20.06.2010 00:24

Autor: Gosia

Not Ready To Rock?

Kategorie: Czytelnia, Relacje z koncertów

Wykonawcy:


Krótka historia o tym jak pięciu Niemców skradło mi serce.

beatsteaks-19.jpg Na wstępie chciałabym ostrzec, że poniższa relacja wyszła spod palców osoby wiernie oddanej zespołowi Beatsteaks i która na spełnienie tego koncertowego marzenia czekała 8 lat, zatem proszę mi wybaczyć, jeśli jest tu za dużo achów i ochów, ale moim zdaniem każde jedno jest jak najbardziej zasłużone.

Beatsteaks jest chyba jedną z lepiej rozpoznawalnych w obecnej chwili kapel z Niemiec. Po tym jak odwiedzili nasz kraj parę lat temu przy okazji festiwalu Węgorzewskiego i Przystanku Woodstock postanowili w końcu przyjechać na klubowy koncert do Warszawy. Niestety tylko klubowy, bo na taką popularność jaką cieszą się za zachodnią granicą nie mają co u nas liczyć, a szkoda. W środę konkurowali z największymi, czyli Sonicsphere Festival i udało im się uzbierać zaledwie 300 osób. Ale i tak te 300 osób w rytm muzyki Beatsteaks pokazało, że warto nas odwiedzać (poważnie, ogromne brawa dla polskiej publiczności, bo po raz kolejny udowodnili, że potrafią skradać serca muzykom). Jednak samo Beatsteaks nie było gorsze. Ba, co ja piszę. Oni byli świetni. Ja wiem, że muzyka pop-punk-rockowa (skatalogujmy tak muzykę Niemców na potrzebę tej relacji) nie jest najbardziej ambitną ze wszystkich gatunków, jednak Beatsteaksom rewelacyjnie wychodzi łączenie prostych, ostrych, gitarowych riffów z melodycznym brzmieniem. Dodając do tego ich urok osobisty i niezwykłą charyzmę Arnima otrzymamy przepis na fenomen tego zespołu. W warszawskiej Proximie w środowy wieczór działo się wiele, żeby nie powiedzieć, że wszystko. Zespół już od momentu wejścia na scenę dał nam do zrozumienia, że ten koncert to nie tylko oni, ale przede wszystkim my. Były wesołe pląsy Arnima, były wycieczki do publiki w wykonaniu Arnima i Bernda, był Crowd Surfing, było zapraszanie publiki na scenę, żeby wyręczyła lidera w zaśpiewaniu “Not Ready To Rock” (i tu wyrazy szacunku, dla dziewcząt, które się tego podjęły – dałyście czadu!) i wreszcie, było wiele ciepłych słów i uśmiechów. Muzycznie dostaliśmy obfity set ociekający wręcz największymi hitami zespołu, a nawet jeden nowy utwór zwiastujący nadejście kolejnej płyty Niemców. Oczywiście ja dołączyłabym jeszcze parę utworów, ale to chyba normalne kiedy czeka się na koncert tak długo. Niesamowite wrażenie robi na żywo wokal Arnima, który uwodził wręcz swoim lekko zachrypniętym głosem. Panie piszczały – działa! Na koniec dodam, że nieziemską frajdę sprawia mi oglądanie koncertów zespołów, które czerpią radość z tego co robią, a w przypadku Beatsteaks tak właśnie jest. Dlatego tym bardziej cieszy mnie obietnica zespołu, że już nie będą zwlekać z następną wizytą.

Gosia Lewandowska


wyszperaj coś więcej ▼




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.