Podsumowanie roku 2009 / Krzysiek Kowalczyk


więcej: #1 #2 #3 #4 #5 #6 #7 #8 #9

Podsumowanie roku 2009
/ Krzysiek Kowalczyk

Manic Street Preachers – “Journal for Plague Lovers” (recenzja)

journal_for_plague_lovers_album_cover.jpg

Teksty Richey’a Jamesa Edwardsa, mimo że posiadają kilkanaście lat, nie straciły nic ze swojej aktualności i niepokoju. To samo tyczy się tria obecnie tworzącego MSP – ponad dwadzieścia lat wspólnego grania, a oni nadal potrafią skomponować takie single, jak “Jackie Collins Existential Question Time”.

Noah And The Whale – “The First Days Of Spring” (recenzja)

natw-album-packshot.jpg

Bardzo osobista i intymna płyta, jedna z kilku tych w roku 2009, które z pewnością można określić mianem “pięknych”. To swoisty pamiętnik wokalisty Charlie’ego Finka i nie wyobrażam sobie nie słuchać tego albumu za każdym razem od początku do końca.

Florence + The Machine – “Lungs” (recenzja)

lungs.jpg

Ani trochę odkrywczy, za to świetnie zaaranżowany i promieniujący energią pop z imponującym damskim wokalem. I kiedy już myślałem, że nigdy nie powrócą piękne czasy, gdy na fali były damy takiej *** klasy jak Kate Bush, Florence i jej machina przywracają promyk wiary w to, co jest puszczane w stacjach komercyjnych. Pop is not dead.

Arctic Monkeys – “Humbug” (recenzja)

arctic-monkeys-humbug.jpg

Porzucili parkietowe przeboje i indie-młodzieżowy styl na rzecz mroczniejszego i po prostu dojrzalszego grania. Stracili wielu dawnych fanów, ale to tylko dowodzi, na jak odważną zmianę się zdecydowali. Alex Turner w dłuższych włosach i eleganckich marynarkach, śpiewający teksty o mrocznej poetyce (Nick Cave!) udowadnia, że jego potencjał jako frontmana wcale się nie wyczerpał, a wręcz przeciwnie – dopiero nabiera rozpędu.

Japandroids – “Post-Nothing” (recenzja)

japandroids-post-nothing1.jpg

Gitara, perkusja, dwa wokale. Równanie najprostsze z możliwych, z którego Brian King i David Prowse potrafili wyczarować muzykę bardzo zaangażowaną i zaskakującą “oczytaniem”, mimo bardzo ograniczonych środków wyrazu. Garażowe granie najwyższej próby.

Phoenix – “Wolfgang Amadeus Phoenix” (recenzja)

phoenix-wolfgang-art.jpg

Najbardziej chwytliwy zestaw piosenek wydany w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Na perełki w rodzaju “Lisztomanii” czeka się cały rok, aby móc do nich radośnie pląsać na każdej imprezie. Całość brzmi tak świeżo i błyskotliwie, że aż trudno uwierzyć, że mamy do czynienia z czwartym już albumem Francuzów.

Grizzly Bear – “Veckatimest” (recenzja)

grizzly-bear.jpg

Krążek, którego słucha nawet Jay-Z. A tak serio, fascynujące jest obserwować, jak rozwijają się takie grupy, poszerzają swoje horyzonty i znajdują swój własny, wyjątkowy środek wyrazu.

The Horrors – “Primary Colors” (recenzja)

the-horrors1.png

Wybrać na pierwszy singiel ośmiominutowe i monotonne dla zwykłego zjadacza chleba “Sea Withn A Sea” jest decyzją zasługującą na uznanie. Ewolucja między “Strange House” a “Primary Colors” doprawdy zadziwia, a spory sukces komercyjny odniesiony przez ten drugi album (m.in. nominacja do Mercury Prize), przy bezkompromisowym i brudnym brzmieniu pokazuje, że jest jeszcze, na szczęście, spora pula odbiorców dla takiej twórczości.

The Antlers – “Hospice”

the-antlers-hospice.png

Concept albumy są passe? Bzdura. “Hospice” porusza tematy najbardziej delikatne, będące wielkim tabu, czyli chorobę, ból i śmierć. W “Two Lectures” Nick Cave stwierdził, że współczesna muzyka rozrywkowa jest gówniarzem, któremu zabroniono mówić o rzeczach trudnych i naprawdę ważnych. The Antlers udowadniają, że nie wszystko stracone.

Late of the Pier – “Fantasy Black Channel”

fantasy_black_channel.jpg

Kolorowy muzyczny koktajl, jakim jest debiut Anglików, to imponujący zbiór bardzo wielu inspiracji i nieskrępowanej zabawy popkulturą – podane w rytmach rave’owego szaleństwa.

więcej: #1 #2 #3 #4 #5 #6 #7 #8 #9

 




Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.