15.12.2011 09:40

Autor: Kuba

Paristetris we wrocławskim Firleju

Kategorie: Czytelnia, Relacje z koncertów

Wykonawcy: |


Paristetris we wrocławskim Firleju
9.12 / Firlej, Wrocław

Gdybym był nastolatkiem wyjętym z kwejka, niewątpliwie powiedziałbym “Co ja paczę?”.

Jak byłem mały, to zdarzyło mi się być kilka razy w cyrku. Były tam słonie, cyrkowcy, akrobaci. Ogółem, zwyczajny zestaw ludzko-zwierzęcy starający się rozbawić publiczność (z reguły) szczelnie zgromadzoną w wielkim namiocie. Ale jednak marzyłem o tym, aby zobaczyć te cyrki, które oglądałem na filmach. Pełne karłów, kobiet z wąsami, syjamskich dzieci skaczących na trampolinie. Chciałem wieczoru dziwów.

Wieczór dziwów. W dwóch słowach można streścić to, co zobaczyłem na koncercie w Firleju. Dwie grupy, które eksperymenty mają we krwi, postanowiły stworzyć dla niemałej garstki zgromadzonych w klubie kilka godzin sieczki z mózgu. Ale takiej dobrej sieczki.

Na pierwszy ogień pojawił się tercet Drekoty. Dziewczyny docenione m.in. na tegorocznym festiwalu Gramy dały pokaz możliwości tworzenia zarówno chwytliwych, niemalże zwyczajnych piosenek, a także zupełnie odjechanych eksperymentów. Przede wszystkim w pamięć wbiły mi się jednak te pierwsze. Choć wydawały się z pozoru utworami niespecjalnie przekombinowanymi, wewnątrz kryła się rozbudowana struktura przy tak minimalistycznym instrumentarium. “Masłem” będące moim ulubionym utworem grupy od czasu premiery EP-ki “Trafostacja” nie zawiodło,  choć nowsze kompozycje, jak “Za” czy “Skrzypię” także rozbudziły moją produkcję endorfiny. Formacja Oli Rzepki przede wszystkim dla mnie jest grupą, która oprócz zabawy muzyką, bawi się też słowem. Liczne podrygi, połamańce, metafory są tym ciekawszą zagadką dla już pokręconej muzyki, że nadają jej dodatkowego wymiaru. Łącząc to wszystko dostajemy zespół młody, ale dojrzały, ze swoim indywidualnym i ciężkim do sklasyfikowania brzmieniem. A na album czekam już z niecierpliwością.

O koncertach Paristetris nasłuchałem się już wcześniej, dlatego skonfrontowanie tych słów z moim obrazem tego, jak powinno wyglądać show dla tak specyficznej muzyki okazało się czymś wspaniałym, bo myliłem się zupełnie. Marcin Masecki, Macio Moretti, Candelaria Saenz Valiente i Bartek Tyciński okazali się jednymi z najbardziej pokręconych muzycznie person, jakie miałem okazję w ostatnim czasie poznać. Choć znałem materiał zarówno z debiutu, jak i wydanej w zeszłym roku “Honey Darlin”, to nie spodziewałem się tego, jak dobrze można zagrać materiał tak trudny, w gruncie rzeczy, do zagrania.

Pierwsza część koncertu to utwory składające się na nowy album, który został zagrany od początku do końca. Były mocniejsze “Lay Your Pink Lights”, dziwne “Generic Man”, jeszcze dziwniejsze “Baby Feels Like Shit”, słodkie “Sponge” czy hipnotyzująco spokojne “Death Song”. Wszystkiemu zaś wtórowały pokraczne animacje stworzone na hi-fi kwasie, przegrane przez dziesięć warstw starych filtrów fragmenty filmów, anime, seriali, gier stworzone w jedną papkę, która zlewała się pięknie z muzyką nadając jej dodatkowego, psychicznego rozpędu. Lecz muzycy byli nie lepsi. Kombinacje z modulacją głosu Candi (zarówno cyfrową, jak i tą naturalną), perkusja żywa i nieżywa, gitary głośne i ciche, klawisze delikatne i zmodyfikowane do granic możliwości. Instrumenty nadały organiczny wymiar nowej płyty Paristetris. Nie jest to rzecz łatwa do słuchania, ale na pewno prostsza od tego, co zespół nagrał na swoim debiucie, był to wspaniały misz-masz gatunków, osobowości, stylów, dźwięków. Coś tak niezrozumiałego, a jednocześnie pięknie układającego się w głowie. Majstersztyk w krzywym zwierciadle, ale jednak majstersztyk. Po słodkim “We’re Right Back” i chwili przerwy kwartet ponownie wkroczył na scenę w Firleju, by zagrać jeszcze “Black Sheep” i “Electrodomestics” z debiutu, do tego Candi zagrała jeden utwór wspólnie z dziewczynami z Drekotów.

Morał z tego koncertu jest taki: po co chodzić do cyrku, skoro można pójść na koncert Paristetris? Nie będzie kiczowatych cyrkowców i słoni latających wokół areny, ale za to będzie żywa energia i świetna zabawa. Dziwna, nieprzeciętna muzyka, która warta jest o wiele więcej od dzieci na trampolinach.

Kuba Serafin




Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.