02.12.2010 01:10

Autor: marcin

Relacja z Baraque Festival

Kategorie: Czytelnia, Relacje z festiwali, Relacje z koncertów


baraque.jpg Relacja z Baraque Festival

Gdybym nie wiedziała, że jest inaczej, byłabym przekonana, że tegoroczny Baraque Festival był wydarzeniem ściśle tajnym.

Baraque Festival to chyba najlepiej strzeżony sekret polskiej sceny alternatywnej. Strzeżony niesłusznie, bo ten odbywający się w Wołowie koło Wrocławia już 12. raz festiwal trzyma poziom i rokrocznie prezentuje najciekawsze fenomeny muzyczne naszego kraju. Co prawda “festiwal” to określenie mocno na wynos (14 muzyków i niewiele więcej publiczności ), jednak morał tej historii jest taki, że lepiej celować w jakość niż w ilość.

Wieczór rozpoczął się występem młodych wrocławian Dead Snow Monster. Nazwa wołająca o pomstę do nieba, opis stylu kapeli zaserwowany mi przez jednego z gości festiwalu (“brzmią jak White Stripes”), i wokal dobiegający zza drzwi podczas próby zespołu (który można było określić w najlepszym wypadku jako “intrygujący”, a w najgorszym jako “idealnie stworzony do straszenia małych dzieci”) – to wszystko nie nastawiało mnie entuzjastycznie do tego koncertu. Jednak Dead Snow Monster ewidentnie mają mnie gdzieś bo zaserwowali świetny koncert. Świeży, energetyczny, pozytywny, i tylko momentami przechodziło mi przez myśl “Phantom Taxi Ride z Kaczorem Donaldem na wokalu”.

Indigo Tree – dwójka nie-najmłodszych i niekoniecznie powalających wyglądem kolesi, grających refleksyjną muzykę przy użyciu dziwnych instrumentów. Gdybym mogła zaprojektować najgorszy zespół świata właśnie tak by wyglądał. Jednak Indigo Tree to zespół absolutnie magiczny – ich występ był subtelny, przemyślany, wysmakowany i po prostu piękny. Panowie robią taką muzykę, w jaką wielu bezskutecznie celuje.

Krakowska supergrupa Bad Light District (wokalista z New York Crasnals, perkusista 10 000 Szelek, reszta to członkowie legendarnego, prawie mitycznego zespołu TELE) na żywo wypada tak dobrze jak wygląda. Zespół zaserwował ciężki, surowy, prawie transowy set, zimny jak pogoda za oknem. Panowie na pewno rzucają sobie kłodę pod nogi tworząc muzykę skomplikowaną, a momentami nawet nieprzystępną, ale gołym okiem widać, że nie przejmują się opiniami bo sprawia im to ogromną frajdę i na pewno możemy się spodziewać po tym projekcie wielkich rzeczy.

Chciałabym poznać dealera Searching For Calm i uścisnąć mu rękę. Wyobraź sobie najbardziej energetyczny koncert jaki kiedykolwiek widziałeś i pomnóż przez 3. SFC przejechał po publiczności jak walec, wypocili całe wiadro potu, zmasakrowali dywan na scenie i sprawili, że w domach w pobliskim Wrocławiu obrazy spadały ze ścian. Zespół, który na pierwszej płycie brzmiał co najwyżej ciekawie i profesjonalnie, na żywo odnajduje swoje powołanie. Kawałki z nowej płyty “Celestial Greetings” (przeczytaj naszą recenzję) są bardziej przystępne, starocie jak Neurotic Cycle dalej urywają, a cover Talking Heads wypadł po prostu fenomenalnie.

A wiecie, co jest w tym wszystkim najśmieszniejsze? Bilet na Baraque kosztował tylko trochę więcej niż paczka papierosów. Jeśli nie obchodziłaby Cię muzyka pewnie nie przebrnął byś przez ten mój gąszcz koślawych metafor, ale najwyraźniej Cię obchodzi, więc wiesz gdzie się widzimy za rok o tej samej porze.

Mary Nogacka




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.