28.06.2016 14:00

Autor: Ilona

Relacja z Halfway Festival Białystok 2016

Kategorie: Czytelnia, Relacje z festiwali

Wykonawcy:


Relacja z Halfway Festival Białystok 2016

Festiwal, który nie zawodzi.

5 lat to dość dużo, aby wyrobić sobie markę na tyle skuteczną, która samą swoją nazwą wywołuje (zdrową i motywacyjną) zazdrość u innych organizatorów mniejszych festiwali i dumę uczestników przebywających na zielonych terenach Opery i Filharmonii Podlaskiej. I taki stał się właśnie białostocki Halfway. Festiwal, który w początkach swego istnienia zmagał się z problemami organizacyjnymi, dziś uwzględniany jest w rocznych podsumowaniach na najlepsze wydarzenia muzyczne (“Program Alternatywny” Agnieszki Szydłowskiej w radiowej Trójce).

Tegoroczna edycja to była prawdziwa fuzja dźwięków. Nieco mniej było teraz nut wyjętych spod palców nostalgicznych songwriterów, a więcej gatunkowej różnorodności. Pierwszy dzień, można scharakteryzować jako ten “najspokojniejszy”. Nie tylko ze względu na liczbę koncertów (3), ale i sama muzykę. Tradycyjnie imprezę rozpoczął miejscowy artysta. Melodyjny, skupiający się na łączeniu gitar i syntezatorów Byen nie dał po sobie znać jakichkolwiek kompleksów lokalności. Podobnie jak otwierający 2 dzień Coldair. Z kolei Joanna Swan z bristolskiej grupy Ilya, mimo iż śpiewała lirycznie, to jej charyzma nie pozwalała odwrócić wzroku od sceny. Z resztą, niemal cały line-up okazał się bogaty w tego typu artystów: ekspresyjna wokalistka islandzkiej post-punkowej grupy Mammut czy wyrazista Ane Brun. Zapamiętani z pewnością zostaną Giant Sand, gdzie Howard Gelb z przymrużeniem oka nawiązywał do zbliżającego się załamania pogody. Szczęśliwie muzycy przegonili chmury, a ewakuacja pozostała tylko niezrealizowanym planem B. No i Eivor! Dla niektórych nowa muzyczna miłość, dla innych główny cel drugiego dnia. Świetny kontakt z publicznością złapała także Julia Marcell, która, nieco zakokietowała publiczność tym, że na bis zostawiła swój ostatni singiel “Andrew”. Swoimi piosenkami poflirtował świetny tekściarz Dan Bejar z indie rockowego Destroyer, który zakończył “melancholijny” pierwszy dzień i jakoby wprowadził w bardziej “hałaśliwe” kolejne dni.

Wschodnio-europejskie akcenty powędrowały w tym roku ponownie na Białoruś w postaci elektro-rockowej kapeli Intelligency, a jako że do Białegostoku zaprasza się też muzyków z krajów nadbałtyckich, w tym roku swój koncert zagrali przezabawni gawędziarze z Estonii czyli Odd Hugo. Ciekawym punktem na muzycznej mapie Halfway’a okazała się izraelska kapela Acollective. Do tej pory nie zagłębiano się w tamte rejony, jednak panowie udowodnili, że zdecydowanie warto sięgać w tamtym kierunku. Swoją drogą, wykazali się także dużym dystansem żartobliwie nawiązując do swego pochodzenia.

O headlinerach białostockiego festiwalu do tej pory się głośno nie mówiło, jednak trudno nie użyć tego słowa w kontekście występu Wilco, których koncert (pierwszy w Polsce) zakończył festiwal. Już sama zapowiedź ich występu, która pojawiła się w marcu, wywołała rozrzewnienie na polskich portalach muzycznych. Panowie zagrali 26 piosenek i z przytupem zakończyli Halfway Festival Białystok 2016.

Znajoma, którą spotkałam podczas koncertów, zapytana o wrażenia stwierdziła: “Nie moje klimaty, ale było spoko”. Czy jednak jest to Festiwal dla wszystkich? Drugiego dnia imprezy w Białymstoku odbywały się jeszcze dwa inne wydarzenia muzyczne. Gala Disco Polo oraz koncert Thomasa Andersa z okazji Dni Miasta. Każde z nich skierowane, bądź co bądź do innego odbiorcy. I jak się okazuje  Halfway ma swoją broszkę, która świeci z roku na rok coraz mocniej. Nie wątpię, że podczas 6 edycji, będzie jeszcze jaśniej i stanie się ona swoistą bajką dla większego grona melomanów.

Fot. Cykady.com


Ilona Nieroda




Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.