09.09.2010 10:31

Autor: Magdalena Walczak

NuSoulCity – “A Part of Home”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy:


nusoulcity_cover.jpg NuSoulCity – “A Part of Home”
MegaTotal/2010

Neo soul z witaminą C, czyli wariacja na temat nowego albumu NuSoulCity.

Wchodzę do Jej muzycznej kuchni. Piekarnik pełen soulu, funk w lodówce, na parapetach kwitnie jazz, powietrze wypełnia zapach czekolady, a w samym środku stoi Olga Matylda Woźniak, która właśnie skończyła przygotowywać danie główne: drugą studyjną płytę grupy NuSoulCity – “A Part of Home”. Włączmy więc krążek, spróbujmy jak smakuje i przejdźmy się po wszystkich dźwiękach.

Na początek musimy cofnąć się do przedpokoju, gdzie kawałkiem ‘Intro” rozpoczyna się cały album. Jest rockowo i ostro, słychać syreny, ale za chwilę muzyka przechodzi do pomieszczeń mieszkalnych. Im dalej idziemy, tym spokojniejsza i bardziej osobista się ona staje, aż do funkowych rozmów przez telefon i remiksu zamykającego płytę. Widzimy, że Olga Matylda Woźniak i basista Mateusz Tomaszewski, tworzący NuSoulCity od 2005 roku, ugotowali nam mocniejszą dawkę soulu, bo jak sama wokalistka mówi, studio traktowane jest przez nich jak kuchnia – to w nim gotują, mieszają teksty, kompozycje, aranżacje, muzykę. Poprzednia płyta “White Chocolate Pt. 1″ smakowała łagodniej i nie obiecywała nam spaceru po soulowym mieszkaniu, teraz mamy okazję otworzyć drzwi i zajrzeć do środka.

Pierwsze co można tam zobaczyć to “Private Furniture”. Olga zaprasza nas do miejsc, gdzie tworzy, zamyśla się, wyłącza, zamyka oczy i pozwala na to, żeby jej emocje wydostały się na zewnątrz. A od tych emocji w drugiej piosence krzyczy nawet powietrze. Mamy śmiech, mamy płacz, a na końcu wszystko spod sufitu spada na podłogę, miesza się, żeby w końcu się uspokoić.

Mieszkanie jest małe, ale własne. Ma dwie sypialnie. W numerze “Two Bedroom Flat” wokalistka kolejny raz zaprasza kogoś do środka. Wstęp jest wolny, można dołączyć, nie liczą się formy ani konwencje. Artystka śpiewa o silnej więzi dwojga ludzi, którzy mimo, że są zupełnie różni, idą razem i trzymają swoje dusze za ręce.

Podobną treść słyszymy wchodząc do łazienki. “Bathroom” ma lecznicze działanie, tam można uprać swój umysł, oczyścić go z kurzu, poczuć ulgę, sama zastanawiałam się czy nie skorzystać. W piosence słyszymy również wyznanie. Olga śpiewa o wierze w relację między dwojgiem osób, a może też w więź między ludźmi, a muzyką i w to, że tak łatwo się ona nie kończy. Kolejny raz używa ciekawych połączeń językowych, np. “A Cup of Ocean”, w którym może popływać nasz umysł.

Gdy wyjdziemy z łazienki, siadamy na kanapie. “Single Couch” gwarantuje nam odcięcie się od zabieganego świata, tutaj kładziemy zmęczone myśli, pozwalamy im zasnąć. Nie musimy nic mówić, tylko dać głowie odpocząć. W kawałku słyszymy również najwyższy istniejący rejestr głosu – rejestr gwizdkowy, którym dysponuje właśnie Olga.

Zamiast odpoczywać na kanapie możemy zejść jednak odrobinę niżej i usiąść na zielonym dywanie. W utworze “Green carpet” znowu nieważne jest to, co dzieje się wokół. Praży słońce, a promienie spalają umysł. Potrzebna jest samotność i skupienie. Nie chce się wpuszczać nikogo do środka, bo tylko w ciszy można zapisywać się na kartce. Również i w tej piosence myśli są leniwe, ciało potrzebuje spokoju i na zielonym dywanie szuka miejsca, gdzie może być wolne. Wszystko to stanowi część domu, do którego się wraca, dlatego nie możemy zapomnieć o kuchni. Tam myśli zamieniają się w dźwięki, a dźwięki w utwory.

Przechodzimy do numeru “Cook”. “I cook all the time. In my small kitchen and in your heart.” – śpiewa Olga, żeby potem zapytać nas czy przyrządzane przez nią potrawy są dobre, bo przecież zawierają witaminy, a to jest coś, czego potrzebujemy – coś co również karmi i jej duszę oraz podlewa emocje.

Odpowiedź na to pytanie brzmi: tak. Olga jest dobrą kucharką. Oprócz dania głównego, w którym 10 piosenek bez żadnych przerw przechodzi płynnie jedna w drugą, co daje nam wrażenie, że popijamy dźwięki herbatą i zabieramy się za kolejne kęsy, na końcu czeka nas funkowy deser. Najpierw możemy spróbować “White Chocolate Pt. 2″ (rock arrange). Neosoulowy zespół zaznacza swoją obecność w świecie czarnej muzyki, co jest pewnego rodzaju manifestem. Trochę inna wersja piosenki znalazła się również na pierwszym albumie NuSoulCity “White Chocolate Pt.1″. Podobnie jak w przypadku utworu “Q&K”, którego remiks znalazł się na “Part of Home”. Tutaj romantyczna koncepcja królowej i króla zabiera nas na parkiet. W neosoulowym mieszkaniu znajduje się też rozdzwoniony bardzo pozytywnymi dźwiękami telefon. “On The pPhone” jest piosenką, która od razu porywa do tańca, podczas gdy reszta albumu namawia do leniwego odpoczynku myśli i umysłu. Przez telefon rozmawiamy, śmiejemy się, płaczemy, spacerujemy, latamy i śnimy.

Olga nie tylko przez ten soulowy telefon, ale również we wszystkich piosenkach próbuje nawiązać z nami rozmowę. Prosi o prawdę, bo sama jest prawdziwa. Kocha spacerować po czyjejś duszy, dlatego sama otwiera nam drzwi do swojej kuchni, chce żebyśmy dali oczyścić sobie umysł przez muzykę, bo sama ma poczucie jakby wisiała wolna pod otwartym niebem. Ja skorzystałam z tego zaproszenia i sama zrelaksowana usiadłam na zielonym dywanie, który przez jej płytę okazał się muzycznym dywanem latającym. Uniosłam się w powietrze, ale nie wiem jeszcze na jak długo. “I hope it’s not a while” śpiewa na końcu “On The Phone”. Ja też mam taką nadzieję.

Magdalena Walczak

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (9 głosów, średnio: 7,78 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.