13.03.2009 00:10

Autor: nana

Ry Cooder – “The UFO Has Landed”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


ry-cooder-the-ufo-has-landed.jpg Ry Cooder – “The UFO Has Landed”

Kiedy żywa legenda gitary wypuszcza na rynek nowe wydawnictwo, nie sposób przejść obok niego obojętnie. Nawet jeśli jest to tylko antologia ponad 38- letniej twórczości. Tak jest właśnie w przypadku “The UFO Has Landed” Ry’a Coodera.

Ry Cooder to amerykański piosenkopisarz malujący słowami i melodią świat dziwaczny, ale zarazem mądry, magiczny  i na swój sposób piękny. Ry Cooder to także najbardziej ceniony gitarzysta grający techniką slide. Muzyk wychował całe pokolenia artystów dziś powszechnie znanych i cenionych. Był m.in. źródłem inspiracji dla takiej legendy rock’n'rolla jak The Rolling Stones. W Polsce jest znany głównie z tego, że odkrył Buena Vista Social Club i nagrał pełen gorących, kubańskich rytmów album “Mambo Sinuendo” (2003). (Swoją drogą album genialny.)

Pod koniec ubiegłego roku jego syn Joachim wydał antologię perełek twórczości ojca, która okazała się cudowną podróżą po 39-letniej karierze muzyka, począwszy od debiutu w 1970 roku, aż do najnowszych wydawnictw, mianowicie kalifornijskiej trylogii: “Chavez Ravine” (2005), “My Name Is Buddy” (2007), “I, Flathead” (2008), która już wkrótce zostanie tu przedstawiona.

“The UFO Has Landed” powinno trafić do rąk wszystkich muzycznych pasjonatów, którzy gdzieś, wśród ogromu nowych, nie zawsze zajmujących propozycji zapomnieli o korzeniach, tym bardziej, jeżeli w tych korzeniach nadal płyną twórcze soki. Mamy tu pasjonującą podróż przez wiele gatunków muzycznych: folk, blues, gospel, R&B oraz tysiące muzycznych zakątków globu: Hawaje, Meksyk i Amerykę Łacińską, Czarną Afrykę… Na dwóch krążkach znalazły się 34 kawałki. Wśród nich są takie sztandary Ry’a jak “Maria Elena”, “Jesus On The Mainline”, “Boomer’s Story”, “I Got Mine”, a także “Available Space”, zawdzięczający swą nazwę pierwszemu producentowi artysty, Van Dyke Parksowi, który, jadąc do studia,  zauważył te słowa na pustym billboardzie. Mamy tu też słynne instrumentalne wariacje gitarowe z filmów “Śmiertelne manewry”, “Zaginiony blues” czy “Paryż, Teksas”. Nie lada gratką dla wiernych wyznawców Coodera powinna być niewydana  wcześniej wersja “Let’s Work Together” z gościnnym udziałem basisty Mike’a Elizondo.

Wbrew pozorom “The UFO has landed” nie ma na celu przedłużać popularności muzyka, który zrobił już wszystko, co do niego należało, choćby dlatego, że Ry Cooder jest wciąż niezwykle płodny. Wręcz przeciwnie. “The UFO Has Landed” odkrywa artystę niezależnego, balansującego pomiędzy wyznacznikami gatunków i nurtów, romansującego z tradycją i klasyką rocka. Odkrywa też artystę nowoczesnego, idącego z duchem czasu, ale nie poddającego się trendom. Gorąco polecam.

Natalia Łozińska

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (3 głosów, średnio: 7,67 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.