10.01.2010 22:16

Autor: Krzysztof Kowalczyk

Relacja z koncertu Jacka Lachowicza

Kategorie: Czytelnia, Relacje z koncertów

Wykonawcy:


lachowicz_2010.jpg Relacja z koncertu Jacka Lachowicza

O trzeciej już wizycie w progach gdańskiego Kafe Delfin.

Kolejna płyta, kolejna trasa koncertowa. Tym razem pobudką dla Jacka Lachowicza do ruszenia z serią koncertów po kraju była nowa, czwarta w jego dorobku płyta “Pigs, Joys and Organs”. Nic więc dziwnego, że materiałem z tego albumu otworzył gdański koncert. Już na samym początku miał okazję zaprezentować swoje umiejętności gitarzysta obecnie grający z Lachowiczem, Wojtek Bubak. Występ rozpoczęło “Grind My Soul” osadzone w surowym bluesie spod znaku Nicka Cave’a. Bubak był z pewnością najbardziej dynamicznym elementem tria, któremu klaustrofobicznie mała scena lokalu zdawała się nie przeszkadzać. Widać było, że dużą radość daje mu występowanie przed publicznością, czemu sprzyjała set lista złożona była w znacznej mierze z piosenek nastawionych na energię i zabawę.

Temperament koncertu nie oznaczał jednak braku stylistycznego i gatunkowego kolażu – wprost przeciwnie, było w czym wybierać: od popu z funkującym feelingiem w stylu Kobiet (w których przecież Lachowicz kiedyś grał), przez zagrane z nerwem “Anticipate”, aż po “My Friend”, którego wykonanie można by określić jako indie-rockowe. Różnorodność panowała także wśród tematów i inspiracji towarzyszącym poszczególnym piosenkom. “Joy” z niepokojącą atmosferą i świetną melodią organów zostało zainspirowane Joy Division – przy okazji Lachowicz stwierdził, że Curtis mógłby równie dobrze tworzyć na gdańskiej Zaspie, dzielnicy pełnej betonowych kostek zwanych blokami. Coś w tym jest. Zgoła inne korzenie miał utwór “Dumb’n'deaf”, którego tytuł, jak się okazało, opisywał posiadanego przez Lachowicza psa…

Paradoksalnie, zabrakło mi większej ilości ballad. Zazwyczaj jestem zwolennikiem dokręcania śruby i stawiania na kawałki z większą werwą, ale po wykonaniu przez zespół kilku ballad, w tym zamykającego koncert “All The People”, poczułem zdecydowany ich niedosyt. Lachowicz razem z kolegami poradzili sobie dobrze na scenie Kafe Delfin, choć miałem wrażenie, że momentami koncertowi brakowało szaleństwa i chemii między muzykami, którą tak dobrze było widać w ostatniej piosence wieczoru.

Krzysztof Kowalczyk

wyszperaj coś więcej ▼




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.