11.01.2011 00:00

Autor: Łukasz Stasiełowicz

Shugo Tokumaru – “Port Entropy”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


shugo-tokumaru-port-entropy.jpg Shugo Tokumaru – “Port Entropy”
City Slang / 2010

Europejski Japończyk.

W dzieciństwie namiętnie słuchał Beatlesów i japońskiego popu. Doświadczenia odcisnęły piętno na jego twórczości – wiele kompozycji wyróżnia się przystępnością. Utwory są krótkie i podobnie jak u kwartetu z Liverpoolu obfitują w refrenowe repetycje fraz. Zazwyczaj jest to kilka morfemów lub króciutkich wyrazów; Tokumaru śpiewa wszak po japońsku.

Jednoosobowa orkiestra. Geniusz. Japończyk sam tworzy aranżacje, gra, produkuje, miksuje. Wykorzystuje instrumenty powszechnie znane (gitara, ksylofon, akordeon), jak i te częściowo już zapomniane albo niepopularne na Zachodzie. Ze względu na fascynację instrumentami i zamiłowanie do eksperymentowania, zdarza mu się uciekać od popu, by wprowadzić bardziej folkowy klimat. Poprzez obcowanie z muzyką europejską jego kompozycje na pewno nie są zbyt egzotyczne, odstraszające, nietutejsze. Japoński Owen Pallett (Final Fantasy), czy Stephen Wilkinson (Bibio).

Choć jego demo powstało dopiero w 2003 roku (urodził się w 1980), to od tego momentu nagrał już kilka albumów. Wydany w Azji i Europie w 2010 “Port Entropy” cieszy się mniejszym uznaniem wśród krytyków niż poprzednik, czyli “Exit”, lecz sprzedaje się znacznie lepiej. Trwającą prawie 40 minut podróż rozpoczynamy od króciutkiego wstępu i kilku bardzo chwytliwych melodii. “Tracking Elevator” zdradza główne atuty Japończyka: bogate aranżacje, repetycje i uroczo śpiewany refren z którego przeciętny Europejczyk zrozumie jedynie Tracking elevator. Podobnie zresztą jest z piosenką “Lahaha“.

Szkoda, iż najmocniejszych argumentów artysta pozbywa się tak szybko. Na szczęście zanim się totalnie zasłodzimy i w konsekwencji zanudzimy – podróż się kończy. Gdyby ograniczał się do minialbumów, krytyka by go zagłaskała. Boć w małych dawkach Tokumaru rozkłada na łopatki. Podziw budzi umiejętność tworzenia skomplikowanych, ale jednocześnie urzekająco przystępnych struktur. Po wielu przesłuchaniach zaczynają się jednak mdłości i jedno z nielicznych słusznych ludowych porzekadeł znajduje zastosowanie – co za dużo to niezdrowo. Częste spożywanie cukierków szkodzi.

Łukasz Stasiełowicz

If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (Jeszcze nie oceniano)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.