20.04.2009 22:40

Autor: anca

Relacja: Tigercity w Krakowie

Kategorie: Czytelnia, Relacje z koncertów

Wykonawcy:


OLYMPUS DIGITAL CAMERA         Relacja: Tigercity w Krakowie

Kto by pomyślał, że na pierwszą trasę koncertową po Europie zespół Tigercity zawędruje tylko i wyłącznie do Polski, serwując nam od razu trzy koncerty pod rząd?  Szum wokół zespołu w kraju nad Wisłą nie miał porównywalnego odniesienia w innych zakątkach Europy. Zrozumiałe więc – Tigercity po prostu nie mogli pominąć Polski w swoich koncertowych planach. Nikt się chyba jednak nie spodziewał, że ziszczą się one tak szybko.

Muzyka Tigercity prezentuje się na żywo nie mniej atrakcyjnie niż w dopieszczonych aranżacjach z krążka. Co prawda, na debiutancki longplay przyjdzie nam jeszcze poczekać kilka miesięcy, jednak ci, którym udało się dotrzeć na koncerty, częściowo mogli zaznajomić się już z nowym materiałem, przedstawionym obok dobrze znanych piosenek pochodzących z EPki “Pretend Not To Love”.

Krakowski koncert zaczął się z godzinnym opóźnieniem. Zanim publiczność doczekała się gwiazdy wieczoru, na scenie pojawił się Renton. Zwarte, melodyjne piosenki, zagrane z energiczną werwą, poderwały większość siedzących pod ścianą ludzi, co świadczy o tym, że organizatorzy dobrze zrobili wybierając ten zespół jako support.

Wiadomo było jednak, że wszyscy z niecierpliwością czekają, aż na scenę wkroczy czwórka z Nowego Jorku. W końcu, około 22, muzycy Tigercity wyjrzeli zza kotary i rozpoczęli swój show. Muszę przyznać, że w lekką konsternację wprawił mnie imidż zespołu (ciemne barwy, koszule w kratę, ogromne wisiory, długie włosy, tudzież ich brak zrekompensowany nadmiarem zarostu). Gdybym nie zapoznała się wcześniej z muzyką zespołu, to po tym, co zobaczyłam, spodziewałabym się bardziej grunge’owego czy mocno rockowego grania, aniżeli syntezatorowo-gitarowych, tanecznych numerów.

Nie pamiętam dokładnie kolejności, ale na pewno tego wieczoru zabrzmiało wszystko z “Pretend Not To Love”, piosenki z nadchodzącego albumu udostępnione na MySpace grupy, a także kilka nowych, nieznanych jeszcze utworów. Wokal Billa Gillima zrobił na mnie nie mniejsze wrażenie niż jego bujna broda. Zarówno w normalnym rejestrze, jak i w falsecie, głos jego brzmiał pewnie i czysto (również w duecie z gitarzystą). Publiczność natomiast znakomicie odebrała koncert. Na zakończenie każdego z utworów pojawiały się gromkie brawa, którymi udało się też wywołać muzyków na bisy (aż dwa!).

Bez wątpienia Tigercity to zespół, który zasługuje, by stać się “the next big thing” w muzycznym świecie. Udowadnia to świeżo brzmiącymi, przebojowymi piosenkami oraz koncertami stojącymi na wysokim wykonawczym poziomie. Z chęcią obejrzałabym ich na żywo jeszcze raz, mam więc nadzieję, że nie zapomną odwiedzić Polski po wydaniu debiutanckiego krążka.

Anna Lenarcik

Zdjęcia z koncertu w Krakowie:

  OLYMPUS DIGITAL CAMERA

wyszperaj coś więcej ▼




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.