23.11.2009 21:25

Autor: Krzysztof Kowalczyk

Paristetris – “Paristetris”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy:


paristetris.jpg Paristetris – “Paristetris”
Lado ABC/2009

…czyli co wspólnego mają spadające figury geometryczne i wieża Eiffela.

Krążek Paristetris długo czekał na swoją kolej. Ot, myślałem, że to kolejne wydawnictwo z serii: “jesteśmy cholernie utalentowanymi muzykami, często pijemy razem wódkę, a więc mieliśmy kaprys nagrać wspólnie płytkę”. I w dużej mierze nie pomyliłem się. Inna sprawa, że w tym kaprysie czuć mnóstwo wspólnej zabawy i energii. Zresztą jak tu nie mówić o zabawie, gdy materiał jest wyraźnie tworzony z przymrużeniem oka, balansując momentami na granicy pastiszu.

Paryża jest tutaj, oprócz kilku uroczych ballad jak np. “Golem”, raczej niewiele. Za to całkiem sporo gatunków muzycznych, które momentami ciężko do siebie dopasować, niczym klocki w Tetrisie. “Smells Like Fish To Me” zaczyna się w miarę składnie, żeby za chwilę połknąć odrobinę psychodelicznego rock’n'rolla i kontrolowanego chaosu. Tu element kabaretu, tam szczypta yassowego bałaganu itd. – tak to się toczy do przodu.

Wspominałem, że “Paristetris” jest zabarwione dużą ilością humoru? To może zacytuję pierwsze słowa, jakie padają na płycie:  “I saw you fucking a tree, you were real” – tak oto otwiera album utwór “Bbq”. Z paroma nutami fortepianu wyjętego z “All You Need Is Love”, aby było zabawniej. Do kultowej gry odnosi się “Zissou”, które wydaje się zaaranżowane na jakimś 8-bitowcu, i oczywiście samo “Tetris”, z rave’owym klimatem i wstawioną zupełnie “od czapy” partią akordeonu w stylu chanson. W końcu, było nie było – Paristetris.

Czas na małą dawkę truizmu – Moretti przechodzi od głaskania swojego zestawu perkusyjnego do siania kompletnego zniszczenia aż miło, a Masecki na fortepianie i keyboardzie wcale nie ma zamiaru tej dźwiękowej apokalipsy po nim sprzątać. Jednym z elementów nadającym całości piętno pozornej normalności, powinien być wokal Candelarii Saenz Valiente. Powinien, bowiem Argentynka (prywatnie żona Maseckiego) robi na płycie ze swoim głosem wszystko, od nastrojowego, delikatnego śpiewu, aż do zahaczania o falsetowe rejestry. Jeśli to trio by nie wystarczało, to w zespole są jeszcze DJ Lenar, odpowiadający za elektronikę i sample, a także Bartek Magneto na gitarze.

Słuchanie, jak z tego surrealistycznego zgiełku zwanego “Paristetris” niespodziewanie wyłaniają się jakieś kształty daje dużo przyjemności. Jednakże muzyka mającą poprawić nam humor i samopoczucie ma tę przypadłość, że najlepiej się sprawdza, kiedy cała ekipa próbuje zaczarować nas i publikę swoją twórczością na żywo. Sprawa więc wygląda następująco: album to można opcjonalnie sprawdzić, ale koncert Paristetris zobaczyć na własne oczy po prostu trzeba.

Krzysztof Kowalczyk

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (109 głosów, średnio: 8,05 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.