21.05.2010 23:59

Autor: marcin

Sam Amidon zawojował RE

Kategorie: Czytelnia, Relacje z koncertów

Wykonawcy:


Exif_JPEG_PICTURE                                              Sam Amidon zawojował RE

Pomimo zagrożeń związanych z wielką falą przelewającą się przez Kraków, Sam Amidon dokończył swoją 3-dniową trasę po Polsce i w środowy wieczór wystąpił na scenie krakowskiego klubu RE.

Klub RE, jak co roku, w wyjątkowy sposób organizuje koncertową wiosnę. Po występach Deerhoof, The Black Heart Procession oraz Extra Life przyszła kolej na Amidona. Autor jednej z najciekawszych tegorocznych płyt, zjawił się w klubie w towarzystwie gitary akustycznej oraz banjo. Każdy kto nastawiał się wyłącznie na nostalgiczny i sentymentalny występ, z pewnością musiał być zaskoczony faktem, że Sam to wbrew pozorom człowiek o nieposkromionym i ciętym poczuciu humoru.

Wcześniejsze plany zakładały zorganizowanie występu w tajemniczym plenerowym miejscu w centrum Krakowa, jednak pogoda podyktowała swoje warunki i impreza przeniosła się do klubu. Koncert wystartował punktualnie o 21. Materiał z wydanej w marcu płyty “I See The Sign” zdominował przeszło godzinny występ, w trakcie którego znalazło się także miejsce na kilka dźwiękowych niespodzianek. Nowe utwory, chociaż na koncercie pozbawione wsparcia sekcji rytmicznej oraz orkiestrowych aranżacji, dawały sobie świetnie radę. Pomiędzy utworami muzyk opowiadał o swoich przeżyciach związanych z podróżą do Krakowa, parodiował eksperymentalne muzyczne projekty awangardowe oraz generalnie zagadywał publikę nie pozwalając,  by ktokolwiek inny miał coś ciekawszego do powiedzenia w trakcie trwania koncertu. Dzięki temu publika, pomimo dość rozpraszających rozmów w początkowej fazie koncertu, ucichła i pozwoliła Amidonowi w pełni wykorzystać jego czas na scenie. Sam okazał się świetnym muzykiem, który przy pomocy głosu oraz instrumentu potrafi stworzyć odizolowany muzyczny świat, a jednocześnie jest kimś całkowicie zdystansowanym od patosu, w który łatwo popaść odwołując się w muzyce do tak specyficznej wrażliwości.

Podobnie jak w trakcie warszawskiego koncertu (podejrzewam, że również poznańskiego) muzyk zakończył swój występ świetnym wykonaniem “Relief” R. Kelly’ego (kto by pomyślał, że Sam porwie wszystkich do singalongu!) oraz aktorskim performance, w trakcie wykonywania a capella jednego z amerykańskich klasyków. Równie świetnie wypadły momenty, w których Sam sięgał po banjo i całkowicie zapominał się w grze na tym, wydawałoby się totalnie zapomnianym instrumencie.

Chociaż nie da się ukryć, że muzyk musiał wkupić się w uwagę publiczności, która z początku wydawała się być średnio przejęta tym co działo się na scenie, to jednak pod koniec koncertu był zdecydowanym triumfatorem. Świetny koncert.

Marcin Bieniek

Zobacz więcej ▼




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.