13.02.2009 18:45

Autor: marcin

Please The Trees – “Lion Prayer”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


ptt_lionprayer_cover.jpg Please The Trees – “Lion Prayer”

Rynek brytyjsko-skandynawski całkowicie zdominował europejską przestrzeń muzyki alternatywnej. Jeśli już w jakimś kraju pojawi się ciekawy debiutant, rzadko zdarza się, aby udało mu się zaistnieć poza granicami. Na szczęście bywają odstępstwa od tej reguły. Please The Trees to czeska formacja, na której czele stoi SelFbrush – znany ze swojej solowej działalności nad Wełtawą, doświadczony songwriter.

Grupa sukcesywnie zalicza kolejne występy w krajach europejskich takich jak Niemcy, Austria czy właśnie u nas w Polsce, gdzie na początku tego roku odbyli krótką trasę (relacja z koncertu). Sam SelFbrush zaglądał do nas niejednokrotnie, występując ze swoją gitarą akustyczną w kameralnych i klimatycznych miejscach. Warto tutaj wspomnieć o ubiegłorocznych występach w Krakowie – w Cafe Szafe oraz na Festiwalu Songwriterzy: Bob Dylan Night.  Please The Trees to jednak zupełnie inna bajka. Grupa powstała z połączenia sił gitar instrumentalnej post-rockowej grupy Some Other Place oraz folkowego wyczucia SelfBrusha. W krótkim czasie zarejestrowali materiał na debiutancki album “Lion Prayer”, który ukazał się w 2006 roku.

W dzisiejszych czasach nietrudno o wyrafinowane inspiracje, gorzej z wykorzystaniem i zastosowaniem ich wpływu w praktyce. Muzycy powołują się na niemiecką formację Popol Vuh, Mogwai oraz mistrzów songwritingu z lat 60-tych z Neilem Youngiem na czele. Tak szerokie rozstawienie musi otwierać równie szeroki eklektyzm w muzyce. I choć album Czechów utrzymany został w dosyć równym brzmieniu, słychać na “Lion Prayer” spore rozwarstwienie. Folk miesza się tutaj z ekspresją, spokojne partie smyków zlewają się z przestrzennymi gitarami. Jednocześnie, jeśli chodzi o ogólne wrażenie z płyty, to usytuowałbym ją bardziej w nurcie lat 80-tych, w szeregu za Simple Minds i ówczesnym młodzieńczym U2.

Otwierający album “Lost Mind” to świetny przykład wpływu obu zespołów. Klawisze żywcem wzięte z “Once Upon A Time” Simple Minds, natomiast gitara pobrzmiewa w utworze w charakterystycznym stylu ? la Edge. Od całkowicie bezpośrednich porównań odwodzi głos SelFbrusha, który pomimo folkowych korzeni ma w sobie coś z grunge’owej zadziorności. “Wrong Along” to już czysty singlowy numer z wyraźnie zarysowanym refrenem, podczas którego do głosu dochodzi sekcja smyczkowa. Smyki pojawiają się w tym utworze kilkakrotnie i to w różnych kombinacjach. Następny “I’m Afraid Of You” odśpiewany chłodnym głosem, w refrenie wspartym przez chóralne śpiewy.

Trzeba przyznać, że album od samego początku trzyma  w miarę równy poziom. W “It’s Not Me” główną partię prowadzą klawisze oraz mocno przesterowane gitary mające swe apogeum również w refrenie. Przy omawianiu albumu nie można pominąć utworu “Red Sky” – świetnie zaaranżowany, oparty na hipnotycznym rytmie stanowi najmocniejszy punkt płyty. Zwłaszcza końcowa część, gdzie zespół cichnie na moment, by SelFbrush w towarzystwie przesterowanego basu i odgłosów dzwonów odśpiewał: “The sky is red“. Robi wrażenie.

Dobrze wiedzieć, że u naszych południowych sąsiadów powstają i takie płyty. Szkoda tylko, że pomimo przełamania barier koncertowych, album nadal pozostaje w naszym kraju niedostępny. Ci którzy nie zdążyli załapać się na ich styczniowe koncerty, będą mogli odrobić zaległości w maju. Wtedy zespół ponownie odwiedzi nasz kraj.

Marcin Bieniek

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (2 głosów, średnio: 7,00 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.