28.12.2010 23:36

Autor: marcin

Podsumowanie 2010 – EP

Kategorie: Czytelnia, POLECAMY, Podsumowania


podsumowanie_ep.jpg Podsumowanie 2010 – EP

Rozpoczynamy rozliczanie ubiegłego roku wydawniczego. Jako pierwsze pod lupę trafiają minialbumy.

Podsumowanie roku 2010 rozpoczynamy od indywidualnego spojrzenia na mniejsze objętościowo krążki, które ukazały się w mijającym roku. Wydawanie EP czy jak kto woli minialbumów, staje się coraz bardziej popularne także na naszym polskim gruncie. Stąd potrzeba stworzenia osobnego podsumowania, w którym zestawiamy najciekawsze EP wydane w roku 2010.

Już jutro redakcyjne podsumowanie polskich płyt 2010 oraz konkurs płytowy!

Łukasz Stasiełowicz

adreandalin_thepostman.jpg

Adre’N'Alin -”The Postman”(recenzja)

“To nie może być z Polski” – jako naturalna reakcja po przesłuchaniu tych kilku kawałków. Do składu koncertowego projektu Igora Szulca dołączył m.in. Bartosz Szczęsny. Struktury kompozycji jednak niezależnie od tego faktu zyskały na przystępności w porównaniu do poprzednich dokonań Adre’N'Alin.

B. Szczęsny – “Beyond Midnight” (recenzja)

Bartosz Szczęsny po raz drugi, tym razem solo. Jego EP to sprytne balansowanie na granicy transu i zmienności.

Class Actress – “Journal of Ardency”

Liderka Elizabeth Harper nie ukrywa swoich inspiracji Depeche Mode czy Madonną. Popularność rośnie, potencjał jest – oby debiutancki album nie rozczarował tak jak pokrewne stylistycznie projekty np. La Roux.

Dirty Projectors + Björk – “Mount Wittenberg Orca” (recenzja)

Wielorybie wokalizy upewniają, iż słuchamy muzyków nie bojących się eksperymentów. Minialbumowi nie brakuje wpadających w pamięć melodii, jak choćby w “On and Ever Onward”.

Fonovel – “Fonovel” (recenzja)

Samo użycie syntezatora Mooga w rockowej muzyce nie jest już zaskakujące, jednakże Radek Bolewski, Dominik Figiel oraz Paweł Cieślak zasługują na wyróżnienie. Korzystają z elektroniki w odpowiednich momentach, a także mają pomysły na wyraziste kompozycje – pozostaje czekać na dłuższy album.

Marcin Bieniek

girls-broken-dreams-club-hi-res-cover-art1.jpg

1. Girls – “Broken Dreams Club”

Autorzy jednego z najbardziej klimatycznych debiutów roku 2009 podarowali swoim fanom 6 nowych utworów, które wprawdzie nie wprowadzają żadnych diametralnych zmian w leniwym surf-rockowym brzmieniu, ale podobnie jak utwory zebrane na debiucie czarują melodiami, w których odbija się dalekie echo lat 60.

2. Trupa Trupa – “Trupa Trupa” (recenzja)

W końcu doczekaliśmy się młodego zespołu, który w interesujący sposób połączył tradycyjne rock’n'rollowe brzmienie z niebanalnymi polskimi tekstami. Debiut dopiero przed nimi, ale mnie już kupili. Będzie się działo.

3. Twilite – “Else” (recenzja)

Zespół pracując nad swym drugim albumem wydał EP, która prezentuje duet od najlepszej strony. Utwory zgromadzone na płycie dorównują najciekawszym momentom z debiutu. To dobry znak.

4. British Sea Power – “Zeus”

British Sea Power to aktualnie jedna z najciekawszych grup działających na Wyspach Brytyjskich. EP zawiera 8 premierowych utworów, które prezentują wszystko to, co w zespole najlepsze – melodie, energię i emocje. Nie wierzycie? Na początek proponuję zapoznać się z tym.

5. The Get Up Kids – “Simple Science” (recenzja)

Legenda amerykańskiej sceny emo, po dosyć nieudanym pożegnaniu w postaci krążka “Guilt Show” powraca z nowym materiałem, który pokazuje zespół z nieco innej strony. Wprawdzie nie znajdziemy tu miotaczy w stylu “Holiday” czy “Action & Action”, ale w utworach słychać spory potencjał. Nowy krążek zrealizowany wspólnie z Bobem Westonem (Shellac) już w styczniu.

Gosia Lewandowska

and-so-i-watch-you-from-afar-the-letters-ep-cover-art-64130.jpeg

1. And So I Watch You From Afar – “Letters”

Krótka piłka. Epka roku sponsorowana jest przez literki S, D, B i K…no i przez słowo mocarny!

2. Fonovel – “Fonovel” (recenzja)

No cóż, Radek Bolewski ma na swoim koncie polską płytę jak i epkę roku. Rock’n'roll ma we krwi. Proszę tylko by nie spoczął na laurach i w przyszłym roku powtórzył choć połowicznie ten wyczyn.

3. The Hives – “Tarred & Feathered”

Utwory nie ich, charyzma i energia nadal ich. The Hives tylko zaostrzają apetyt na nowy album.

4. Wolfgang In A Truck – “Wolfgang In A Truck” (recenzja)

Młodzi z Łodzi, do tego z saksofonem i melodiami, przy których nie sposób ustać w miejscu.

5. Girls Overcome By Satan – “We Love Hair Police Since We Were Six” (recenzja)

Last but not least, panowie z Wrocławia pięknie brudzą.

Kuba Serafin

team-ghost-celebrate-what-you-cant-see.jpg

1. Team Ghost – “Celebrate What You Can’t See”

Nowy projekt Nicolas Fromageau, byłego członka M83. Pełen skrzypiec, lekko ambientowych kompozycji. Wszystko z lekką nutą francuskiego smaku, która zapowiada poważne wydawnictwo.

2. Dead Snow Monster

Świeże, mocne i garażowe granie prosto z wrocławskiego podziemia. Dobre kompozycje, chwytliwe riffy. Nie jest to art rock, ale kto wymaga tego od TAKIEJ muzyki?

3. Skrillex – “Scary Monsters and Nice Sprites”

Projekt, za który odpowiedzialny jest Sonny Moore – młody, 22-letni muzyk grający wcześniej jako gitarzysta w hardcore’owych kapelach. Jego druga EPka pełna jest szalonych sampli zahaczających o muzykę klubową, taneczną, techno, wszystko okraszając tłustymi i ciężkimi beat’ami. Gdzieś w Internecie natrafiłem na nazwę określającą jego muzykę – “gorestep”. I coś w tym jest, bo nie słyszałem jeszcze tak mocnych i brudnych przejść w takiej muzyce.

4. Fonovel – “Fonovel” (recenzja)

Polski tercet, który swoją EPką zapowiada nowy album przewidziany na I kwartał 2011. A słuchając przedsmaku tego, co dziać się tam będzie, czyli pełnej ilości pop-rockowych hitów z dodatkiem dźwięków wysączanych z moogów. Dobra zabawa gwarantowana.

5. B Szczęsny – “Beyond Midnight” (recenzja)

Imprezowa EPka Bartosza Szczęsnego to świetny mix klubowych, bujających sampli, house’owej estetyki wzbogaconej o żywą gitarę basową. W wersji koncertowej robi to niesamowite wrażenie, ale na płycie jest niezgorzej. Czekam na więcej, znacznie więcej.

Michał Baniowski

czoag-demohaaabaniaste.jpg

Polska

1. Czołg – “Demo Hałabaniaste”

Żmigrodzka kapela metalowa łoi aż miło. Śmiało odwołuje się do twórczości Soulfly i Sepultury. Śpiewa o czerwonym traktorze, krasnalu i miłości. Grają tak jak się nazywają.

2. Twilite – “Else” (recenzja)

Zespół wydał tę EP-kę byśmy wiedzieli i pamiętali. Wiemy, pamiętamy i czekamy.

3. Fonovel – “Fonovel” (recenzja)

Rockowo, melodyjnie, przyjemnie, po beatlesowsku czasem.

4. Wolfgang in a Truck – “Wolfgang in a Truck” (recenzja)

Zbyt dużo dobrej muzyki, by mogło się nie podobać. Choć to tylko cztery piosenki. Ale za to jakie.

5. Trupa Trupa – “Trupa Trupa” (recenzja)

Nazwa kojarzy się z podwórkową kapelą akordeonistów, muzyka z dokonaniami Blur. Są młodzi i natchnieni. O zwykłych sprawach mówią w prostych czterech piosenkach.

Świat

nienvox_cover.jpg

1. Nienvox – “My Hand Makes Circle In The Sunset Air” (recenzja)

Lepszego początku działalności netlabel *export wymarzyć sobie nie mógł. Rosjanin stworzył EP-kę idealną. Skondensowaną, konkretną, ujawniającą nieprzeciętne zdolności artysty. Potencjał jest.

2. Low-fi – “EP” (recenzja)

Płyta całkowicie zawieszona w czasie. Szukająca swojego miejsca. Bujająca się między Joy Division, wczesnym The Cure, a współczesną sceną dance-punkową. Brzmi zupełnie bez ładu, ale w tym chaosie jest metoda.

3. Sufjan Stevens – “All Delighted People” (recenzja)

EP-ka zapowiadająca “The Age of Adz”. Głucha na mainstreamowe zawołania, skompliowana
i pokręcona jak sam Sufjan.

4. Dirty Projectors + Bjork – “Mount Wittenberg Orca” (recenzja)

Dziwne dźwięki wydobywają się z tych ludzi. Głównie samogłoski i onomatopeje. Projekt podporządkowany wielorybom. Stworzony w trosce o oceany, zatroszczył się także o słuchacza.

5. Memoryhouse – “The Years” (recenzja)

Lata można by było czekać na taką płytę. Bo warto by było. Pięknie się wszystko snuje, czaruje
i zaklina. Muzyka wymagająca szczególnej wrażliwości.

Ania Wojciechowska

Najciekawsze EPki 2010, dla odmiany zaprezentowane w kolejności alfabetycznej.

bro_analogep.jpg

B.r.o. – “Analog People In A Digital World”

Efekt finalny stanowi tu fuzja hip hopu i jazzu, ale nie należy zbytnio przywiązywać się do tych etykietek, bo B.r.o. wykroczyli daleko poza te dwa gatunki. Zabierają nas za to w świat intrygujących i nieprzypadkowych dźwięków.

Parov Stelar – “The Paris Swingbox”

Porywa już od pierwszych dźwięków, aż w końcu człowiek łapie się na tym, że w takt muzyki zaczynają mu podrygiwać coraz to inne partie ciała.

Incan Abraham – “Adult World”

Dojrzały, niebanalny, niezwykle przemyślany materiał, którego nie powstydziliby się starsi koledzy z Band of Horses. Aż trudno uwierzyć, że Kalifornijczycy z Incan Abraham to dopiero debiutanci.

Team Ghost – “Celebrate What You Can’t See”

Poruszające i wciągające wydawnictwo, które niemalże wwierca się w umysł i nie daje o sobie zbyt szybko zapomnieć.

The Diogenes Club – “Versailles”

Delikatne, lekko senne melodie przenoszą nas w czasy, kiedy dni były dłuższe, a temperatura na zewnątrz nie przyprawiała o dreszcze. Takiego słonecznego zestawu piosenek teraz mi właśnie najbardziej potrzeba.

Kamila Madajczyk

sufjan-alldelightedep.jpg

1. Sufjan Stevens – “All Delighted People” (recenzja)

Płyta pełna dźwiękowego rozgardiaszu, uczta dla spragnionych muzycznych doznań. A ponieważ trochę dziwnie jest wydawać dwie płyty w ciągu jednego roku, Amerykanin nazwał krążek EP-ką.

2. Fonovel – “Fonovel” (recenzja)

Pięć utworów na piątkę, czyli zdany egzamin z wariacji na temat klasyki rocka. Plus wyróżnienie za malowanie nastroju dźwiękami mooga.

3. Crab Invasion – “Extend Your Life” (recenzja)

Kawałek dobrego rockowego grania i krótkotrwałe romanse z synthpopem i elektroniką. Kraby rozbudzają nadzieje na długogrający album.

Maria Grudowska

beyond-midnight-artwork.jpg

B. Szczęsny – “Beyond Midnight” (recenzja)

Komponuje i produkuje muzykę, udziela się  w Airborne Mark, w Not So Tronic, Adre and Alin. Do tego solowe występy. Nic dziwnego, że nie ma czasu na wydanie solowego albumu. Taneczna klasyka z dodatkiem gitary basowej. Czyżby przyszły czasy na muzykę syntetyczną, ale graną od serca?

Białe Wiśnie – “Tel Quel” (recenzja)

Poznańskie trio śpiewa o codziennej rzeczywistości, w której nikomu się nigdzie nie spieszy, bo nie warto. Konrad Szadkowski śpiewa ciepłym, lekko zmęczonym głosem z niewymuszoną lekkością. To chwyta.

Lora Lie – “Rewind”

Gitary, kilka równoczesnych kobiecych wokali: wątłych, delikatnych. Dźwięki garażowe, niepoukładane, ale wszystko to przepięknie ze sobą współgra, nie męczy, nie przeszkadza sobie nawzajem.




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.