17.04.2010 23:01

Autor: marcwandas

Pleq – “The Metamorphosis”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy:


pleq-the-metamorphosis.jpeg Pleq – “The Metamorphosis”
U-Cover/2009

Pleq daje nam kolejny powód, by móc mówić, że rodzima scena elektroniczna istnieje i ma się dobrze.

Jeszcze nie tak dawno rozmawianie o polskiej scenie elektronicznej było, mówiąc eufemistycznie, utrudnione. Równie eufemistycznie ujmując temat – był to obszar, który sporo czasu czekał na odkrycie przez masowego słuchacza.

Muzycy mainstreamu oswajają się z syntetyką od bardzo niedawna. Z tym, że co odważniejsi, jak Hey czy L.Stadt, i to nieco nieśmiało. Jednak w undergroundzie robi się ciekawiej – wspomnieć zawrotną karierę Kamp!-a. A teraz, gdzieś z drugiej strony gatunku, wyskakuje nam bohater tejże recenzji.

Pleq, bo o nim mowa, to osobowość, która w polskiej rzeczywistości wygląda lekko egzotycznie. Polski glitch? Polski ambient? No nie kłóci się jakoś? W każdym razie na krajowym rynku pan Pleq idzie pod rękę z Jacaszkiem, produkując swoim Korgiem dźwięki często równie smutne, melancholijne i refleksyjnie. Zdaje mi się, że Śląsk, bo stamtąd pochodzi muzyk, jest idealną inspiracją dla tego typu muzyki. Z jednej strony industrialnie zimne, laptopowe środki, z drugiej strony często melancholijna atmosfera.

Dla kogo więc? Dla wszystkich romantyków, którzy zasłuchali się w Jacaszku, dla fanów co bardziej ugładzonych wydań ambientu Aphex Twina i Autechre. Luźno skojarzyć można z Pleqiem Four Teta – z tym, że od muzyki Kierana Hebdena oddala Ślązaka wypranie z bitu, wyrazistego rytmu.

Bo to niby taki biały szum. Muzyka idealnie zapełniająca tło, bez szczególnie wyrazistej dynamiki. Jednak ten szum jest tłem dla palety nie aż tak oczywistych dźwięków. Stukoty, ciche piski, czasem ledwie słyszalne, ale często znacząco zmieniające nastrój i charakter muzyki, produkujące specyficzny niepokój. Do tego nie słychać dość powszechnej w tego typu muzyce przypadkowości – wszystko zdaje się być bardzo przemyślane i dopracowane zgodnie z wcześniej wymyśloną przez twórcę wizją.

Smutna refleksja – Pleq w Polsce wciąż jest jednym z “przecierających szlaki”, gdy w alternatywnym sosie zachodu od dawna tego typu elektronika jest nieodzownym składnikiem. Chyba musimy się przełamać. Mentalnie – tak jak niegdyś przeprosiliśmy się z popem.

Album wciąż czeka na szersze odkrycie. Podobnie jak Pleq jako live act – rozpiska koncertowa (odsyłam do MySpace‘a) wygląda jednak imponująco. Warto i przesłuchać, i wybrać się na koncert.

Marcel Wandas

If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (12 głosów, średnio: 7,75 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.