03.04.2011 10:40

Autor: Łukasz Stasiełowicz

Różni artyści – “Sala samobójców”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy: | | | | | | | | | |


sala-samobojcow-cover.jpg Różni artyści – “Sala samobójców”
Gusstaff Records / 2011

Polska muzyka alternatywna w masowym filmie – udany eksperyment.

Film Jana Komasy to superprodukcja, bo tak zwykło się określać w Polsce dzieła z kilkumilionowym  budżetem. Znana z wielu seriali i filmów obsada oraz poruszenie współczesnych problemów (uzależnienie od świata wirtualnego, poczucie obcości etc) czynią całość bardziej przystępną. Istotną rolę w filmie odgrywa muzyka. Jednak wbrew często stosowanemu schematowi nie są to powszechnie znane przeboje. Dobór poszczególnych artystów pokrywa szerokie spektrum twórczości alternatywnej. Warstwa dźwiękowa przypadła odwiedzającym kino do gustu, taka muzyka może więc się podobać masom. Niezbędny jest jednak ten pierwszy kontakt. Dzięki połączeniu alternatywy z masowym produktem właśnie do niego dochodzi.

Szerokie spektrum implikuje eklektyzm i taka też jest muzyka do “Sali samobójców”. Nieodzownym elementem soundtracków są kawałki wyciszające, by nie powiedzieć smętne. Tutaj tę rolę przejęli Kyst (z ich piosenkami zapoznać się można dzięki naszemu ściągaczowi) oraz Michał Jacaszek, którego krótkie elektroniczne kompozycje służą jako przerywniki. Tytuły Jacaszka dotyczą wspólnego tematu; motywy wewnętrznych obserwacji (“Introspection”) czy ucieczki do wewnątrz (“Selfescape”). Egzotyzmu dodaje temu zbiorowi Chouchou, czyli japońska grupa istniejąca wyłącznie w świecie wirtualnym (Second Life). Ambientowa muzyka w  połączeniu z eterycznym wokalem daje ciekawy efekt.

Dla zwolenników piosenki krzyczanej także coś się znajdzie, w gronie artystów znaleźli się wszak Billy Talent i Blakfish. Wokalista tego pierwszego zespołu ma zresztą polskie korzenie, więc utwór “Nothing to Lose” dobrze wpasowuje się do konceptu polskiej muzyki filmowej. Natomiast Blakfish pojawia się tutaj z “Jeremy Kyle Is a Marked Man” – kawałkiem, który dzięki dobremu odbiorowi, pozwolił na wydanie debiutanckiego i jak się okazało jedynego longplaya. Grupa rozpadła się bowiem w 2010 roku. Miłym, gitarowym akcentem są dwie piosenki, mającej polskie korzenie, Rykardy Parasol.

Bardziej pogodną atmosferę tworzą piosenki z wyrazistym bitem, np. “Ces’t la mort” projektu Stereo Total albo “Turn me on” Wet Fingers. Muzycznym konserwatystom powinno się natomiast spodobać umieszczenie Mazurka Chopina (wykonanie Magdaleny Żuk) oraz quasi-jazzowego kawałka “Sally with Randy” (Włodek Pawlik Quartet) z odprężającą partią trąbki.

Przy tak dużym zakresie gatunków mało prawdopodobne jest umiłowanie wszystkich kawałków, lecz raczej każdy słuchacz znajdzie na tym albumie coś dla siebie. Więcej takiej polskiej muzyki filmowej!

Łukasz Stasiełowicz

If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (13 głosów, średnio: 7,23 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.