24.03.2011 01:37

Autor: Magdalena Walczak

Pinnawela – “Renesoul”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy:


pinnawela_renesoul_front.jpg Pinnawela – “Renesoul”
Penguin Records / 2011

Słowiański blond soul w dresie i falbankach.

Otwieram płytę, na małym plakacie szkic postaci trzymającej szyld z napisem “Renesoul”. Zgodnie z zapowiedzią krążka jako “podróży po umyśle kobiety” rzeczywiście oglądam muzyczną mapę ze strzałkami i tekstami piosenek. Przede mną różne ścieżki, którymi codziennie idzie kobieta. Pinnawela,  znana jako Paulina Przybysz z Sistars, namalowała dla nas głosem i pędzlem wewnętrzny dziewczęcy kosmos. Okazuje się, że aż strach uchylić do niego drzwi, bo w czasie słuchania albumu, rozpruwają się kolejne role szytego na naszą miarę obrazu kobiecości. Wszystko kończy się jednak happy endem – kobieta zostaje sama dla siebie i ze sobą, zaczyna wiedzieć kim jest – przeżywa”Renesoul”.

Nitka po nitce zaczynamy więc spruwać sukienkę z falbankami. Żegnamy “Przeszłość, konieczność”. Zdejmujemy szpilki i zaczynamy szaleństwo. Roztańczona “Josephine” flirtuje z chłopakiem w klubie,  śpiewająco kokietuje mężczyznę. Moja kobieca natura ma ochotę tańczyć przy prasowaniu. Jest energetycznie. Słyszymy smyki, bębny, perkusję, skrzypce, altówkę, gitarę, wiolonczelę. Widzimy  wewnętrzny ogień, temperament, odwagę i beztroskę. Ciało porusza się przy tym utworze  we wszystkich zimowych środkach komunikacji miejskiej.

Potem kobieta-uwodzicielka wraca do domu. Zmywa makijaż. Jest mamą i panią domu. Odkurza podłogę i  chodzi w dresie. “Macia” pokazuje piękną relację z dzieckiem. Piosenka jest krótka, bo i jak sama Pinnawela  tłumaczy, jej córeczka była podczas nagrywania jeszcze bardzo mała. Słyszymy nawet zsamplowany głos Matyldy, która próbuje powiedzieć “Pingwin” nawiązując tym samym do wydawnictwa mamy – Penguin Records. W “Prenatal Conversation” zawiera się kilka myśli kobiety czekającej na urodzenie dziecka i mającej świadomość, że wszyscy ją chronią i może być spokojna, chociaż powinna być tą, która boi się najbardziej. Muzyka jest tematem, a temat muzyką, nic nie jest przypadkowe. Gdybym na chwilę skasowała słowa, wiolonczele i skrzypce i tak namalowałyby mi pastelową barwę kobiecości i ukołysały wewnętrzne emocje. To integralność artysty z dźwiękiem mimo pozornego braku integralności różnych ról kobiecych i nitek, wyciąganych z “renesoulowej” sukienki.

Wspomniana “renesoulowa” sukienka dotyczy też miłości. Spruwamy nitki z rozczarowaniem,  z połamanym, smutnym sercem, idziemy do pana doktora, bo bije nam ono za szybko. Lekarz wypisuje receptę, zgodnie z którą mamy wziąć wszystko to, co najgorsze otrzymaliśmy od drugiej osoby. Magiczna mikstura, lek, wywołujący obraz w “Digital Quality”. Potem słyszymy “First One” i “Przeczucie”. Jest w nich samotna kobieta po rozstaniu, która radzi sobie z namiętnościami i pustką, a w końcu zaczyna pytać, czy jednak chce być sama, bo chyba tak naprawdę marzy o tym, żeby zostać odnaleziona. Te dwie renesoulowe nitki, jedna napisana po angielsku, druga po polsku, pokazują jak dobrze Pinnawela radzi sobie muzycznie w obu tych językach. Piosenka angielska nie powiela “Soulahili”, tylko kontynuuje tworzenie we własnym “języku duszy”. Wokalistka już w “Intro” zaznacza, że jest zmienna i niezachwiana w tej zmienności, a przecież to bardzo niemile widziane. Dlatego angielskie “renesoulowe” utwory występują przed szereg “Soulahili”, a te polskie tworzą coś zupełnie nowego na rodzimym rynku muzycznym – słowiański, momentami punkowy, biały soul z szaleństwem wiolonczeli i altówki.

Wszystko jest Jej, Pinnaweli, od początku do końca. Innowacyjność i odwaga muzyczna, styl, głos, słowa, melodie, a nawet obrazek kobiety ubranej w dres i sukienkę z falbankami jednocześnie. To Ona rozpisuje na pięciolinii soul rodem znad Wisły, tak więc podglądajcie tę dziewczynę proszę, bo jest rewolucyjna.

Rewolucyjna dla polskiej muzyki jest też tematyka drugiego po “Przeczuciu” singla pt. “Pszczoły”. Niepokojąca wizja współczesnego świata, w której Paulina nawiązuje do Alberta Einsteina. Twierdził on, że dwa lata po wymarciu ostatniej pszczoły skończy się życie ludzkie. Muzykę do “Forest” współtworzył z kolei czarodziej, który nazywa się FOX. To utwór bardziej abstrakcyjny, o szybkim biegu z przeszłości w kierunku przyszłości, ale z poczuciem  posiadania życia w każdej kropli krwi.

Trudno formułuje się recenzje o piosenkach Pinnaweli, bo wokalistka posiada na swoich płytach coś, co ja nazywam inteligentną emocjonalnością słowa. Każdą, nawet najgorszą płytę można skomentować w piękny sposób, natomiast ja wiem, że nie da się tego zrobić w przypadku Pauliny. Ona wytwarza teksty w sposób najlepszy. Pisze artystycznie i metaforycznie, tak, że chce się ją cytować. Gra w piosenkach słowami, ale nie jest to tylko muzyczny Picasso, zakreślający różne figury na papierze albo operujący tymi starymi i tworzący nowe. Pinnawela jest pisarką cztero-minutowych historii uczuć, ale przez to, że te historie tak bardzo związane są z nią, to zaczynają być związane i z nami. Momenty muzyczne na zasadzie lustrzanego odbicia przypominają różne znane momenty emocjonalne i poruszają kolorowe nitki naszych prywatnych sukienek w kwiaty. A te sukienki w kwiaty, nie dość, że grają muzyką i przemawiają mądrym słowem, to jeszcze wiszą u nas szafie. Czego więc chcieć więcej? Polecam “Renesoul”.

Magdalena Walczak

If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (8 głosów, średnio: 7,75 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.