21.02.2010 00:38

Autor: marcwandas

Plug & Play – “Whoreship”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy:


plugplay-whoreship.jpg Plug & Play- “Whoreship”
wyd. własne/2009

“Przyjechaliśmy z Lublina. Jesteśmy sponsorowani przez PKS i Krajowy Rejestr Długów. Reprezentujemy biedę na Open’erze.” – tak przedstawili się na największym polskim festiwalu. A potem przedstawili nam swoją drugą EPkę, którą chcieli nas przekonać, że o biedzie – przynajmniej w sensie przenośnym i przynajmniej jeśli chodzi o muzykę – nie ma tu mowy. Udało się?

W moim kontakcie z tym zespołem można wyróżnić kilka różnych, odrębnych od siebie faz. Pierwszy raz widziałem ich bodaj przed CKOD w lubelskim klubie Graffiti. Znajomi nastawieni entuzjastycznie, spory tłumek pod sceną – zapowiadało się pięknie. A wyszło, no właśnie, z lekka… biednie. Moje wrażenia zabrałem sobie na wspomnianego przez mnie Open’era. Na koncert poszedłem z obowiązku wspierania krajanów. Tłumek znowu spory i… coś u mnie zaskoczyło. Jednak najbardziej zaskoczył mnie widok w Soundbarze, w grudniu ubiegłego roku. Na oko na koncercie Plug & Play zebrało się więcej wiary niż rok wcześniej na Kombajnie do Zbierania Kur Po Wioskach, a już na pewno więcej niż na Pustkach. Czysty regionalny patriotyzm? A może rzeczywiście muzyka?

Ostateczną decyzję o zwróceniu szczególnej uwagi na lubelski zespół podjąłem po serii pozytywnych reakcji na ich twórczość w skądinąd znanym serwisie Jamendo (dodajmy – reakcji międzynarodowej). I zauważyłem, jak na początku myliłem się co do tej grupy.

Do tej pory generalnie dominującym trendem było utożsamianie  ich twórczości z ogółem sceny dance-punkowej, czyli np. Out Of Tune. A że płyta tego zespołu była dla polskiej sceny indie mniej więcej tym, czym autostrada na wiosnę dla jeży, nie były to dla zespołu zbyt korzystne. Jednak teraz  proste skojarzenia trochę się rozmywają.

Z jednej strony zastępują je inne proste skojarzenia – bo dużo więcej jest na “Whoreship” zgiełku refleksyjnego i mrocznego, niż tanecznego i  pulsującego. W tej chwili o wiele więcej tutaj resentymentów zimnofalowych, na pewno P&P przypadnie do gustu fanom Interpolu. I tutaj trzeba wspomnieć o chyba najpoważniejszym zarzucie wobec zespołu – że zrzyna ile się da z gotowych schematów, które zadziałały w warunkach anglosaskich. No ale cóż to za argument w dzisiejszych czasach? Dobre piosenki nie wystarczą? No cóż – temat na dłuższą rozprawę.

Z drugiej zaś strony – Plug & Play do tego podchodzą do muzyki o wiele dojrzalej. Materiał jest o wiele bardziej przemyślany, dopracowany, a szczegóły takie jak wokale w tle, klawisze, przestery i delaye są powpychane w jak najwłaściwsze im miejsca – bodaj idealnym tego przykładem jest “Stop Me”. Jest też materiał na przebój, równie dobry jak niegdyś “She Only Fucks With The Music”. Ten sam motyw – dużo prostych gitar, bardzo prosty, taneczny rytm, chwytliwy tekst, melodia podszyta niepokojem – czyli “What Would Freud Say”.

Na razie to produkcja z gatunku “sypialnianych” – i niestety to słychać. Przydałaby się im profesjonalna sesja nagraniowa, w profesjonalnym studio. Jednak cóż – na razie chyba, jak zresztą utrzymują muzycy, na pełnowymiarowe LP nie ma szans. A szkoda – panowie wstrzeliliby się idealnie w zapotrzebowanie rynku i sukces byłby, jeśli nie murowany, to przynajmniej prawdopodobny.

Marcel Wandas

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (41 głosów, średnio: 7,98 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.