Podsumowanie roku 2009 / Marcin Bieniek


więcej: #1 #2 #3 #4 #5 #6 #7 #8 #9

Podsumowanie roku 2009
/ Marcin Bieniek

10. Yo La Tengo – “Popular Songs” (recenzja)

popularsongs.jpg

Stare wygi z Heboken, obecne na scenie od 25 lat. Wydawać by się mogło, że nie są w stanie zaskoczyć słuchaczy niczym nowym. Ku wielkiemu zaskoczeniu płyta ta odświeża wszystkie najważniejsze elementy znane z muzyki Yo La Tengo. Jest mocno, punkowo, akustycznie i nastrojowo. Wydawać by się mogło, że na albumie przeważają utwory rażące przebojowością, jednak wystarczy łyknąć kilka razy ten album w całości, by przekonać się, że tkwi w nim dużo więcej.

09. The Pains Of Being Pure At Heart – “The Pains Of Being Pure At Heart” (recenzja)

the-pain-of-being-pute-at-heart-cover.jpg

Podobno powstali, by zagrać jeden koncert na urodzinach swojej znajomej. Ostatecznie wylądowali na scenach najważniejszych tegorocznych festiwali muzycznych (m.in. Primavera, Off), grając u boku takich gwiazd jak Sonic Youth czy Yo La Tengo. Muzycznie to całkiem przyjemny ukłon w stronę grania inspirującego się The Smiths czy Jesus & Mary Chain. Zastanawiające, jak będzie brzmieć ich kolejne wydawnictwo.

08. Volcano Choir – “Unmap” (recenzja)

volcano-choir-unmap.jpg

Bon Iver milczy, ale za to Justin Vernon znalazł trochę czasu na nagranie kilku dawnych, stworzonych w przyjacielskim gronie utworów. “Unmap” to bardzo udana próba wyjścia poza ramy tradycyjnych kompozycji, bazujących na folku. Sporo tutaj niejednoznacznych emocji, pięknej nastrojowości i wbrew pozorom ładnych melodii. Można się pogubić.

07. The Cars Is On Fire – “Ombarrops!” (recenzja)

ombarrops.jpg
Wyjazd zespołu za ocean w celu realizacji albumu okazał się strzałem w dziesiątkę. W efekcie wrócili z najbardziej eklektyczną i nowocześnie brzmiącą polską płytą roku. To bardzo przyszłościowy album, który na naszym gruncie po pierwszym odsłuchaniu brzmi dosyć hermetycznie, ale wierzę, że w przyszłości zostanie odkryty na nowo i właściwie doceniony.

06. Grizzly Bear – “Veckatimest” (recenzja)

grizzly-bear.jpg

Drudzy po Animal Collective, którzy w tym roku byli wyniesieni pod niebiosa przez muzyczne media. W rzeczywistości album ukazuje spory potencjał kreatywności drzemiący w członkach zespołu. Nie jest to jednak album, który wyznaczałby jakąkolwiek granicę na muzycznych mapach. Nie da się jednak ukryć, że z albumu na album Grizzly Bear stają się coraz groźniejsi.

05. Tymon & the Transistors – “Bigos Heart” (recenzja)

tymon-transistors-bigos-heart.jpg

Tymon zaskakująco wydał bardzo dojrzały album “na serio”. Okoliczności nagrania płyty wydają się przy tym mieć spore znaczenie, ale zostawmy je. Ważne, że płyta ta to zestaw 12 świetnie brzmiących piosenek. Pierwsza połowa albumu to murowane sześć nostalgicznych singli. Nad całym krążkiem unosi się beatelsowski duch, ale nie trudno znaleźć w brzmieniu odniesień do amerykańskiego alt country spod znaku Wilco.

04. Andrew Bird – “Noble Beast”

andrew-bird-noble-beast.jpg
Andrew Bird porzucił proste rozwiązania i wrócił do brzmienia znanego z jego pierwszych nagrań. Margines improwizacji i zabawy dźwiękiem, został na “Noble Beast” bardzo poszerzony. Jednocześnie Andy nie traci zdolności wykuwania z tego muzycznego bałaganu świetnych melodii. Płyta od początku do końca urzeka muzyką i tekstami. Dla lubiących pogwizdywać w miejscach publicznych pozycja obowiązkowa.

03. Animal Collective – “Merriweather Post Pavilion” (recenzja)

merriweathercdfront.jpg

Już w styczniu było wiadomo, że ten album będzie jedną z najważniejszych tegorocznych płyt. Pop z najwyższej półki opakowany w kosmiczne aranżacje, ugruntował na stałe pozycję Animal Collective. Jeśli ktoś do tej pory nie zdołał przekonać się do ich muzyki, to ten najbardziej przystępny album Animali był najlepszą okazją do zmiany tej sytuacji.

02. The xx  – “xx” (recenzja)

xx.jpg

XX wygrywają u mnie w kategorii zespołu, który w roku 2009 przedstawił najbardziej kompletny wizerunek. Począwszy od image’u po muzykę, zespół zaprezentował coś więcej niż tylko dźwięki. Nie da się odciąć ich od brzmienia “zimnej fali”. Ich utwory poskładane z kilkunastu dźwięków i kilku połamanych beatów to coś znacznie więcej niż prosta kopia lat ‘80. Z niecierpliwością czekam na ich kolejny krok.

01. Cymbals Eat Guitars – “Why There Are Mountains” (recenzja)

cymbals-eat-guitars_why-there-are-mountains.jpg

Jedna z wielu tegorocznych prób wskrzeszenia brzmienia charakterystycznego dla lat 90-tych, ulokowanego gdzieś na styku rozkwitającego indie oraz emo spod znaku Sunny Day Real Estate. Nowojorczycy wydali pod tym względem album najbardziej przekonujący. Na tej płycie jest wszystko, czego potrzeba – dobre melodie, świetne aranżacje i przede wszystkim, sprytnie przemycony ogromny ładunek psychodelii.

Marcin Bieniek

więcej: #1 #2 #3 #4 #5 #6 #7 #8 #9

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.