20.09.2009 14:35

Autor: Łukasz Stasiełowicz

Koncert Öszibarack w Szczecinie w ramach Plus Tennis Music Festival

Kategorie: Czytelnia, Relacje z koncertów

Wykonawcy:


oszibarack-02.jpg Koncert Öszibarack w Szczecinie w ramach Plus Tennis Music Festival

Kolejny darmowy festiwal. Przyzwoita frekwencja za cenę większej ilości przypadkowych osób, ale co ważniejsze: wyzwanie dla muzyków.

Koncert grupy Öszibarack odbył się drugiego dnia Plus Tennis Music Festival, imprezie towarzyszącej turniejowi tenisowemu. 6 dni, 6 propozycji reprezentujących często skrajnie różne gatunki muzyczne. Dobre warunki dla publiczności: dach nad głową (koncerty odbywają się w namiocie), ciepło, a także stoliki, które sprawiają, iż widownia może się poczuć jak w ogródku piwnym. Spragnieni niezwykłej żywiołowości mają wobec tego powody do irytacji; koncert na siedząco w dość sennej atmosferze. Wrocławska formacja gra natomiast w sposób wykluczający kontemplację. Była to okazja dla muzyków. Niektórych artystów taki stan rzeczy mobilizuje innych peszy.

Choć koncert rozpoczął się z opóźnieniem publiczność nie powinna narzekać skoro miała do dyspozycji krzesła i ławki.  Muzycy, którzy w dorobku mają dwa albumy przebywali na scenie ponad godzinę. Ile dokładnie? Nie wiem, jako nie patrzyłem na zegarek i jest to chyba największy atut tego koncertu. Precyzując: nie było potrzeby permanentnego zerkania na wyświetlacz telefonu, gdyż wszelkie zasoby poznawcze były zaabsorbowane wchłanianiem dźwięków wydobywających się z instrumentów. Öszibarack ma opinię zespołu, na którego koncert warto się wybrać. We wtorkowy wieczór to potwierdzili.

Słuchając ich płyt można mieć wrażenie, iż kompozycje ciężko odróżnić. Może i słuszne odczucie, lecz taki to rodzaj muzyki. Na każdym krążku znajdują się jednak również utwory, które stosunkowo szybko “wpadają w ucho”. Interpretacje koncertowe są natomiast stanowczo dłuższe i definitywnie bardziej bogatsze dźwiękowo. Aczkolwiek w szczególności urzeka energia i dynamizm towarzyszący występom Öszibarack.

If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

W skład setlisty weszły utwory zarówno pochodzące z “Moshi Moshi”, jak i “Plim Plum Plam”. Pojawiły się przebojowe “Anchor Up” i “Stop Calling Me Skinny”. Ta druga kompozycja fascynuje już na płycie, ale jej melodyka na koncercie jest stanowczo bardziej kolorowa (synestetycy na pewno wiedzą o czym mowa). Nazwanie koncertu “teatrem jednego aktora” byłoby nadużyciem, lecz na ogromne pochwały zasługuje Agim Dżeljilji – człowiek orkiestra. Odpowiedzialny w zespole za klawisze, gitarę elektryczną, konsole etc. Wzbudza podziw jego praca i cieszy przyjemność, jaką ewidentnie z niej czerpie. Ostatni album grupy inspirowany był m.in. twórczością Glenna Millera, te swingowo-jazzowe klimaty pojawiły się także i na koncercie w Szczecinie dzięki samplom.

Ciekawie pracowała sekcja rytmiczna. DJ Patrisia zdawała się mieć pewne problemy wokalne na początku koncertu, szybko jednak ustąpiły. Pomimo tego to warstwa instrumentalna odgrywała najważniejszą rolę tego wieczoru. Wokal pięknie uzupełniał brzmienie, ale nic ponadto. Wokalistka starała się zachęcić widownię do wstania z krzeseł i podejścia pod scenę, do tańczenia. I tak stopniowo co jakiś czas grono “tańczących” powiększało się, kolejne osoby nieśmiało podchodziły coraz bliżej. Nie liczyło się, czy był to prawdziwy rytmiczny taniec, czy jedynie spazmatyczne odruchy. Ważne, że osoby dobrze się bawiły. Patrycja Hefczyńska zeszła nawet ze sceny i zaczęła się przechadzać pomiędzy stolikami podczas wykonywania “Liquid Song”.

If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

Koncert stał do pewnego momentu na dobrym poziomie, lecz chyba brakowało przysłowiowej “kropki nad i”. Ale pojawiła się ona przy ostatnim utworze. Zespół zmiażdżył, zahipnotyzował publiczność. Sprzężenia, pokaźna ilość bodźców dźwiękowych, fantastyczny finał. “Brzoskwinia” (węgierskie tłumaczenie nazwy zespołu) powróciła jednak, by zagrać jeszcze jedną piosenkę. I to niestety zepsuło atmosferę, magia przestała działać, wrocławianie zagrali jeden z utworów, który pojawił się już wcześniej. Interpretacja była co prawda momentami odmienna, ale stanowczo wolałbym wrócić do domu oczarowany, zmiażdżony, nawet jeżeli wiązałoby się to z tym, iż koncert trwałby te kilka minut krócej.

Łukasz Stasiełowicz

*zdjęcie z koncertu Öszibarack w Łodzi Kaliskiej autorstwa Sandry Kmieciak

wyszperaj coś więcej ▼




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.