13.05.2010 10:46

Autor: fl23

Rinus van Alebeek, DJ Lenar i Eyjafjallajökull – relacja z Warszawy

Kategorie: Relacje z koncertów

Wykonawcy: |


010.jpg Rinus van Alebeek, DJ Lenar i Eyjafjallajökull – relacja z koncertu

Z powodów “osobisto-wulkanicznych” Jeff Surak nie doleciał do Warszawy. Zamiast niego pojawił się DJ Lenar.

Rusin van Alebeek mówiąc o swojej muzyce nazywa ją najchętniej muzyką “pop”. Chociaż brzmi jak muzyka konkretna z wieloma elementami noise. Kiedy słyszy się takie deklaracje z ust człowieka związanego z szeroko pojętą sceną eksperymentalną narzuca się myśl, że jest to mało skromna kokieteria albo intelektualna prowokacja (na pierwszy rzut oka niezbyt błyskotliwa). Jednak słowa van Alebeeka wydają się szczerze i pozbawione nadęcia – przynajmniej tak było na ostatnim koncercie w Powiększeniu.

Na początku występu Rinusa van Alebeeka myślałem, że mamy do czynienia z  pogrobowcem po Lucu Ferrarim, ale już po kilku minutach grania Alebeek wyraźnie nakreślił swoją wizję muzyki. Jego występ był oparty na kilku nagraniach terenowych. Trzonem opowiadanej historii były rozmowy muzyka przeprowadzone w poszukiwaniu zaginionego Jeffa Suraka. W tym momencie zaczynało się to co w muzyce Alebeeka charakterystyczne – ciągłe dygresje, szybkie urywanie wątków i  ich coraz większe stłoczenie. Oprócz przeróżnych nagrań terenowych pojawiały się przeróżne piski i hałasy, a kiedy dźwięki zagęszczały się coraz bardziej, powoli dochodziło do kulminacji hałasu… Narracja została gwałtownie przerwana przez szczekającego psa. Niestety nie wyskoczył z taśm muzyka, tylko nie wiadomo dlaczego wyczłapał z tyłu klubu. Rinus van Alebeek przerwał koncert dopóki pies się nie uspokoił, po krótkiej przerwie skończył swój występ. Niestety po proteście psa, który najwidoczniej nie szanował “Sztuki hałasu” Alebeek nie potrafił odbudować napięcia sprzed przerwy.

Zastępczym punktem programu był wspólny występ Alebeeka i DJ Lenara. Muzycy spotkali się na scenie już kilka lat wcześnie grając razem set zainspirowany muzyką wymienionego wyżej Luca Ferrari. Muzycy świetnie dogadali się na scenie, nawzajem uzupełniając swoje talenta. Pierwsza część ich improwizacji była głośna i energetyczna: Lenar oprócz skreczowania archiwalnych polskich nagrań rzucał krzesłem, pukał i stukał wszystkim co leżało na stole. Apogeum nastąpiło, kiedy ze swojej didżejskiej półki Lenar wyjął winyl z kawałkiem historii punk-rocka (Deadlock? Kryzys?). Reszta koncertu zleciała pod hasłem rzuconym przez Lenara – “let’s play some ambient”. Szepcząc do dyktafonów, muzycy naprędce stworzyli ambientalną kompozycję. Szkoda tylko, że nie wykorzystali sampli odgłosów z  Eyjafjallajökull.

Ps. 17 maja w sopockim klubie Papryka wystąpi Rinus van Alebeek, supportowany przez zespół Where is Marsiol? w  składzie: Borys Kossakowski na klawiszach, Karol Schwarz na generatorach. Zapraszamy!

Filip Lech

Zdjęcia: Martyna Błotnicka

If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

wyszperaj coś więcej ▼




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.