01.11.2016 18:40

Autor: Zuzanna

Powrót do przeszłości. Nieodparty urok new romantic

Kategorie: Czytelnia, Felietony, POLECAMY

Wykonawcy: | | | | | | | | | |


Powrót do przeszłości. Nieodparty urok new romantic

Co łączy Kraftwerk i Ziggy’ego Stardusta? Ich muzyka położyła podwaliny pod sztandarowy gatunek muzyki lat 80. – new romantic. Królowały wtedy syntezatory w blasku neonów i brokatu. Coraz bardziej ponura aura za oknem sprzyja podróży sentymentalnej i odkurzeniu przebojów sprzed dekad.

Moje najwcześniejsze okołomuzyczne wspomnienia to melodyjne dźwięki syntezatorów, jadący pociągiem Jimmy Somerville w teledysku Bronski Beat i moja ciocia, która wyglądała jak Boy George. Owa ciocia miała w domu gigantyczny plakat Duran Duran, dużo brokatowych cieni do powiek i super wypasioną wieżę stereo. Jestem dzieckiem new romantic i wcale się tego nie wstydzę.

Dzieci klubu Blitz

Choć żywot new romantic był dość krótki – datuje się go na lata 1980-1986, jest uważany za jeden z najważniejszych wyznaczników popkultury lat 80. i można go dziś uznać za zapomnianego starszego brata synth popu. Bogate brzmienie syntezatorów, specyficzna romantyczna aura oraz teatralna moda i makijaże czerpiące ze świata cyrku, opery a nawet piratów. Nurt narodził się pod koniec lat 70. w londyńskim klubie Blitz, gdzie Steve Strange i Rusty Egan organizowali imprezy pod szyldem Bowie Night. Królował glamour i nowa taneczna elektronika. Za patrona uznaje się zatem Davida Bowiego. Jego album “Scary Monsters” wydany w 1980 roku można zaliczyć do prekursorskich. Duży wpływ na rozwój nurtu miały także glam rockowy zespół Roxy Music i pionierzy muzyki elektronicznej - Kraftwerk.

Zaczęło się od Wiednia

Kolorytu tej muzyki nie można było nie zauważyć. Była powiewem świeżości w nieco jednostajnej stylistyce punk rocka. Za początek nowej ery uważa się album Ultravox “Vienna” z 1980 roku. Zespół o rockowych korzeniach i producenckim wsparciu Briana Eno wraz z nowym wokalistą Midgem Urem skręcił w stronę bardziej eterycznego i romantycznego brzmienia. Ich singiel “Vienna” stał się hymnem new romantic.

W pełnym makijażu

Laur głównych reprezentantów gatunku należy się jednak zespołowi Visage. To właśnie wokalista Steve Strange wypromował ekstrawagancki styl epoki, organizując imprezy w klubie Blitz (wystąpił nawet w teledysku Davida Bowiego “Ashes to Ashes”). Ich największy przebój “Fade to Grey” (1982) to mieszanka chłodnej elektroniki spod znaku Kraftwerk i glam rocka. Właśnie glam rockowy sztafaż i teatralny krzykliwy makijaż mężczyzn to znak rozpoznawczy wielu noworomatycznych zespołów (będąc dzieckiem tego najbardziej się bałam, nadal odczuwam pewien niepokój). Nie można zapomnieć, więc o największym hicie Culture Club “Do you really want to hurt me” z 1982 roku i niekonwencjonalnemu wizerunkowi Boya George’a. Swoim demonicznym imagem nie pozwał zasnąć również Sal Solo, lider Classic Nouveaux. Brytyjski zespół cieszył się w Polsce dużym zainteresowaniem w latach 80., z biegiem lat popadł w zapomnienie, choć mroczny baryton Solo w towarzystwie syntezatorów w “Never never comes” nadal robi wrażenie.

Romantyczni eleganci

Na drugim biegunie stał nieco zmanierowany Simon Le Bon odziany w ramoneską, a później w markowe garnitury. Nie ma żadnej wątpliwości, że to właśnie Duran Duran był najpopularniejszym zespołem new romantic, który utrzymuje się na fali do dziś. Członkowie zespołu sukces zawdzięczali nie tylko urodzie, ale smykałce do pisania prawdziwych hitów (przypomnijcie sobie “Hungry like the wolf” czy Bondowskiego “View to a kill”) i niebanalnym teledyskom (biorąc pod uwagę ówczesny stan kinematografii) jak choćby Wild Boys nawiązujący do “Mad Maxa”. W przeróżnych kompilacjach przebojów z lat 80. nie może zabraknąć też kolejnych brytyjskich elegantów i Blitz Kids, czyli Spandau Ballet i ich największego hitu “True”. Może sprawiali wrażenie trochę napuszonych, ale nie można było odmówić im doskonałego muzycznego warsztatu i bogatych aranżacji.

Post punkowi piraci i chłopcy z małego miasta

New romantic to nie tylko Ultravox i Duran Duran. Znajdziemy też  prawdziwe oryginały jak postpunkowy dowcipnisie i piraci w jednym czyli Adam and The Ants. Ich album “Kings of the Wild Frontier” z 1983 roku wnosi punkową energię i pulsujący rytm do romantycznego świata, a kostiumy to całkiem niezła inspiracja na czas karnawału. Z drugiej strony są całkiem poważni panowie z Bronski Beat zaangażowani w walkę z homofobią na Wyspach. Ich “Smalltown Boy” z wpadającą w ucho melodią i unikalnym falsetem Jimmy’ego Somervilla był jednym największych przebojów MTV w 1984 roku.

New wave wiecznie żywy

Z katalogu nowej muzyki lat 80. współcześni twórcy z mainstreamu i alternatywy szczególnie upodobali sobie inspiracje synth pop, który wyrósł z new romantic (a potem często się gatunki te się ze sobą zazębiają). Za sprawą świetnej ścieżki dźwiękowej do serialu “Stranger Things” renesans przeżywa także retrowave. Wytrawnych melomanów new romantic może odstraszać kiczowatą otoczką i dyskotekowym potencjałem. Nie odszedł jednak w zapomnienie, wpływy u  wielu artystów od Lady Gagi, Grimes czy Empire of the Sun po Placebo i mroczną elektronikę Chrisa Cornera z IAMX. Także w kwestii mody. Jaskrawe barwy i teatralność wracają do łask projektantów co kilka sezonów, a przypominając sobie image Boya George’a, trudno nazywać czymś nowym androgeniczność, królującą znów w świecie mody.

Na deser zabieram Was w muzyczną autentycznie ejtisową podróż, w którą udacie się za sprawą naszej playlisty. Piąteczek, a nawet poniedziałkowy poranek w towarzystwie Davida Bowiego, Kraftwerk, Adam and The Ants i Duran Duran nie może być zły.

Zuza Zaręba

fot. w tekście: Steve Strange, David Bowie, Duran Duran, Adam Ant




Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.