tobiasz Biliński (Coldair). Wystąpili w Krakowie, Łodzi, Warszawie i Sopocie. Widzowie tych czterech koncertów zapewne poznali szkocką wokalistkę od najlepszej strony. Bowiem słuchając jej debiutanckiej płyty odnosi się nieodparte wrażenie, że kompozycje te najlepiej brzmiałyby w małym klubie, oświetlonym płomykami świec, wykonywane w skromnych aranżacjach dla niewielkiej publiczności.

Muzyka Siobhan jest delikatna, ma kameralny nastrój. Wokalistka jest obdarzona głosem o jasnej barwie, dla niektórych może zbyt wysokim. Obok sławniejszych koleżanek (Kate Nash, Regina Spektor) podobnym wokalem dysponuje równie mało znana Leah Hayes. Amerykanka, nagrywająca jako Scary Mansion, stawia jednak na mocne brzmienia. Siobhan wybiera subtelniejsze aranżacje, oparte głównie na gitarze akustycznej i smyczkach (często pojawiają się również klawisze). Wyjątkiem jest “Getting Me Down”, piosenka autotematyczna, zrealizowana w estetyce hip-hopowej.

Album nieprzypadkowo ma tak prosty tytuł. Piosenki, które pisze Szkotka, to, jak mówi, podarunki – trzy spośród nich mają dedykację w tytule. Największą ich zaletą jest szczerość: od pierwszego utworu wokalistka przekazuje nam z zaskakującą bezpośredniością swój prywatny obraz świata. Siobhan grała wcześniej w zespole eksperymentalno-jazzowym w Londynie, później pojechała do Paryża pracować jako au pair.  “Window Song” to obraz jej początkowego wyobcowania; prosi okno o ochronę przed “małymi francuskimi bestiami, które chcą mnie pogryźć”. Nie wiadomo, czy insekty zmieniły swe niecne zamiary wobec wokalistki. Za to sympatią obdarzyli ją ludzie, o czym świadczy jej album, wydany w systemie fan-funded przez My Major Company.

Korzystając z metody mistrzów melancholii, Belle & Sebastian, Siobhan łączy pogodne, jasne melodie z niekoniecznie optymistycznymi tekstami. Nie zawsze jej to wychodzi – często w efekcie piosenki są zbyt radosne, aby przygnębiać i jednocześnie zbyt smutne, żeby podnosić na duchu. Teksty są proste, urzekającą prostotą szczerych wyznań, jak Hearts are usually red, but yours was entirely made of gold w “Song for Lisa” czy opisem dziecięcych zwyczajów w nostalgicznej piosence dla Anthony’ego. Jedynym utworem nie napisanym przez wokalistkę jest “Voi Un Ami Pleurer” Jacquesa Brela, o tym, że najstraszniejszą rzeczą są łzy w oczach przyjaciela. Zaśpiewany słodkim głosem Siobhan nie jest już tak uderzająco smutny, ale właśnie to stanowi o urodzie “Songs”. Barwa głosu Szkotki nie wszystkim przypadnie do gustu, łagodne aranżacje mogą nie wzbudzić ciekawości, ale nie sposób tym piosenkom odmówić czarującej szczerości i urokliwego, słodko-gorzkiego nastroju. Nie zaszkodzi spróbować.

Katarzyna Borowiec

If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (5 głosów, średnio: 6,60 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.