09.01.2009 20:44

Autor: Krzysztof Kowalczyk

Pavement

Kategorie: Czytelnia, Felietony

Wykonawcy:


Termin indie-rock jest dziś kojarzony przez wiele osób bardzo jednoznacznie: wesoła młodzież, która za pomocą gitar i keyboardów zabrała się do tworzenia skocznej i przebojowej muzyki. Dla zespołu Pavement, to słowo miało inne znaczenie.

Na dobry początek trochę historii muzyki w pigułce. Cofnijmy się w czasie do lat 80-tych, bowiem to właśnie wtedy narodziło się pojęcie indie-rocka. Próba wyliczenia gatunków, jakie reprezentowali artyści określani jako indie w owym okresie, zakrawa o pewien absurd. W puli znajdują się zarówno wykonawcy grający math rock, folk punk, new prog, shoegazing i tak dalej. Łatwiej jest decydować o przynależności do tego grona na podstawie tego, w jaki sposób, przez kogo i jak nagrywane były ich płyty. I tu dochodzimy do zagadnienia czysto lingwistycznego, ponieważ “indie” to skrót od independent (niezależne). Muzycy indie chcąc pokierować samemu swoją karierą, podpisywali kontrakty z niezależnymi wytwórniami, a czasami nawet nagrywali i wydawali swoją twórczość zupełnie na własną rękę (co zresztą wyraźnie odbijało się na jakości tych nagrań). Teraz przenieśmy się do kolejnej dekady, lat 90-tych, okresu twórczego zespołu Pavement.

pavement.gif Pavement od początku grało indie-rocka i jak przystało na prawdziwie niezależną grupę, ich muzyka była utrwalana w dość chałupniczych warunkach. Efektem domowej produkcji były kasety, które rozprowadzili pomiędzy swoimi znajomymi. Następnie dzięki najstarszej znanej człowiekowi formie promocji, poczcie pantoflowej, dowiadywali się o nich kolejni słuchacze. Debiut “Slanted and Enchanted” (1992 rok) był pewnym krokiem na przód, bowiem kasety były normalnie sprzedawane w sklepach.

Wydana w 1994 roku płyta “Crooked Rain, Crooked Rain” była najbardziej “user-friendly”  z całego dorobku grupy (znacznie więcej w niej było klasycznego rocka), pociągając za sobą większy sukces komercyjny. Singiel “Cut Your Hair” chętnie puszczano nie tylko w niektórych rozgłośniach radiowych, ale też w MTV. Stephen Malkmus z kolegami zaliczył nawet występ w programie sławnego Jaya Leno. Z kolei wydane rok później “Wowee Zowee” to najbardziej eklektyczny longplay tej indie-rockowej ikony lat 90-tych. Tym razem oprócz hałaśliwego rocka, muzycy umieścili wśród 18 nowych utworów ballady, kompozycje czerpiące z punka, a nawet piosenki stylizowane na country. Nowy kierunek wynikał ze “zbyt dużego sukcesu”, jaki według ich twórców odniosło ich poprzednie dzieło (w tamtym czasie sprzedało się 169 tys. kopii “Crooked Rain, Crooked Rain”).

pavement-brighten-the-corners.jpg W końcu nadszedł rok 1997, a z nim kolejna płyta Chodnika, czyli “Brighten The Corners”. Przyznam, że to właśnie wydana kilka miesięcy temu reedycja tego albumu stała się główną inspiracją do powstania tego tekstu. Ponownie wydanie tego krążka, wzbogaconego bardzo licznymi dodatkami, to doskonała okazja na zapoznanie się z najbardziej profesjonalną, jeśli chodzi o produkcję, płytą Pavement. Zespół zdecydowanie postawił na brzmienie college-rockowe, co pewnie jest w sporej mierze zasługą producenta Mitcha Eastera (współpracował m.in. z R.E.M.). Klimat samego albumu dobrze oddają single “Stereo” i “Shady Lane” – surowe aranżacje, jazgoczące gitary i Stephen Malkmus śpiewający niedbale i trochę od niechcenia rozbrajające prostotą piosenki. Ale tak naprawdę reedycja “Brighten The Corners” wydaje się jedynie pretekstem do wydania 32(!) dodatkowych utworów. Wśród nich są prawdziwe perełki, takie jak 4 nagrania zarejestrowane podczas sesji u legendarnego Johna Peela w BBC Radio One albo nigdy niewydane kawałki powstałe z myślą o “Brighten The Corners”.

Pavement to dziś ikona. Okrutną ironią losu był fakt, że dokładnie wtedy kiedy byli w szczytowej formie, pojawił się m.in. Radiohead z “OK Computer”. W taki oto sposób cały świat zainteresował się alternatywnym rockiem, który jak żartują niektórzy, poprzez wejście do mainstreamu stał się mniej alternatywny. Ostatnim krążkiem formacji było “Terror Twilight” (1999 rok), które powstawało w wielkim bólu i atmosferze ciągłych kłótni między muzykami. Tym razem znów zdecydowano się postawić na bardziej tradycyjne, rockowe aranżacje, ale znalazło się też miejsce na kilka ciekawych rozwiązań. Na przykład w “Folk Jam” pojawia się banjo, a partie harmonijki do dwóch piosenek nagrał Jonny Greenwood z Radiohead.

Później przyszło nowe millenium i dekada, którą z pewnością można nazwać dekadą indie-rocka. Jeśli ktoś zastanawia się, czemu to właśnie The Strokes są często postrzegani jako ci, którzy odkurzyli ten gatunek, niech posłucha Pavement. Inspiracje są aż nadto słyszalne. Reedycja “Brighten The Corners” jest świetną okazją, żeby dowiedzieć się, kto stanowi za wzór dla poszczególnych “odkryć miesiąca” w angielskich miesięcznikach muzycznych. Pavement to jeden z ostatnich zespołów starej szkoły indie-rocka. Zespół, dla którego ten termin definiował praktycznie całą ich działalność, a nie tylko gatunek ich muzyki.

Krzysztof Kowalczyk

wyszperaj coś więcej ▼




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.