18.12.2008 20:13

Autor: Sandra Kmieciak

Nosowska – “Osiecka”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy: |


osiecka_katarzyna-nosowska.jpg Nosowska – “Osiecka”

Gdy Kasia Nosowska wydaje nową płytę wiadomo, że trzeba ją przesłuchać. Czy się Nosowską lubi czy też nie, po prostu nie wypada nie znać jej aktualnych poczynań. Nie pytam nawet czy jest ktoś, kto nie słyszał o Agnieszce Osieckiej, bo i tak nikt by się do tego nie przyznał. Jeśli zatem zna się obie panie, bez wartościowania jak bardzo, to nową płytę tegoż “duetu” trzeba koniecznie poznać i to jeszcze przed końcem 2008 roku. I już! “N/O”!

Szansę na poznanie albumu Nosowska/Osiecka dostaliśmy już 5 grudnia, ledwie miesiąc po rozpoczęciu sesji nagraniowej. Ach, technika. Ale technika byłaby niczym, gdyby nie była obsługiwana przez profesjonalistów. Zespół: Kasia Nosowska i Uni Sex Blues Band pod wodzą Marcina Macuka dali się już poznać od najlepszej strony na choćby solowym albumie wokalistki. Nosowska i Macuk współpracowali także przy wydawnictwie Hey – “MTV Unplugged”. Projektowi “Nosowska/Osiecka” również nie można zarzucić żadnych braków, błędów czy niedociągnięć. Pod względem technicznym album jest dopięty na ostatni guzik, ale wiadomo, że przeciętny zjadacz muzyki nie technikę stawia na pierwszym miejscu tylko prostą, elementarną kwestię: czy płyta ma w sobie “to coś”. Mityczne “coś” czego poszukujemy w każdej dziedzinie życia, a czego nie potrafimy zdefiniować i poza enigmatycznymi epitetami “coś” magicznego, tajemniczego, porywającego, poruszającego serce i duszę, nie potrafimy tego nazwać.

Moim zdaniem płyta Nosowskiej z nowymi aranżacjami tekstów Osieckiej ma owo “coś”. Jest chłodna, spokojna. Spokój budzący niepokój (rym niezamierzony). Nie ma tutaj krzyku ani pisku, który dobrze znamy z wielu, wielu utworów wykonywanych przez Nosowską. Wokalistka bardzo poważnie i dojrzale podeszła do tekstów Agnieszki Osieckiej. Więcej swobody słyszymy w warstwie instrumentalnej niż wokalnej (choćby improwizowane zakończenie “Jesieni na Saskiej”).
Piękną kompozycją, pointującą cały album, jest utwór pt. “Na kulawej naszej barce”. Utwór traktujący o przyszłości związanej jednocześnie z przemijaniem. Pod cienką warstwą optymizmu ukryta jest tęsknota za tym, co już bezpowrotnie przeminęło i czego nie da się przywrócić. Słuchając całej płyty można dostrzec, że takie kryterium było decydujące dla doboru tekstów składających się na album “Nosowska/Osiecka”.

“Jeszcze zima”, “Uroda” czy “Kokaina”. Przemijanie, odchodzenie, wreszcie śmierć. Co będzie dalej? “A ja? Co ja? Co będzie ze mną?” pytają Nosowska i Osiecka w utworze “Jeszcze zima”. Nikt nie zna odpowiedzi, a wyjątkowo delikatny i chłodny głos Nosowskiej podkreśla retoryczność tych pytań. Chwilami brzmią aż przerażająco.

“Ręce mam teraz bardziej spokojne,
do miast już tak się nie rwę.
Wciąż lubię wiatr i trochę czytam.
Myślę o śmierci, zanim zasnę,
bo to jest być może powrót.
Jestem wciąż niejasna, niesyta…”

A. Osiecka “Kto tam u Ciebie jest”

“Kto tam u Ciebie jest”
If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

Sandra Kmieciak

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (45 głosów, średnio: 7,58 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.