05.03.2011 10:00

Autor: mss

Ringo Deathstarr – “Colour Trip”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


ringo-deathstarr-colour-trip.jpg Ringo Deathstarr – “Colour Trip”
CLUB AC30/2011

Większości ludzi Teksas kojarzy się z kowbojami, łatwym dostępem do broni oraz byłym prezydentem USA. Jeśli przychodzą na myśl jakieś muzyczne skojarzenia, to raczej będzie to country i blues, jednak – jak się okazuje – można tam także znaleźć przedstawicieli shoegaze’owego odrodzenia.

W takim właśnie stylu gra Ringo Deathstarr. To pochodzące z miasta Austin trio tworzą Alex Gehring (bas, wokal), Elliott Frazier (gitara, wokal) i Daniel Coborn (perkusja). Kłamstwem byłoby stwierdzenie, że jest to grupa nowatorska i wytyczająca nowe ścieżki, jako że większość z tego, co możemy usłyszeć na “Colour trip”, już kiedyś została wymyślona. Teksańczycy nie ukrywają zresztą, że istnieje bezpośrednie połączenie między My Bloody Valentine, The Jesus and Mary Chain i Ringo Deathstarr. Dodają też, że połączenie to zatrzymuje się gdzieś w okolicach stacji Slowdive. Nie da się ukryć, że jest to bardzo trafne porównanie – teksańscy shoegazerzy doskonale bowiem imitują ten charakterystyczny klimat z przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych.

Jest tu wszystko, co definiuje noise popowy styl: charakterystycznie brzmiące, potraktowane przeróżnymi efektami gitary, wyraźny, przyjemny bas i melodyjne damsko-męskie wokale. Do tego dochodzą niebanalne, często bezwstydnie przebojowe i porywające do tańca melodie. Gitarowe odjazdy płynnie mieszają się z bardziej popowymi kompozycjami, dając spójną całość – to wszystko sprawia, że można temu zespołowi wybaczyć wtórność i brak jakiejś szczególnej oryginalności, bo “Colour trip” słucha się naprawdę przyjemnie.

Ringo Deathstarr z pewnością nie staną się takimi gigantami nowego shoegaze’u, jak choćby A Place To Bury Strangers, ale warto dać im szansę, bo – jak wspomniałem już wyżej – ich album to po prostu zbiór fajnych piosenek i można przymknąć oko na to, że równie dobrze mogłyby to być zaginione nagrania My Bloody Valentine. Szkoda, że ich właśnie trwająca europejska trasa ominęła Polskę, bo wydają się być bardzo sympatyczną ekipą.

Michał Karpowicz

If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (16 głosów, średnio: 8,00 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.