31.10.2008 01:30

Autor: Krzysztof Kowalczyk

Ocean hałasu nad morzem

Kategorie: Czytelnia, Relacje z koncertów

Wykonawcy:


caspian-11.jpg Ocean hałasu nad morzem

Ostatnio Polska przestała być omijana przez artystów niekomercyjnych i niszowych, którzy  są warci poznania nie mniej niż wielkie gwiazdy z okładek Rolling Stone czy New Musical Express. Goszczący 21 października w Trójmieście Caspian jest tego doskonałym przykładem.

Sopocka Papryka radzi sobie co raz lepiej, sprowadzając do siebie wykonawców, których występy są ciekawymi i wyjątkowymi wydarzeniami. Amerykańska grupa post-rockowa pasowała jak ulał do małego, drewnianego lokalu o kameralnym klimacie. Zaczęło się tradycyjnie dla polskiej branży muzycznej, czyli z dużym opóźnieniem. Oczekujący w dolnej części klubu ludzie słuchali przez 1,5 godziny próby odbywającej się nad ich głowami. Ale jestem gotów wybaczyć tę zwłokę, ze względu na fantastyczne nagłośnienie, który było skutkiem tej długiej pracy dźwiękowców. Koncerty post-rockowe potrzebują bardzo dobrze zbalansowanego nagłośnienia, aby muzyka na nich prezentowana sprawiała przyjemność i była czytelna. caspian-22.jpg

Około 21.30 na scenę wyszła California Stories Uncovered, pomorski powód do dumy. Jak zwykle dali z siebie wszystko, grając cały materiał ze swojej epki. Nie mogę się doczekać ich pełnoprawnego albumu, bowiem poziom jaki prezentują muzycy formacji z Tczewa może być bez kompleksów porównywany do tego, co się dzieje w tym gatunku na Zachodzie.

Po 30 minutowym występie supportu i około 20 minutach przerwy przyszedł czas na głównych bohaterów, pięciu muzyków z “Boston, Massachusetts”, jakby to powiedział Max Mariusz Kolonko ;). Zaczęli od razu z wielkim kopem, miotając się po scenie, jakby chcieli udowodnić, że można dać z siebie jeszcze więcej niż CSU. Od razu rzuciło się w oczy, że zespół na żywo brzmi znacznie ciężej i brudniej niż na płycie. Dzięki temu występ od samego początku był niesamowicie żywiołowy i pełen energii, która wręcz eksplodowała na scenie. Wymachujący gitarą we wszystkich możliwych kierunkach lider grupy kilka razy był o włos od skoszenia zawieszonych nad nim głośników.

Grupa udowodniła, że na koncertach dobrze sprawdza się całość ich debiutanckiego krążka. Zarówno delikatnie rozwijająca się “Moksha” jak i zadziorne “Crawlspace” zostało znakomicie odebrane przez publiczność. Dobrym rozwiazaniem było puszczanie linii keyboardowych i różnych instrumentów w postaci sampli. Dzięki temu materiał z płyt nie traci na żywo swojego albumowego klimatu, a zespół nie musi zatrudniać dodatkowej osoby, aby odgrywała te sporadyczne sekcje.

Końcówka występu, jaką zaprezentował Caspian była fantastycznym pokazem pomysłowości muzyków. Kiedy ostatni utwór zbliżał się ku końcowi, gitarzyści zaczęli po kolei odkładać swoje gitary, aby wziąć w ręce pałeczki i zacząć grać na bębnach. Zrobiło to na wszystkich ogromne wrażenie i zostało nagrodzone dużym aplauzem.

Sopot został podbity przez Caspiana. Osoby, które widziały ten występ nie żałowały wydanych pieniędzy i poświęconego czasu. Jestem pewien, że podobnie wyglądały koncerty amerykanów w innych miastach naszego kraju.

Krzysztof Kowalczyk

wyszperaj coś więcej ▼




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.