09.10.2009 22:12

Autor: Krzysztof Kowalczyk

Noah And The Whale – “The First Days Of Spring”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


natw-album-packshot.jpg Noah And The Whale – “The First Days Of Spring”
Mercury/2009

Wbrew tytułowi, nowy album Noah And The Whale idealnie wpasuje się w szaro-bury klimat panujący z oknem.

Przy recenzowania takiego albumu nie ma się ochoty rzucać fajnymi anegdotkami czy zaskakiwać absurdalnymi i trafnymi porównaniami. Nie, przy opisywaniu “The First Days Of Spring” żałuje się, że słowa nie potrafią oddziaływać tak silnie jak muzyka znajdująca się na tym albumie. Najchętniej bym zakończył tę recenzję podając Wam adres, pod którym możecie wysłuchać drugiego albumu Noah And The Whale od początku do końca. Czasem ciężka jest dola recenzenta.

Jeśli macie w pamięci pierwszą płytę Noah And The Whale, zapomnijcie o niej, ponieważ teraz to inny zespół. Dojrzalszy, ubierający piosenki w piękniejsze aranżacje i piszący znacznie bardziej osobiste teksty. “Osobiste” jest w tym wypadku słowem-kluczem. Te 11 utworów znajdujących się na “The First Days Of Spring” to właściwie pamiętnik Charliego Finka, w którym opisuje on krok po kroku rozpad jego związku z wokalistką Laurą Marling. “This is the last song that I write while you’re even on my mind” – śpiewa Fink w “Blus Skies”, a my czujemy w takich momentach jakbyśmy słuchali szczerej spowiedzi, a nie jedynie piosenki, której zapewne będą słuchać miliony ludzi na świecie.

To, czym płyta urzeka od pierwszej do ostatniej sekundy, to perfekcjonizm – każdy kawałek jest sentymentalno-muzycznym majstersztykiem. Zespół doskonale balansuje, z jednej strony wypełniając epickie “Love Of An Orchestra” pięknymi smyczkami, dęciakami i fantastyczną sekcją chóru, czyli całym dobrodziejstwem inwentarza muzyki klasycznej. Z drugiej strony serwują niesamowicie intymne i dające oddech “Stranger”, w którego tle na samym początku słychać rozbijające się delikatnie o brzeg fale. Słuchając od kilku tygodni “The First Days Of Spring” praktycznie codziennie, coraz bardziej przekonuję się, że nie ma na nim zbędnego dźwięku ani niepotrzebnych dłużyzn. Ale i tak najważniejsze są piękne słowa piosenek Finka, w których wokalista dokonuje na sobie emocjonalnej wiwisekcji.

W zamykającym album “My Door Is Always Open” pojawia się zdanie “Now I’m free from all your pain“. Mimo tej deklaracji, po przesłuchaniu drugiego krążka Noah And The Whale, jeszcze bardziej odczuwa się unoszącą się nad tymi wspomnieniami – bo właściwie takiego określenia należałoby tu użyć – pustkę. Mamy wrażenie, że te słowa wcale nie zamykają tej opowieści, wręcz przeciwnie, zostaliśmy koniec końców pozostawieni sami ze swoimi myślami. Ten niedosyt zmusza nas do odsłuchania płyty jeszcze raz, i jeszcze raz, i jeszcze raz…

Krzysztof Kowalczyk

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (14 głosów, średnio: 7,57 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.