19.09.2009 14:04

Autor: Krzysztof Kowalczyk

Podsumowanie Mercury Prize 2009

Kategorie: Czytelnia, Felietony

Wykonawcy: | | | | | | | | | |


mercury-prize-logo-site.jpg Podsumowanie Mercury Prize 2009

Tegoroczne Mercury Prize okazało się jednym wielkim zaskoczeniem. Pozostaje pytanie, czy słusznie nagrodzono kogoś, kto w ogóle nie znajdował się w puli przewidywalnych zwycięzców. Czy w zwycięstwie Speech Debelle chodziło o docenienie niedocenionej, czy też szukano artysty, którego wybór ma przynieść duże kontrowersje, czytaj rozgłos?

Kilka słów, czym jest Mercury Prize. Co roku środowisko muzyczne Wielkiej Brytanii i Irlandii (muzycy, dziennikarze, producenci) wybiera najlepszy album roku pochodzący z dwóch wyżej wymienionych krajów. Mercury jest przyznawane od 1992 roku, a wśród jej zdobywców znaleźli się tacy artyści jak Primal Scream, Pulp czy Dizzie Rascal. W tym roku nagrodę za najlepszych album roku otrzymała Speech Debelle za “Speech Therapy”. Decyzja ta zaskoczyła praktycznie wszystkich i spotkała się zarówno z dużą ilością krytyki, jak i aprobaty. Młoda raperka nie była faworytką, w przeciwieństwie do Florence And The Machine, którzy zostali namaszczeni na głównych pretendentów do odebrania statuetki.

sd 2.jpg Przeglądam Internet w poszukiwaniu śladowych reakcji polskich słuchaczy na werdykt jury. Niektóre posiadają wydźwięk w stylu: “Wcale nie wygrała wylansowana przez media Florence! I co teraz robią wszyscy piewcy jej talentu?” Zapewne się powieszą, bo przecież wszyscy wiemy, że większość muzyki pojawiającej się w mediach to zaaprobowane przez tajną radę mędrców nazwiska. A tak serio, to właśnie wszędobylskie NME, które wcześniej promowało Florence And The Machine, sponiewierało album “Lungs” w swojej recenzji. Więc z tym “medialnym lansowaniem” nie do końca bym się zgodził… Wracając do reakcji polskiego internauty, innym równie ciekawym przykładem są opinie, że wygrała jedyna prawdziwa, niszowa artystka w puli, która dodatkowo wystąpiła na Tauronie, toteż po prostu musi być fantastyczna. I tak oto się dowiadujemy, że OFF już jest komercyjny, teraz prawdziwy miłośnik alternatywy będzie jeździć tylko na Taurona. A tak naprawdę, po ilości komentarzy na różnych portalach przekonujemy się o czymś innym – Mercury Prize nie za bardzo nas w Polsce obchodzą.

Minęło kilka dni, można teraz przyjrzeć się dokonanemu wyborowi na chłodno. A oto jak wyglądają nominacje do Mercury Prize 2009 z mojego punktu widzenia. Dwa albumy są nadzwyczaj słabe, chodzi mi o debiut Szkotów z Glasvegas zatytułowany “Glasvegas” i debiut  Francuzów z La Roux pod tytułem “La Roux”(…). Następnie mamy albumy nierówne, ale mimo wszystko trzymające pewien poziom. Na “Two Suns” Bat For Lashes nadal broni się egzotyczną oprawą i mistycznym klimatem, a Kasabian zamieszcza na “West Ryder Pauper Lunatic Asylum” kilka prawdziwych altrockowych kopniaków, przeplatając je, niestety, niepotrzebnymi mieliznami. Wśród rywalizujących o nagrodę było też w tym roku kilka intrygujących ciekawostek, jak eksperymentalno-jazzowe Led Bib i mieszający delikatny flok z elektroniką Sweet Billy Pilgrim.

florence.jpg Nas jednak najbardziej obchodzą najmocniejsi reprezentanci, czyli moi faworyci Florence And The Machine, a także wspaniale oddający płytą “Primary Colours” hołd shoegaze’owemu graniu The Horrors. Dlaczego nie przyporządkowałem nigdzie Speech Debelle? Ponieważ ją rzeczywiście trudno przypiąć jakąś łatkę. “Speech Therapy” to album dobry, z drugiej strony niezachwycający w tak oczywisty sposób jak dwa przed chwilą wymienione. Wybór zwycięzcy dokonuję odpowiadając na jedno pytanie: która z wymienionych płyt naprawdę pozwoliła Ci spojrzeć na reprezentowany przez nią gatunek z nieco innego punktu wiedzenia? W moim mniemaniu była to właśnie Florence, ponieważ dzięki niej pop znów przez pewien moment stał się świeży i (nie bójmy się tego słowa) ekscytujący. Speech Debelle, owszem, wydała krążek ciekawy i nietuzinkowy dzięki bogatym aranżacjom. Poruszająca wyobraźnię i otwierające oczy muzyka? Z pewnością. Ale nie tak frapująca jak Florence.

Zdążyłem już zauważyć, że Florence i jej ekipa posiadają u nas już łatkę braku oryginalności. Biorąc pod uwagę fakt, że część naszego podwórka we wszystkim dopatruje się zrzynania z pewnych wzorców z godną podziwu manią prześladowczą, najzwyczajniej bym to olał. Pewnie dobrze się stało, że doceniona została Debelle, może doda to jej karierze skrzydeł. Jest mi jedynie trochę żal, że pełne energii i radości podejście do dzisiejszego popu nie zostało bardziej docenione. Zresztą często bywa, że gdy jurorzy Mercury Prize dzielą się na dwa obozy i żaden z obozów nie chce ustąpić, w końcu wybiera się artystę trzeciego, często jednego z niszowych. I prawdopodobnie właśnie taki scenariusz mógł mieć miejsce w tym roku.

Krzysztof Kowalczyk

wyszperaj coś więcej ▼




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.