18.01.2010 00:38
Autor: marcin
Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje
Wykonawcy: Final Fantasy | Owen Pallett
Owen Pallett – “Heartland”
Domino/2010
Owen przypomina niemiecką maszynę do produkcji muzyki. Niezawodny w każdej chwili, o czym mogli przekonać się muzycy Arcade Fire, Grizzly Bear czy fani jego solowej działalności. W końcu jego potencjał znajduje ujście na dawno zapowiadanym albumie “Heartland”.
Owen Pallett uległ metamorfozie. I to nie tylko ze względu na zmianę nazwy swojego jednoosobowego projektu. Przypomnijmy – muzyk występował dotąd jako Final Fantasy, jednak z uwagi na liczne komplikacje autorskie (Final Fantasy to tytuł popularnej serii gier konsolowych) oraz uciążliwe pytania dziennikarzy, Owen zdecydował się wydać swój najnowszy krążek pod swoim własnym imieniem i nazwiskiem. Mówiąc o metamorfozie mam na myśli drogę, którą przebył od ostatniego albumu do momentu zakończenia prac na “Heartland”. A na brak zajęć nie narzekał. Przez cztery ostatnie lata wspomógł swoimi aranżacjami kilkunastu artystów (m.in. Arcade Fire, Beirut, Fucked Up oraz The Last Shadow Puppets), wydał dwie EP i całkiem sporo koncertował. Gdzieś na drugim planie tych wydarzeń, pojawiły się wieści o powstającym w tajemnicy albumie, w którego produkcję Owen zaangażował całą orkiestrę. Muzyk krok po kroku przybliżał się do realizacji tego planu. Wyraźnym znakiem, który wskazywał na wkraczanie muzyka w nowy obszar zainteresowań, była EP “Plays To Please” z roku 2008. Mniej tutaj eksperymentu z formą, a więcej zabawy z możliwościami, jakie daje pełne orkiestrowe instrumentarium. Na płycie znajdziemy zarówno momenty swingujące, nastrojowe, jak i takie, które śmiało mogłyby posłużyć za ścieżkę dźwiękową do filmów animowanych z lat 30-tych. Tuż po wydaniu tego krótkiego materiału, muzyk zabrał się za prace nad pełnowymiarowym albumem. Zapowiedzi towarzyszące “Heartland” opisywały płytę jako pierwszy, w pełni orkiestrowy materiał, w całości zaaranżowany przez Palletta. Jak przekłada się to na rzeczywistość?
Jeśli ktoś spodziewał się przytłaczającego patetycznego brzmienia, to niestety będzie zawiedziony. U podstaw “Heartland” leżą przede wszystkim rytm oraz melodia. To one wychodzą na plan pierwszy. Dopiero kiedy spojrzymy głębiej, będzie widać, że pod powierzchnią dzieje się całkiem sporo. Przekonuje nas o tym otwierający “Midnight Directives”, w którym aranżacje tkają tło dla motywu przewodniego, a w finale na moment wysuwają się na pierwszy plan. Czym dalej w album, tym partie orkiestrowe grają coraz istotniejszą rolę (“Tryst With Mephistopheles”). Wróćmy jednak do początku. W “Keep The Dog Quiet”(rozpoczynającym się znaczącymi słowami “My body is a cage“) napięcie wzrasta stopniowo. Sekunda za sekundą, śpiew Owena oraz niepokojące partie skrzypiec prowadzą do celu, który następuje po chwili ciszy w kolejnym utworze “Mount Alpentine”. To jednak krótki przerywnik w drodze do dalszej części albumu. “Red Sun No. 5″ potwierdza wrażenie, że muzyk pracował nad albumem bez pośpiechu. Więcej tutaj dokładności i umiejętnego operowania nastrojem. Wrażenie chaosu ogranicza się do niezbędnego minimum. Utworem, w którym muzyk najbardziej odjeżdża w eksperyment jest “The Great Elswhere”, który idealnie pasowałby do finałowej sceny Powrotu Jedi (ta końcówka!). Czy zatem muzyk stępił swoje zapędy improwizatorsko-eksperymentalne na rzecz zbudowania spójnego nastroju krążka? To być może za ostre słowa, wydaje mi się jednak, że pozazdrościł w pewien sposób piosenkowemu obliczu Grizzly Bear. Podobnie jak oni, w trochę podstępny sposób, przemyca fanom alternatywnego grania klasyczne dźwięki.
To, co najważniejsze w “Heartland”, to wrażenie, które pozostaje po wysłuchaniu albumu. Wrażenie zetknięcia się z udanym efektem twórczej pracy nieobliczalnego muzyka. “And the fire from my fingers” śpiewa w jednym z utworów, bez wątpienia słowa te znajdują swoje odbicie w całokształcie albumu.
Marcin Bieniek
Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.
Copyright © 2008-2012 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.