25.05.2010 19:20

Autor: Zylka

“Powiedzieli nam, że w Polsce kariery nie zrobimy” – rozmowa z Krzyśkiem Drewniakiem, liderem wschodzącego The Washing Machine

Kategorie: Czytelnia, Wywiady

Wykonawcy:


Z Krzyśkiem spotkałem się przy okazji Maj Music Festival w  Katowicach. Atmosfera absolutnie festiwalowa. Piwo z plastiku, darmowa “Gazeta” jako izolacja przed zroszoną trawą, przygrywający do rozmowy L.Stadt w pobliskim namiocie. I wiele, wiele obiecująco brzmiących zapowiedzi.

UwolnijMuzykę!: Lubicie Sonic Youth, co?

Krzysiek Drewniak: Ja bardzo lubię, mam wszystkie płyty.

drewniak_2.jpg

UwolnijMuzykę!: Pytam, ponieważ całkiem niedawno podjęliście próbę podboju innego hermetycznego, legendarnego rynku i  środowiska – Wielkiej Brytanii. Jak w ogóle doszło do tego wyjazdu?

Krzysiek Drewniak: Otrzymaliśmy maila z agencji koncertowej, o  treści mówiącej, że dana a dana agencja koncertowa, a raczej ich scouci wyczaili nasz zespół na myspace i szczególnie przypadł im do gustu utwór “Want You Babe”. Myślałem, że ktoś wykręcił sobie jakiś zajebisty żart… no bo jak, dlaczego, skąd agencja? Ale później dostaliśmy telefon, ruszyła korespondencja mailowa, telefony. Pojawiła się wtedy propozycja przyjazdu na showcase na Wyspy. Tam mieliśmy zabukowany pierwszy nasz koncert, pokazówkę dla Warnera, Sony, RSA, organizowany razem z New Musical Express i BBC Radio One. Był też i drugi koncert w Liverpoolu, w Cavern Club, kultowym miejscu wszystkich fanów Beatlesów. Zebraliśmy się do kupy i  ruszyliśmy.

UwolnijMuzykę!: I udało się zmienić obraz Polaka w Wielkiej Brytanii? Możesz powiedzieć coś o prognostykach w związku z  tymi wielkimi nazwami, które wymieniłeś?

Krzysiek Drewniak: Powiem Ci, że po pierwsza myśl… ludzie wyskoczą do nas z hasłem “O pewnie, najpierw odbieraliście nam chleb, a teraz muzykę! Wypierdzielać, wsiadać na prom i do domu!” (śmiech) Ale całkiem serio mówiąc, tego wieczora grało 6 zespołów, my byliśmy jako trzeci w kolejce. Zapowiadano nas jako gościa specjalnego – zespół z Polski. Opiekowała się nami promotorka odpowiedzialna za całe to zamieszanie, sprowadzenie reprezentantów z wytwórni. Ogólnie stwierdzili, że mamy świetne kawałki. Ludzie nam nie wierzą, ale centralnie przyszedł do nas po koncercie szef RCA Records i powiedział wprost “Ja w swoim labelu wypromowałem Kings Of Leon, All Saints”. Innym razem przyszedł człowiek od Arctic Monkeys, Kaiser Chiefs i Madonny. Co najśmieszniejsze, potem powiedziała nam o tym nasza agentka, był to potomek Charleigo Chaplina. Powiedzieli, że jest okej, że są to utwory akurat stricte do radia, chwytliwe refreny, dobre teksty, poprawnie zaśpiewane. Podobno nie było słychać tego, że przyjachaliśmy do Polski więc wyszło okej. (śmiech) Za dwa tygodnie mamy otrzymać z RCA zbiorczą recenzję, zawierającą wszelkie wskazówki dotyczące naszego zespołu. Po koncercie mieliśmy wskazane które utwory należałoby nagrać, jako potencjalne single. Działo się bardzo wiele. Mamy zarejestrować nowy materiał i wracać na Wyspy. W ogóle zaproponowali nam, żebyśmy przyjechali po prostu na pół roku do UK i tam grali. Zostaliśmy wpisani już na listę zespołów ?suportowych? w O2 Academy. Chcemy dlatego zrobić teraz sprawnie jakieś nagranie i  z tym ruszyć.

UwolnijMuzykę!: No właśnie, bo nie była to przecież pierwsza wycieczka poza Polskę.

Krzysiek Drewniak: Nie, nie. Pierwszy raz pojechaliśmy tam w  2007 roku, z tym, że wtedy organizowane to było przez nas samych i zespół z którym jechaliśmy, swoją drogą okazali się oni totalnymi skurw*** bo chcieli nas wydymać. Ale powiedzieliśmy im, żeby spieprzali i dokończyliśmy trasę sami. Zrobiliśmy co mieliśmy do zrobienia. Porozdawaliśmy wtedy też nasze EPki, które w jakimś stopniu nam potem pomogły. Teraz już przyjeżdżaliśmy na gotowe.

UwolnijMuzykę!: Czyli morał z tego taki, że kiedy grasz dobrą, ambitną muzykę, która jednocześnie jest chwytliwa łatwiej zrobisz karierę tam niż w Polsce?

Krzysiek Drewniak: Tamci menadżerowie powiedzieli nam, że w  Polsce nie zrobimy kariery. Oni znają polskie realia, jeździli po polskich festiwalach. Skwitowali naszą scenę muzyczną jednym zdaniem “long hair, power metal, lighter in the air” – taki mamy obraz na zachodzie. Nam się udało, że ktoś nas znalazł i  co możemy, idziemy w to dalej na maxa, czemu nie. Wielka szkoda, że u nas tyle dobrych zespołów przepada właśnie przez nasz niedorozwinięty rynek muzyczny.

drewniak.jpg

UwolnijMuzykę!: Czyli możemy spodziewać się rychło jakiegoś wydawnictwa?

Krzysiek Drewniak: “Tam” promuje się poszczególne tytuły, nie całe albumy. To jest po prostu łatwiejsze. I oczywiście nie jest to na zasadzie, że na backstage wywalamy wszystko ze stołu, wyciągamy umowę i podpisujemy na grube miliony. W tych wydawnictwach też pojawił się kryzys, recesja. Ale musimy się tam pokazywać, grać, fajnie byłoby zagrać na jakimś festiwalu – wszystko w swoim czasie. Już się załapaliśmy, myślę, że to będzie procentowało.

UwolnijMuzykę!: Wiem, że materiału, płyty nie robi się pod danego odbiorcę, target. Ale ostatnio nagraliście kawałek po polsku – jakiś zwrot do rodzimego odbiorcy?

Krzysiek Drewniak: Nasza agentka powiedziała nam, że to był totalnie popieprzony pomysł. Radziła więcej tego nie robić. (śmiech). Jednak kawałki po angielsku przyciągają więcej odbiorców, to naturalne. Mamy plan właśnie zarejestrowania nowych kawałków, trzech, może czterech.

UwolnijMuzykę!: No ale śmiało. Jest szansa na to, że oprócz Chrisa Urbanowicza, jakieś inne polskie nazwisko zaświeci jaśniej za kanałem?

Krzysiek Drewniak: Kurczę no, miejmy nadzieję. Chciałbym być zespołem, który w pewnym sensie przetrze szlak. I to zespołom młodym, a nie tym, którzy odgrzewają kotlety i ledwo co trzymają się statywu na scenie. Przecież jest w Polsce masa świetnych zespołów. W Anglii zapytano mnie, czy na naszych koncertach pojawiają się ludzie z wytwórni. Zatkało mnie, jak to? Ktoś z wytwórni na koncercie? Tam to jest norma, zwykła praktyka. U nas jakbym był synem Panasewicza, albo dałbym mu dupy to może ktoś by przyszedł. Tutaj młode kapel olewa się, nie oszukujmy się. Razem z nami grały na przykład zespoły, dla których to był dajmy na to piąty koncert. Ale ci scouci chodzą, słuchają, wyszukują młode zespoły.

UwolnijMuzykę!: Czego pozostaje sobie życzyć po tych dobrych zapowiedziach?

Krzysiek Drewniak: Przede wszystkim żeby ?grube ryby? z  polskich labeli przestały pierdzieć w stołek, ruszyły tyłki i  przeszli się na koncert polskiego, młodego zespołu. W  Liverpoolu widziałem sklep muzyczny, gdzie cała ściana była poświęcona scenie lokalnej. Płyty do kupienia za trzy, cztery funty, każda z krótką notatką – kto, od kiedy, co. Czemu u nas nie ma takiego czegoś? Jest przecież dużo wartościowej muzyki – to jest chore. Dzięki temu wypadowi złapaliśmy dobry kontakt z  The Subways, nagraliśmy z nimi też jeden koncert w Poznaniu, wymieniamy się mailami. Zobaczymy, może po wydaniu ich płyty uda się pojechać z nimi na część trasy. Nie chcę zapeszać, ale z ich strony jest zainteresowanie.

UwolnijMuzykę!: Co ja mogę, powiem tylko, że chciałbym dajmy na to za pół roku mieć w rękach Waszą debiutancką płytę.

Krzysiek Drewniak: I innych zajebistych polskich kapel, a niech te starocie grają po jakichś pierdzistanach. Na dużej scenie widzę tylko dobre, młode kapele.

Rozmawiał Krzysiek Żyła

wyszperaj coś więcej ▼




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.