16.02.2009 23:15

Autor: Gosia

Reefer – “Reefer”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy: |


reefer.jpg Reefer – “Reefer”

Człowiek odpowiedzialny za Islands, The Unicorns oraz Human Highway, jeden ze zdolniejszych muzyków sceny Montrealskiej, a mój ulubiony tekściarz prezentuje nam swoje kolejne dzieło. Nazywa się Reefer, a w tworzeniu go Nicka Thorburna wspomaga hiphopowy producent z Los Angeles – Daddy Kev. Co może powstać z takiego połączenia? Lekcja języka hawajskiego!

The simplest way to say hello is ‘Aloha’. Let’s try it together: ‘Aloha’. Maika’i. Good.“. Tymi oto słowy rozpoczyna się dzieło duetu. Ale nie tylko teksty na minialbumie projektu są inspirowane kulturą hawajską. Tę inspirację głównie słychać w muzyce. Nie dziwi to, gdyż większość płyty powstało w tropikalnych warunkach na wyspie Maui. Zdaje się, że takie warunki mogą sprzyjać powstaniu naprawdę rewelacyjnego dzieła. I tak jest.

Małego dzieła, bo trwającego niewiele ponad 30 minut, składającego się raptem z 6 utworów, jednego przerywnika, intra, outra i 2 remiksów. Wydawać by się mogło, że merytorycznie niewiele ciekawego można usłyszeć na tym minialbumie. Jak mylnym jest to stwierdzenie przekonuje nas już pierwszy pełnometrażowy utwór. “May Baleen” jest bowiem iście sielankową kompozycją, w której główną rolę odgrywa ukulele oraz automat perkusyjny wspomagany przez gitarę i rewelacyjny wokal Nicka. Jest to brama do bajkowego wręcz świata, który muzycy dopieścili nawet w najmniejszym szczególe. I mimo że im dalej w “ląd” tym mniej hawajska wydaje się ta płyta, to nie umniejsza to jej urody. “Let It Go” czy “Hit & Run” delikatnie wprowadzają nas w leniwy, letni klimat. Niesamowicie pokrzepiające przy obecnej pogodzie.

Mam wrażenie, że pan Thorburn nie byłby sobą, gdyby podczas tworzenia tej płyty nie zaprosił do współpracy podopiecznego Daddy’ego Keva, a swojego przyjaciela, czyli rapera Busdrivera. W wyniku tej kolaboracji powstał “Crony Island”, czyli moim zdaniem najlepszy kawałek na płycie (powtarza się historia z Islands i ich fenomenalnym “Where There’s Will…”). Wniosek z tego taki, że może Nick Thorburn powinien się zastanowić nad stałą współpracą z raperem.

Jeśli już miałabym się do czegoś przyczepić, to byłby to utwór “Blue Moon”, który, jak dla mnie, mimo swoich niecałych 3 minut ciągnie się niemiłosiernie, a że jest to utwór kończący główną część płyty (nie licząc outra), pozostawia dość dziwne wrażenie. Na szczęście już niewiele dalej napotkamy dwa remiksy. Jednym z nich jest “Hit & Run” autorstwa innego cenionego przeze mnie artysty, tj. DNTEL. Przez długi czas zastanawiałam się, która wersja podoba mi się bardziej. Bowiem właściwe “H&R” pasuje jak ulał do koncepcji całej płyty, natomiast lekko elektoniczno-leniwa zremiksowana wersja w fantastyczny sposób czaruje i uspokaja. Decyzji nie jestem w stanie podjąć do tej pory.

Po przesłuchaniu tego wydawnictwa niezliczoną ilość razy dochodzę do wniosku, że na takie wakacje, jakie zafundowali sobie panowie Thorburn i Daddy Kev wygoniłabym połowę muzyków. Co więcej, mogłabym im za nie zapłacić, pod warunkiem, że przywieźliby mi materiał choć w połowie tak dobry jak ten minialbum. A co do naszego uzdolnionego duetu, to bardzo chętnie osobiście podziękowałabym im za podarowanie nam furtki do wiecznych wakacji.

Ale na tym nie koniec. Panowie mają nadzieję, że Reefer stworzy nowy album, gdy tylko ponownie spotkają się w innym, ale równie egzotycznym miejscu. Może następnym razem nauczą nas tajlandzkiego?

Małgorzata Lewandowska

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (7 głosów, średnio: 7,43 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.