13.11.2008 23:00

Autor: anca

Róisín Murphy po raz kolejny w Polsce

Kategorie: Czytelnia, Relacje z koncertów

Wykonawcy:


roisin_murphy_iii_by_gosia_kill.jpg Róisín Murphy po raz kolejny w Polsce

Ta niezwykle charyzmatyczna wokalistka, w związku z bardzo ciepłym przyjęciem jej występów w naszym kraju, obdarowała polskich fanów jeszcze jednym koncertem kończącym trasę “Overpowered”. Mimo że była to już jej czwarta wizyta w tym roku (wcześniej w styczniu w Krakowie i Warszawie, w lipcu na festiwalu Heineken Open’er w Gdyni), bilety wyprzedały się w mgnieniu oka, a koncert trzeba było przenieść z warszawskiego klubu Stodoła do większego pomieszczenia – Areny Ursynów.

Tuż przed  Róisín wystąpił polski elektropopowy zespół Plastic. Moim zdaniem, support został dobrany idealnie. Melodyjne, skoczne piosenki z nowoczesną aranżacją, zakołysały zebraną pod sceną publicznością i umiliły czas oczekiwania na gwiazdę wieczoru.

I oto wreszcie cierpliwość została wynagrodzona – na scenie pojawiła się Róisín we własnej osobie, rozpoczynając występ chyba największym przebojem z ostatniej płyty – “Overpowered”. Artystka była w znakomitej formie wokalnej, potwierdzając to ponad dwugodzinnym nieprzerwanym śpiewem, połączonym z momentami niezwykle ekspresyjnym tańcem. Zmęczenia w jej głosie nie było jednak w ogóle słychać.

8.jpg Setlista okazała się bardzo bogata, zarówno w hity z “Overpowered” (m.in. “You Know Me Better”, “Dear Miami”, fantastyczny “Primitive”, “Let Me know” z koncertowym intro oraz “Movie Star” w kompletnie zmienionym remiksie, który zabrzmiał o niebo lepiej niż wersja płytowa), jak i te z krążka poprzedniego (“Ruby Blue”, “Ramalama”). Sympatycznym akcentem było także włączenie do listy utworów piosenek Moloko (m.in. “I Can’t Help Myself”, “Dr Zee” czy “The Id”).

Podkreślić też trzeba profesjonalizm całego zespołu Murphy. Począwszy od dwóch chórzystek, które ekspresją niemalże dorównywały wokalistce, a na pewno idealnie ją dopełniały, na muzykach prezentujących wyszukane stylistycznie aranże skończywszy. Zespół wydawał się niezwykle zgrany.

Oczywiście uwagę publiczności przykuwał nie tylko wokal artystki, ale także ekstrawaganckie i surrealistyczne kreacje, które kilkakrotnie zmieniała podczas koncertu. Kapelusze w kształcie talerzy, pierzaste peleryny, przewieszone przez ramiona manekiny i kubraczek w kształcie sarenki (sic!) – to tylko niektóre z wyszukanych kostiumów jakie przywdziała tego wieczoru.

10.jpg Całość koncertu była jednym wielkim, częściowo improwizowanym performancem scenicznym, przygotowanym w najdrobniejszych szczegółach (gesty, ruchy, kreacje). Mimo że na pierwszy rzut oka, wszystkie te zabiegi mogą wydawać się aż nazbyt przerysowane, to jednak taka po prostu jest cała Róisín – osobowość sceniczna i charyzma!

Wychodząc z koncertu słyszałam ze wszystkich stron tylko i wyłącznie entuzjastyczne wypowiedzi i okrzyki zachwytu. Miejsce koncertu również okazało się trafione, przede wszystkim ze względu na bardzo dobrą akustykę, o sporej przestrzeni nie mówiąc. Wrażenia z koncertu mam zatem tylko i wyłącznie pozytywne. Czekam teraz z niecierpliwością, na kolejny występ Róisín Murphy, tym razem z nowym materiałem, bo po tak gorącym przyjęciu jest bardziej niż pewne, że możemy się go już niebawem spodziewać.

Anna Lenarcik

Zdjęcia autorstwa Gosi Lewandowskiej:

Zdjęcia autorstwa Ani Lenarcik:

wyszperaj coś więcej ▼




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.