01.04.2009 18:28

Autor: Krzysztof Kowalczyk

Red Light Company – “Fine Fascination”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


redlightco.jpg Red Light Company – “Fine Fascination”

Wygląda na to, że tegoroczni rockowi debiutanci z Wysp postawili głównie na patos i stadionowe hymny. Po mrocznym White Lies przyszedł czas na “coming out” rozedrganego emocjonalnie Red Light Company.

Ależ przyjemnie się słucha takich płyt. Bez rozgryzania materiału tygodniami czy przedzierania się przez istną dżungle ukrytych w dziele odniesień i inspiracji. “Fine Fascination” to dwanaście znakomitych, cholernie chwytliwych i melodyjnych piosenek – dla wrażliwych licealistów, jak zapewne dodadzą złośliwcy. Kto nie lubi pompatyczności i eskalacji emocjonalno-życiowych dylematów może w sumie od razu przestać czytać.

Supportować Editors, wypuścić 3 single razem z klipami i do tego wystąpić na Glastonbury, nie posiadając jeszcze żadnego krążka na swoim koncie, to nie lada sztuka. Ale gdy ma się w swoim arsenale kawałki skazane na bycie przebojami, takie jak “Meccano”, wystarczy wrzucić kilka utworów na MySpace, aby wszyscy przyjmowali zespół z otwartymi ramionami. I nie ma co owijać w bawełnę, ze świecą szukać w ich twórczości oryginalnego brzmienia czy karkołomnych, rozbudowanych kompozycji. Tu chodzi o piosenki, piosenki i jeszcze raz piosenki. W tym wypadku muzyka ma po prostu świetnie współgrać ze słowami, podkreślając ich przesłanie i treść. I to wszystko razem daje imponujący i spektakularny efekt. Bo jeśli “When Everyone Is Everybody Else” nie jest typowym evergreenem, to co nim jest?

“Arts & Crafts”
If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

Schematyczność potrafi zabić nawet najbardziej nasycone potencjalnymi pokoleniowymi hymnami płyty. Ta bolączka zdaje się w ogóle nie dotykać Red Light Company. Mimo tego, że prawie każdy kawałek kończy się porywającym bridgem i finałowym refrenem, przy którym odbiorca ma przeżyć istne katharsis. Poza tym całość zawiera kilka ciekawych smaczków, nadających poszczególnym kawałkom ich własny charakter. W “First We Land” i “New Jersey Television” występują skrzypce, a w “With Lights Out” rytmicznie wybrzmiewa dzwon kościelny (podobny patent jak w “Viva La Vida” Coldplay’a). Oprócz tego we wszystkich utworach znajdziemy partie keyboardu lub pianina.

Nie mam pojęcia, czy za kilka lat ktoś będzie o nich pamiętał.  Wiem na pewno, że “Fine Fascination” zawiera świetne piosenki, a to często liczy się bardziej, aniżeli wyszukane brzmienie lub artystyczny eklektyzm. “New Jersey television, Paris gets you sentimental, easy to forget yourself” – póki będą pisać tak plastyczne i wbijające się w pamięć refreny jak ten, ja to kupuję.

Krzysztof Kowalczyk

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (7 głosów, średnio: 7,29 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.