21.12.2008 21:14

Autor: marcin

OFF Club – Klub Hipnoza, Katowice 18.12.2008

Kategorie: Czytelnia, Relacje z koncertów

Wykonawcy: | | |


mbn-off-club-hipnoza76.jpg OFF Club – Klub Hipnoza, Katowice 18.12.2008

Katowicki jazz klub Hipnoza to prawdopodobnie najwyżej ulokowana sala koncertowa w Polsce (poprawcie mnie,jeśli się mylę). Żeby dostać się do środka trzeba najpierw wspiąć się po schodach na wysokość 3 piętra (budynku przylegającego do Górnośląskiego Centrum Kultury). Być może dlatego podczas imprezy panował całkowity zakaz palenia – jak dla mnie strzał w dziesiątkę. Sam klub pełnił w tym roku dosyć reprezentatywną rolę. Na przestrzeni kilku miesięcy wystąpili tutaj m.in. Animal Collective, I Am Kloot czy Little Dragon. Nie dziwi więc wybór organizatorów, którzy klubową edycję OFF Festiwalu zdecydowali się ulokować właśnie tutaj.

Skąd sama idea imprezy? Artur Rojek – dyrektor artystyczny festiwalu – tłumaczył: “Pomysł OFF Club jest wynikiem bardzo pozytywnego klimatu, jaki wokół OFF Festivalu wytworzyła publiczność oraz media. Wytwarza się przestrzeń dla większej ilości tego typu wydarzeń: o podobnym klimacie, dla tej samej publiczności, ale w klubie i w innych porach roku”. Wiadomo zatem, iż poza świetnie rozwijającą się letnią edycją OFF Festivalu, otrzymamy dwie mniejsze, ale równie dopieszczone pod względem doboru zespołów. Świadczy o tym poziom muzyczny pierwszej edycji, na którą zaproszono formacje Emiter, Kristen, Contemporary Noise Sextet oraz Deerhoof.

Otwarcie bram odbyło się z kilkunastominutowym opóźnieniem, co z uwagi na dosyć paskudne deszczowe popołudnie nie było zbyt pożądanym doświadczeniem. Jako pierwszy wystąpił ukryty po pseudonimem Emiter, Marcin Dymiter. Artysta promował dopiero co wydany krążek “From Black Mountain To The Sea”. Album interesujący, bo nawiązujący do pochodzących z początku XX wieku idei Erika Satie’go. Satie wyobrażał sobie muzykę, która nie zwracałaby uwagi na samą siebie, lecz jedynie poprzez swoją obecność wpływała pozytywnie na otoczenie. Emiter interesująco wplótł tą myśl w zawiłą konstrukcję złożoną z rozsądnie dozowanych ambientowych dźwięków. Niestety, jak to zwykle bywa pierwszy występ był polem dla popisu dźwiękowców, którzy słabo radzili sobie z wypływającą z głośników muzyką. Koncert odbył się przy dosyć skromnej (wciąż napływającej) widowni. Warto jednak zaznaczyć, że pod sceną koncertu wysłuchali muzycy grupy Deerhoof.

Następnie przyszła kolej na Kristen. Dosyć skromnie zapowiedzieli swój występ – uprzedzając, że zagrają tylko 7 utworów (jak sami stwierdzili nie lubią, gdy supporty przedłużają oczekiwanie na gwiazdę wieczoru). Grupa złożona z muzyków takich formacji jak Ścianka czy Salto dała mocny i pełen kontrastów koncert. Przy nieco szerszej publice zebrali spory aplauz, jednak chyba nikt nie zauważył, że grupa zeszła ze sceny po wykonaniu zaledwie 6 numerów. Organizatorom pewnie zależało na nadrobieniu straconego czasu, nie sądzę jednak, by komukolwiek z uczestników takie rozwiązanie było na rękę.

mbn-off-club-hipnoza12.jpg Po zakończeniu koncertu na scenie pojawił się kontrabas, elektryczne pianino oraz kilka dodatkowych mikrofonów. Contemporary Noise Sextet, bo to do nich należał kolejny występ, okazali się zarówno całkiem nowoczesnym jak i nieźle hałasującym widowiskiem. Materiał zebrany na płytach (także na wydanej w tym roku “Unaffected Thought Flow” – tutaj recenzja) stanowczo broni się w wykonaniu koncertowym. Świetnie wypadł zarówno zadziorny “Walking Sin”, jak i nieco łagodniejszy “A Girl Killed Nicely”. Grupa testowała nowego saksofonistę, który zastąpił występującego do tej pory Tomasza Glazika.

Finałowe uderzenie należało do kalifornijskiej grupy Deerhoof. Koncert odbył się w ramach europejskiej części trasy promującej nowe wydawnictwo zespołu pt. “Offend Maggie”. Większa część zagranych utworów pochodziła z tej płyty. Muzycy bez żadnego gwiazdorskiego zacięcia sami rozłożyli swój sprzęt, po czym rozpoczęli ponadgodzinny show. Na pierwszy ogień wybrzmiał “Milk Man”, następnie usłyszeliśmy garść nowych utworów ze “Snoopy Waves” na czele. Pojawiły się też “Fresh Born”, “The Tears And Music Of Love” czy odegrany na bis “Basket Ball Get Your Groove Back”. Każdy z czworga muzyków to przede wszystkim silna muzyczna indywidualność. Ustawieni w jednym szeregu od początku do końca razili swoją ekspresją. Greg Saunier za perkusją to istny pokaz rytmicznej wirtuozerii. Z kolei gitarzyści nie oszczędzali sił i popisów, jeśli chodzi o poruszanie się na scenie. Wyskoki, wykopy, hendrixowe zagrywy językiem na gitarze – wszystko to z utworu na utwór pojawiało się ze wzmożoną intensywnością. Na szczególną uwagę zasługuje Satomi, która trzymając gitarę (o rozmiarach porównywalnych do jej wzrostu), gdy tylko odchodziła od mikrofonu dawała równie widowiskowy, energiczny pokaz. Koncert dwukrotnie przerwało krótkie wystąpienie Greg’a, który w imieniu zespołu dziękował za zaproszenie do Polski. Nie obyło się bez popisu znajomości polskiej mowy (tym razem było to “piwo” i “Krzysztof Penderecki”) oraz podkreślenia, że nasz kraj to najlepsze miejsce do grania. Podziękował również występującym zespołom – zwłaszcza Kristen, z którymi łączy ich bliższa znajomość (występowali już wcześniej razem). Nie przesadzę, jeśli dodam, że muzycy schodzili ze sceny wzruszeni przyjęciem, z jakim się spotkali.

Podobno od sukcesu pierwszej edycji klubowego OFF’u zależą jego dalsze losy. Biorąc pod uwagę liczbę uczestników koncertu oraz zainteresowanie medialne, jakie towarzyszy imprezie byłbym o to spokojny. Wychodząc nie dało się nie słyszeć głosów : “Świetne miejsce, świetna publika, czułam się jak na festiwalu” – i faktycznie coś tkwi w tych prostych słowach. Zatem do wiosny!

Marcin Bieniek

Zdjęcia z OFF Clubu autorstwa Marty Bogumiły Nowak:

 


wyszperaj coś więcej ▼




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.