22.06.2010 00:52

Autor: Krzysztof Kowalczyk

Relacja z finałowego koncertu All About Freedom

Kategorie: Czytelnia, Relacje z festiwali, Relacje z koncertów

Wykonawcy: |


                               Relacja z finałowego koncertu All About Freedom

Na zakończenie czwartej edycji festiwalu wystąpili KAMP! oraz Caribou.

W imponującym tempie rozwija się gdański festiwal All About Freedom. Głównymi  gwiazdami poprzedniej edycji byli Wildbirds & Peacedrums i Speech Debelle, a już w tym roku poprzeczkę podniesiono znacznie wyżej, bowiem headlinerem został Caribou, dający w Centrum Stoczni Gdańskiej jedyny występ w Polsce w tym roku. All About Freedom stał się wydarzeniem, podczas którego można było zobaczyć artystów, których organizatorzy takich festiwali jak Tauron czy OFF chętnie umieściliby na swoich plakatach.

Publikę przed występem Daniela Victora Snaitha i jego kolegów rozgrzewały wschodzące rodzime sławy, czyli KAMP!. Electro-popowe trio wypadło bardzo żywiołowo. Z występu na występ muzycy są coraz lepsi w tym co robią i nie można im zarzucić braku profesjonalizmu. Chłopaki zaprezentowali publiczności kilka nowych, kompletnie nieznanych utworów, ukazując tym samym nieco mroczniejsze oblicze swojej muzyki – taka różnorodność dobrze rokuje na przyszłość. Oczywiście, największy aplauz zbierał nowy singiel “Heats” oraz “Breaking a Ghost’s Heart”, największy dotąd przebój grupy.

Po przerwie, która pozwoliła uregulować publice niedobór tudzież nadmiar płynów w organizmie, na scenie ulokował się wyczekiwany kwartet, na czele którego stanął charakterystyczny matematyk z łysiną. Już samo rozłożenie muzyków na scenie było nietypowe: cała czwórka była do siebie zwrócona twarzami. Pod bosymi stopami Snaitha widniał dywan, a z tyłu sceny na ekranie były wyświetlane wizualizacje w kształcie znanego z okładki “Swim” okręgu. Kolejnym elementem, mającym istotny wpływ na samą muzykę, a nie tylko oprawę wizualną, były dwa zestawy perkusyjne – niejednokrotnie, dobrze znane utwory były wzbogacane ich dialogiem (naturalnie, na drugim z nich zasiadał Snaith). Dzięki tym zabiegom takie piosenki jak “Odessa”, “Melody Day” czy “Sun” zabrzmiały zdecydowanie mocniej i bardziej psychodelicznie niż na płytach. Nie zabrakło też starszych utworów, takich jak “Skunks”.

Artyści dopisali, zaangażowanie publiczność również, czego więcej można było chcieć?

Krzysztof Kowalczyk


Zdjęcia autorstwa Katarzyny Stachowskiej

wyszperaj coś więcej ▼




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.