11.11.2009 23:18
Autor: Magda
Pustki - “Kalambury”
Agora/2009
Jakżesz ja się uspokoję? Głębokie Pustki.
Deklamowanie “Pożałuj Mnie” Danuty Wawiłow to zabawa edukacyjna dla przedszkolaków. Dzięki Pustkom bawić mogą się wszyscy. Zespół serwuje nam kompilację poetyckiej rozkoszy, oswajając liryczne twory wielkich kreatorów słowa.
Słuchanie tej płyty to prawdziwe łaskotanie intelektu, obcowanie w tekstylnym bezkresie, radosny taniec na neologicznej łące wśród pachnących lingwistycznych kwiatków. W dodatku przy jakże trafionym poziomie muzycznego minimalizmu! Pustki z niezwykłym wyczuciem dopasowują poszczególne dźwięki do sylab śpiewanych słów. Brzdęki gitar, echa perkusji i klawisze wchodzą w symbiozę ze słowami, malując tło dla poezji. W takiej energetycznej i nieco dziwacznej konwencji świetnie brzmi oryginalność Leśmiana. Inaczej zupełnie prezentuje się dramatyzm Broniewskiego – bardziej uniwersalnie i współcześnie. Wykonane w pustkowym klimacie “Przekwitanie” wyróżnia się na płycie i wchodzi w reakcję z umysłem jak hinduska mantra. Podobnie hipnotyzuje “Wesoły Jestem” Wyspiańskiego. To kolejny ożywiony przez zespół chochoł z przeszłości, który doskonale odnajduje się w zwichrowanym świecie tekściarskiej alternatywy i potwierdza, że poezja ma dziś swoją rację bytu!
Pustki dokonały pewnej rewolucji. Podkoloryzowały liryki pozostawione mentalnej zagładzie i sztywnej interpretacji. Oswoiły wojennych poetów, przypomniały o słowotwórczym geniuszu Leśmiana i stworzyły krążek nowoczesnej poezji śpiewanej, co brzmi tak świeżo, że żałuję, że jego premiera nie przesunęła się na wiosnę, choć jesienią taki muzyczny prądzik też przecież cieszy. Można pomarzyć o trawie do kolan, co by się podniosła do czoła, a już wkrótce będzie można zaśpiewać do zimy “śnież się, w duszy mojej śnież”, bo przecież “przekwita wszystko i kwita!”.
Rockowo-rockandrollowe, stylistycznie awangardowe wyczyny muzyczne Pustek doprawione charakterystycznym wokalem uklawiszowionej Barbary Wrońskiej i głosami Nosowskiej oraz Rojka burzą wewnętrzny spokój. Odpalają drewienko w przygasłym kominku intelektu i sprawiają, że mózg dymi od nadmiaru szarej materii. Fajne doznanie. Głębie to, nie Pustki.
Magdalena Kotowska
Uwolnijmuzyke.pl - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.
Copyright © 2008-2009 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.
Rojek łagodnieje bo dorasta… Nie każdy ma przez całe życie 16 lat.
Dla mnie – nowość, nowość, nowość. Płyta zupełnie inna od poprzedniego krążka. Lepsza ? Gorsza ? TO DA SIĘ OCENIĆ W TEN SPOSÓB? Zmierzyć się z nieznanymi, nieswoimi tekstami, które dzisiaj dla niewielu coś znaczą? Moim zdaniem wyszło świetnie. Rojek wypadł jak wypadł. Kasia mistrzowska jak zwykle. Ciekawa współpraca. A może się nie znam? Reszta opinii mnie nie obchodzi. ( Kwiecisty styl, Pani Magdo ;-) )
dobra, każdy ma swoje racje i oponenta do nich nie przekona. niech bedzie i tak ,)
Rojek łogodnieje wraz z wiekiem, zdaje się. Ja tej zmianie nie kibicuję i nadal prawie się wzruszam przy Peggy Brown (teraz to już bardziej z żalu, że co było, to minęło).
A Pustki… “Koniec Kryzysu” nie jest dla mnie dziełem wybitnym. W przeciwieństwie do obecnej płyty, pełnej orzeźwiającej świeżości! I w treści i w formie.
Co do grejpfruta… zależy, co się lubi. Egzotyczne fruktusy z gorzką skórką czy swojskie, soczyste jabłka, które zjada się wraz z ogryzkiem ;)
Rojek pojawiajacy się kompozycjach typu “w drodze” traci większość ze swojego pałera, gdyby nie nazwisko to pomyslalbym ze to zagrobelny czy inny makowiecki. ta płyta jest moim zdaniem wymuszona, przeciez nawet okladka… to jak odrzuty z sesji do “konca kryzysu”. kawalki ktore pojawialy sie juz na innych kompilacjach, dożynanie pomyslu do cna. a przeciez ostatni sok z grejpfruta jest juz nie do wypicia…
To ciekawe, bo ja się do Pustek przekonałam dopiero po tym albumie. Jak dla mnie z “obcym” słowem brzmią lepiej, mniej infantylnie. No i ta rewitalizacja poezji! Ukłony. Co do Rojka, to czyj głos lepiej pasowałby do tytułu “Nieodwaga”? ;) A Kasię Nosowską wolę w innych projektach, choć ona chyba wszędzie się sprawdza :)
a mi ta płyta nie podeszła w ogóle, według mnie Pustki zrobiły krok, dwa w tył. poza utworem “Znój” nic. no kompletnie nic mi się nie spodobało. powtarzanie znanych już utworów i klepanie czyichś tekstów (brak pomysłu na własne?). Nosowska jak zawsze – wyszła z klasą, natomiast Rojek brzmi tu słabo bardzo, groteskowo. Po “Koniec Kryzysu” wysoko postawili siebie na piedestale, i słusznie. ale po Kalamburach będą musieli się sporo napocić. Chyba za szybko wyszła ta płyta…