16.04.2011 12:22

Autor: Zylka

“Rebeka jest tym, co chcę robić” – wywiad z duetem Rebeka

Kategorie: Czytelnia, Wywiady


rebeka_wywiad.jpg “Rebeka jest tym, co chcę robić” – wywiad z duetem Rebeka

O wpływie sakramentu komunii na rozwój muzyki. O nadmiarze pomysłów na muzykę, polskim Bristolu i dzierżeniu pałeczki pierwszeństwa w kontakcie z publicznością opowiadali Iwona Skwarek i Bartosz Szczęsny, czyli Rebeka. Zespół, w którym światek polskiej alternatywy pokłada nie mniejsze nadzieje niż kanapowi fani F1 w powrocie Roberta Kubicy do zdrowia.


UwolnijMuzykę!: To wasza pierwsza wspólna trasa pod szyldem Rebeki. Jak przebiega wspólne podróżowanie, kłócicie się o lepsze łóżko w hotelach?

Iwona: Nie, nie. Jesteśmy raczej bezkonfliktowi, więc chyba nie… Bartosz?

Bartosz: To dopiero początek więc trudno cokolwiek powiedzieć. Nie dopadł nas jeszcze stres ani zmęczenie. Póki co, po pierwszym dniu – jeszcze się nie pożarliśmy.

Iwona: Chyba, że pojedziemy jak Sting, na dwa lata. Wczoraj byliśmy w Nysie, bez kłótni. Koncerty grane w małych miastach mają fantastyczny urok. Ktoś zaprasza cię rano na kawę, organizator pokazuje lokalne zabytki. Szaleństwo.

UwolnijMuzykę!: A nie towarzyszy Wam schizofreniczne wrażenie, że raz jesteście duetem Rebeka, raz B Szczęsnym czy klawiszowcem Adre`N`Alin, kiedy indziej znowu Iwoną z Hellow Dog czy członkiem Kamp!?

Iwona: Mam rozdwojenie jaźni w innym sensie, egzystencjalnym – kim jestem Iwoną czy Rebeką? Ludzie na mnie mówią Rebeka, Rebi, Reba. Muzycznie i scenicznie jednakże czuje, że projekt Rebeka ma swoje wyraźne granice i nie miesza mi się to we łbie.  A Hellow Dog? Czekamy aktualnie na wydanie płyty, więc jest to w pewnym sensie zahibernowane i mogę spokojne pracować nad Rebekowym materiałem.

Bartosz: Ja natomiast każdy z tych projektów, w których się udzielam odbieram inaczej. Nie mam żadnego rozdwojenia jaźni. Każdy ten zespół się różni i odbieram to jako bardzo ciekawe urozmaicenie. Kiedy gram z Kampami czuje się członkiem Kamp!, gdy gram z Adre`N`Alin wchodzę w inną rolę. Jednakże jest to kwestia raczej intymna, nie sądzę, żeby było to widoczne na zewnątrz. Jednak to z Iwoną łapię największy luz.

UwolnijMuzykę!: Powiedziałeś kiedyś Bartku, że Iwona stanowi rasowe sceniczne zwierzę. Ty natomiast na scenie ograniczasz się do minimalizmu w ruchu. Oddajesz Iwonie pałeczkę kontaktu z publiką?

Iwona: Sam mi tak kiedyś powiedział (śmiech)

Bartosz: Jeszcze rozkręcę, zobaczysz. Zresztą ten luz jaki wytwarzamy nie przekłada się tylko na brak stresu, ale także na możliwość nawiązania kontaktu z publicznością. Ale gadać nie mogę, bo nie dałaś mi mikrofonu. (śmiech) Ale wewnętrzna ochota jest!

UwolnijMuzykę!: Jak w ogóle doszło do tego, że Bartek dołączył do Rebeki? I jaka jest jego rola w Rebece?

Iwona: Szukałam kogoś do pomocy, do produkcji, zakończenia utworów. I okazało się, że trafiłem w setkę. Tylko, że Bartek okazał się tyranem, tyranem pracy. (śmiech) Mentalnie Bartosz jest do rany przyłóż, ale wymagający okropnie. Zresztą jest to zaraźliwe. I to jest świetne, bo nie możemy siąść razem i powiedzieć sobie “jak na Polskę, robimy zajebistą muzykę”. Musimy zrobić najlepszą jak się da. I w ogóle zlikwidować takie myślenie typu… “jak na polski zespół to…”

Bartosz: Niektóre utwory Iwony były już skończone, jednak chciałem w nich jeszcze trochę poszperać, coś w nich zmienić, zrobić przeszukania.

UwolnijMuzykę!: Swoista rewitalizacja Rebeki zbiegła się z okresem, kiedy z kolei o Hellow Dog zaczęło robić się głośno w światku muzyki alternatywnej. Nadmiar pomysłów na muzykę?

iwa_wywiad.jpg

Iwona: Nie tyle nadmiar, co raczej wydobycie esencji. Rebeka jest tym co chcę robić, muzycznie wyraża moją mroczną duszę.

Bartosz: Ja staram się wcielić w rolę producenta, który pomaga… ale nie narzuca. Tak bym to ujął. Widzę i wiem, że są to bardzo fajne pomysły. Moja rola to jedynie odpowiednie ich ozdobienie i ujęcie w taki sposób, żeby wykrzesać z nich jak najwięcej energii.

Iwona: A materiału mamy na trzy płyty. (śmiech) Nie nadążam.

UwolnijMuzykę!: Poznań ostatnim czasy stał się stolicą polskiej elektroniki, polskim Bristolem. Co jest takiego w Poznaniu, że wytwarzacie tam tyle prądu?

Bartosz: Bieda! Permanentna bieda. (śmiech)

Iwona: I Jeżyce! Nie, nie ale bez śmiechu. Nie wiem jak to się stało, dzieje. Ale to fakt, że w Poznaniu jest coś takiego…

Bartosz: Wiesz… my po prostu dyskutujemy o tej scenie, wspieramy artystów, wspieramy siebie nawzajem. Na przykład, kiedy po raz pierwszy zobaczyłem Mooryca w Mięsnej jakieś trzy lata temu to byłem kompletnie zszokowany, czemu tak świetny gość gra w środku tygodnia w pustej knajpie. Albo taki Inen Soren, który zrobił dla nas remix. Jak dla mnie to kompletny mistyk. Istnieje mnóstwo utalentowanych osób wokół nas a praktycznie nikt o tym nie wie. Wspólnymi siłami staramy się jakoś to zmienić.

Iwona: Bartek ma rację, to wzajemne wsparcie istnieje. Choć odczułam to dopiero, kiedy poznałam Bartka. Hellow Dog jakoś nie koleguje się z innymi zespołami (śmiech) Znalazłam się w Poznaniu przypadkiem, tu akurat dostałam się na studia, a wybierałam między Poznaniem a Wrocławiem. Tak wyszło.

UwolnijMuzykę!: Wasz pierwszy singiel ma się ukazać przy współpracy z brennnessel. Czy wybór internetowego wydawnictwa i ominięcie struktury tradycyjnych wytwórni nie jest czasem przedbiegiem, furtką to jakichś zagranicznych wojaży?

Iwona: Rozważam wydanie całej płyty w internecie. Sami nie wiemy jeszcze co  zrobimy. Zobaczymy jak sprawy się potoczą. Czy nas błotem obrzucą czy kozła złotego utoczą.

Bartosz: Na dzień dzisiejszy wydajemy singiel w brennnesselu. To fantastyczna inicjatywa no i już z pewną renomą. A co do zagranicy? Byłoby super, staramy się nie ograniczać – nawet w myślach.

Iwona: Ale ja chyba śpiewam paskudnie po angielsku. (śmiech) Wiesz, chciałabym tak myśleć, tak odważnie. Ale boję się, jestem strachliwa. Ale z drugiej strony kto wie? Pociągają mnie takie kraje jak Portugalia, Hiszpania albo Skandynawia. Zobaczymy.

Bartosz: No nie mów tak. Próbować można. Nawet należy. Jeżeli zdarza się taka okazja to trzeba to wykorzystać. Na przykład zagrać na festiwalu SXSW. Tym bardziej myślę, że nie odbiegamy już tak bardzo od zachodnich zespołów. Ta przepaść się zmniejszyła, zmieniła się też nasza mentalność. Nic nie stoi na przeszkodzie, żebyśmy stawiali im czoła. No i nie jesteśmy jeszcze zblazowani!*

UwolnijMuzykę!: Na koniec muszę zapytać o to Twoje kultowe, obrośnięte w legendę klawisze Casio. Naprawdę masz je od komunii?

Iwona: Tak, tak. To te same. Znaczy ten sam model, bo komunijny się spalił i muszę go zlutować. No i ma zmieniony jack, no dobra. Ale to to samo! Ma 99 brzmień, czyli możemy zrobić 99 piosenek. (śmiech)

UwolnijMuzykę!: A na bierzmowanie nic nie dostałaś, czy już nie byłaś?

Iwona: O. Akurat bierzmowanie zbiegło się w czasie z moją rezygnacją ze szkoły muzycznej, więc odłożyłam muzykę wtedy na pewien czas. Miałam straszną panią, która mnie prześladowała. Ale potem znów mi się zmieniło.

* Warto dodać, że w momencie wywiadu nie było jeszcze wiadomo, że Rebeka dostanie zaproszenie na festiwal The Great Escape w Brighton.

rozmawiał Krzysiek Żyła

zdj. Maria Grudowska




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.