więcej: #1 #2 #3 #4 #5 #6 #7 #8 #9
Podsumowanie roku 2009
/ Michał Karpowicz
1. Cieplarnia – “Przebudzony” (recenzja)
Stuprocentowo udana próba przeniesienia charakterystycznego brzmienia i klimatu zimnej fali w dwudziesty pierwszy wiek. Spośród wszystkich nowych zespołów określanych jako “post-punkowe”, Cieplarnia brzmi najbardziej przekonująco. Postawienie na archaiczność brzmienia okazało się strzałem w dziesiątkę.
2. The Black Tapes – “The Black Tapes” (recenzja)
Debiut Warszawiaków przynosi nam odrobinę nadziei, że w Polsce w końcu może zacznie się grać rock?n?rolla bez kompleksów i oglądania się na to, co jest w danej chwili modne. Coś się w tym temacie w końcu zaczyna ruszać i być może niedługo będzie można spokojnie posłuchać czegoś innego niż siermiężny punk lub kolejne indie-klony.
3. Fangs On Fur – “Fangs On Fur”
Bez wątpienia ta czwórka kalifornijczyków nagrała najlepszy w tym roku album w klimatach mrocznego punka, deathrocka czy jak tam sobie to wszystko nazwiemy. FOF w doskonałych proporcjach mieszają gotycki klimat i punkowy czad, przeplatając to wszystko półakustycznymi, niemal folkowymi wstawkami.
4. DAT Politics – “Mad Kit” (recenzja)
DAT Politics na swoim najnowszym albumie dowiedli, że muzyka elektroniczna niekoniecznie jest banalna i głupia. W wizji tego francuskiego tria zmienia się ona w niezwykłe bogactwo dźwięków, melodii i rytmów, które mimo pozornie głupkowatego sposobu podania jest niezwykle wręcz inteligentną zachętą do zapomnienia o całym świecie i rzucenia się w oszalały taniec.
5. Noisettes – “Wild Young Hearts” (recenzja)
Twórcze i ciekawe rozwinięcie czysto rockowej formuły debiutu. “Wild Young Hearts” pokazuje, że Shingai Shoniwa i jej koledzy nie są kolejnym zespolikiem, o którym po wydaniu pierwszej płyty można zapomnieć. Urozmaicenie brzmienia Noisettes elementami tanecznej elektroniki wyszło zespołowi na dobre i udowodniło, że rock i disco wcale nie muszą być sobie wrogie.
6. Chairlift – “Does You Inspire You” (recenzja)
Niesamowicie ciepła płyta, która przywraca wiarę w inteligentny i oryginalny pop. Także dowód na to, że najlepsza muzyka rodzi się w sposób oddolny, z potrzeby serca, a nie w gabinetach speców od marketingu.
7. Made In Poland – “Future Time” (recenzja)
Udany powrót jednej z legend polskiej muzyki niezależnej. Panowie Hajdasz, Pawłowski i spółka pokazali, że zimna fala w 2009 roku wcale nie musi brzmieć archaicznie i że jest to gatunek, który można interpretować naprawdę szeroko.
8. Jessie Evans – “Is It Fire?” (recenzja)
Karkołomne połączenie samby, popu, nowej fali i elektroniki w wykonaniu niezwykle utalentowanej amerykańskiej wokalistki i saksofonistki. Jessie Evans udało się wyjść z deathrockowego undergroundu, lecz wciąż pozostaje artystkę niezależną i realizującą własną wizję muzyki.
9. Bat For Lashes – “Two Suns” (recenzja)
Niby nic szczególnie oryginalnego, a buja i wyluzowuje jak mało co. Zasługa leży w głosie Natashy Khan oraz kompozycjach, które mimo wrażenia, że gdzieś już je słyszeliśmy (i to nie raz) wcale nie nużą.
10. White Lies – “To Lose My Life” (recenzja)
Doskonały przykład na ignorancję muzycznych recenzentów. Większość dziennikarzy przypięła White Lies łatkę zimnej fali i wrzuciła tych młodych Anglików do wora z pogrobowcami Joy Division. Na “To Lose My Life” raczej trudno doszukać się takiego grania ? jest to po prostu dobra, gitarowa płyta z fajnymi melodiami i niegłupimi tekstami. Oby tylko nie był to kolejny zespół jednego albumu.
Michał Karopowicz
więcej: #1 #2 #3 #4 #5 #6 #7 #8 #9
Uwolnijmuzyke.pl - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.
Copyright © 2008-2009 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.