14.10.2010 21:43

Autor: marcin

Rats Live On No Evil Star – “Rats Live On No Evil Star”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


rats_live_on_frontcover_small.jpg Rats Live On No Evil Star – “Rats Live On No Evil Star”
Gustaff Records / 2010

Jak widać Berlin to dobre miejsce dla spotkań różnych muzycznych światów. Rats Live On No Evil Star łączy w sobie ducha eksperymentu spod znaku Tarwater oraz amerykańskiego folku.

Rats Live On No Evil Star to duet w skład którego wchodzą znany z niemieckiej formacji Tarwater Bernd Jestram oraz amerykański muzyk John Edward Donald. W dość nieoczekiwanych okolicznościach tych dwóch muzyków połączyło dalekie echa krautrockowego eksperymentu z amerykańskim folkowym songwritingiem. Nieco przewrotnie – niemiecka muzyka niezależna mieszająca w niekonwencjonalny sposób elementy rockowe z elektroniką, powstała jako alternatywa dla muzyki rockowej napływającej z Ameryki. Rats Live On No Evil Star udowadniają, że oba światy można ze sobą połączyć. W efekcie powstał zupełnie nowy muzyczny twór, który łączy ze sobą folkowy songwriting z punkową ekspresją oraz szeroko zakrojonym eksperymentem dźwiękowym.

Nazwa zespołu, która podobnie jak w przypadku nazwy zespołu To Rococo Rot założonego przez drugą połówkę duetu Tarwater, jest najzwyklejszą w świecie grą językową – odczytana wspak znaczy to samo. Na szczęście muzykę zebraną na debiucie Rats Live On No Evil Star nie da się objaśnić w tak prosty sposób. Niewątpliwie największym atutem krążka jest jego “niszowość”. Autorzy, mając w nosie współczesną scenę muzyczną, w żaden sposób nie próbują gonić za obowiązującymi trendami. Produkcja krążka nie jest nastawiona na czyste, sterylne dźwięki. Odwołując się bezpośrednio do swoich inspiracji, stworzyli krążek pełen zróżnicowanych minimalistycznych brzmień, zespolonych wyrazistym klimatem. Wszystko w duchu minimalizmu. Mieszanka niemożliwa? Nie dla duetu z Berlina.

Śpiew Donalda w wielu miejscach podchodzi pod melodeklamację z manierą Iana Curtisa (“Carnival of Souls”, “B.D.I. Circle the Number”). Miejscami w akustycznych balladach, bo i takie się tutaj zdarzają (“VU Sleep”, “One More Time” oraz znakomity “Voice Between Nations”)  przypomina połączenie melodyki spod znaku Micach P. Hinsona z Philem Elvrumem. W pozostałych utworach poziom zimno-falowego eksperymentu i tradycyjnego grania jest bardziej wyważony, miejscami z wyraźną przewagą dźwiękowych kombinacji. Tak jest przede wszystkim we wspomnianych “Carnival of Souls” oraz “B.D.I. Circle the Number”, opartych na hipnotycznej sekcji rytmicznej. Podobna magiczna atmosfera towarzyszy przerywnikom “Twin Speaks” i “Rats No. 13″.

Debiut Rats Live On No Evil Star, to ciekawie zaprojektowana mieszanka muzyczna, która powinna przypaść do gustu wszystkim których z sentymentem powracają do krążka “Silur” Tarwater. Choć obie płyty różnią się od siebie, w podobny sposób przełamują dawne utarte sposoby myślenia o muzyce.

Krążek ukaże się 18 października nakładem Gusstaff Records.

Marcin Bieniek



Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (4 głosów, średnio: 7,00 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.