15.11.2009 21:51

Autor: Michał Wieczorek

Pablopavo & Ludziki – “Telehon”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy:


telehon.jpg Pablopavo & Ludziki – “Telehon”
Karrot Komando/2009

“Pablo przyjemność tu ma / pokazać Ci miasto szalone Warszawa / z jego kolorami, co wyłażą spod tynków / wiesz obserwacja ludzi i głupia słabość do budynków.”

Te słowa pojawiają się w “Intrze” debiutanckiej płyty jednego z trzech wokalistów Vavamufiin. Pablo nie rzuca słów na wiatr i Warszawa jest centralnym punktem płyty. Płyty, która okazuje się być hołdem złożonym dwóm miastom: temu, którego już nie ma i temu, które jest na jego miejscu.

Pablopavo wskrzesza tradycję przedwojennej piosenki miejskiej, która opisywała miasto po zmroku, pełne mniej lub bardziej szemranych typów. We współczesnej Warszawie jednym z nich jest Jurek Mech, cwaniaczek podejrzany, podczas opijania kolejnego udanego przekrętu. Nieprzypadkowo o nim wspominam, bo “Jurek Mech” to piosenka, w której Pablo najbardziej zbliża się do swoich warszawskich mistrzów.

To też doskonały przykład tworzonych przez Pabla historii. Tworzonych zgodnie z zasadą, że im więcej szczegółów, im bardziej piosenka odnosi się do konkretnej sytuacji, tym jest bardziej uniwersalna. Pablo ma niesamowitą zdolność do tworzenia postaci z krwi i kości, które mijamy codziennie na swojej drodze, takich, jak Janek z “Warszawy Wschodniej”, najtragiczniejszej piosenki “Telehonu”, czy “Dziewczyna z Fartem”, kolejna postać naznaczona tragizmem.

Jednak Pablo nie skupia się tylko na smutnej stronie życia. W utworze tytułowym przedstawia świat prawie idealny, w którym ciągle żyje Stanisław Grzesiuk, urzędnicy dbają o swoje miasto, Darek Dziekanowski zrobił karierę na zachodzie. O funkcjonowaniu Unii Hadziackiej nie wspominając. “Nomada” to opis gorącej, letniej, szalonej warszawskiej nocy, ale nawet w czasie szampańskiej zabawy Pablo pamięta o warszawskich bohaterach, historii tego miasta. W “XXXL Yeti Funk” liczy się tylko dobra zabawa.
Pablo piętnuje otaczającą rzeczywistość: celebrytów, polityków, internetowe chamstwo, pogoń za sławą za wszelką cenę (“AleAle”). “Się mi to nie podoba” to protest song na miarę XXI wieku, bo poza tekstem obfitującym w smakowite neologizmu, których nie powstydziliby się Tuwim czy Leśmian, buja i zachęca do tańca.

I tu przyjrzymy się trochę lepiej tekstom, które są naprawdę wyborne. Z polotem, lekkością, ciekawe, niepozbawione lekkiego ducha, można by rzec, że poetyckie. Każda z 16 piosenek (16, bo “System” nie jest autorstwa Pabla, co zresztą słychać zbyt wyraźnie) ma swoje momenty, które mogą przejść do języka mówionego, jak wspomniane już neologizmy z “Się mi to nie podoba”. Wyróżniają się też erudycją i znajomością Warszawy. Pablo, doskonale wie, skąd i kto sto lat temu spacerował po Powiślu; wspomina Franca Fiszera, Kazimierza Deynę, Jadłodajnię Filozoficzną. Umiejscawia Jurka Mcha koło wieży, a ta wieża to pałac kultury i nauki bez imienia już. Całościowym majstersztykiem jest “Warszawa Wschodnia” historia miłosna bez happy endu, w której siłą sprawczą wszystkich zdarzeń, swoistym Deus Ex Machina jest dworzec kolejowy.

Jednakże, czym byłyby nawet najwspanialsze teksty bez dobrej muzyki? Na szczęście odpowiadają za nie djZero i Emiliano Jones, czyli Ludziki, udziela się też SirMichu. Obudowali teksty Pabla wielkomiejską mieszanką stylów, przede wszystkim czarnej muzyki z dominantą hip-hopu i z silnymi (co zrozumiałe) wpływami reggae/ragga. Oczywiście od tej reguły jest sporo wyjątków. “Jurek Mech” to akustyczna piosenka przedmiejska. Akordeon w “Do Stu” nadaje piosence folkowego, trochę francuskiego posmaku. “Się mi to nie podoba” to rasowy funk, trochę w stylu zespołów George’a Clintona. “Dym Dym” to już po prostu reggae. Mimo że płyta trwa ponad godzinę, to nie ma miejsca na nudę. Różnorakie smaczki w aranżacjach sprawiają, że na płycie trzeba się skupić, by wszystko wychwycić, a niektóre rozwiązania nadają utworom zaskakujący feeling.

Przyznaję się, że miałem obawy dotyczącego tego krążka. Bałem się, że, jak to częsta bywa w podobnych przypadkach, będzie to płyta zbyt podobna do dokonań macierzystego zespołu Pabla. Na szczęście tak się nie stało. Co więcej “Telehon” jest lepszy od płyt Vavamuffin przynajmniej o jedną klasę. Pablo wskoczył do pierwszej ligi polskich tekściarzy, składając hołd Warszawie, miastu o tysiącu twarzy. Bezbłędna pozycja. Jedna z płyt roku.

Michał Wieczorek

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (32 głosów, średnio: 7,72 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.