01.04.2011 01:27

Autor: Krzysztof Kowalczyk

Noah and the Whale – “Last Night On Earth”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


noah-and-the-whale-last-night-on-earth.jpg Noah And The Whale – “Last Night On Earth”
Mercury Records / 2011

Dobrze wykorzystany potencjał.

Przeskok, jakiego dokonało Noah And The Whale na swojej drugie płycie, był imponujący. Z zespołu układającego zgrabne, folkowe piosenki stali się artystami potrafiącymi stworzyć przemyślany i dojrzały koncept-album. Anglicy okrasili “The First Days of Spring” skomponowanymi z rozmachem partiami smyczków i sekcji dętej, a nawet chórem, więc wydawać by się mogło, że na trzeciej płycie będą posiadali niewielkie pole manewru, aby zaskoczyć czymś nowym.

W pewnym sensie “Last Night On Earth” wraca do formuły znanej z debiutanckiego “Peaceful, the World Lays Me Down”, ponieważ znów otrzymujemy zestaw lekkich, wpadających w ucho przebojów. Różnica polega na tym, że wracają bogatsi o doświadczenie i większą pewność siebie. Londyńczycy podmienili orkiestralne aranżacje na bardziej modne ostatnimi czasy rozwiązanie, czyli elektronikę. Nie jest to jednak zmiana zrobiona na siłę, byleby wpisać się w obowiązujący obecnie trend – wręcz przeciwnie, po pierwszych przesłuchaniach właściwie nie zauważa się syntezatorów i automatu perkusyjnego, tak naturalnie splatają się z wcześniejszym stylem Noah and the Whale. “Last Night on Earth” jest ciekawym przykładem, jak kreatywnie można wykorzystać stylistykę lat 80-tych.

Zabawy brzmieniem to tylko jeden z atutów wyspiarskiej czwórki. Nadal najważniejsze pozostają świetnie napisane piosenki, a te składają się praktycznie na cały album. Zwiewność towarzyszy każdemu kawałkowi, więc bez problemu można by wziąć dozwolony numer i wydać go jako singiel. Obojętnie, czy weźmiemy “Just Me Before We Met” i “Waiting for My Chance to Come”, najmocniej przypominające (dzięki melodiom skrzypiec) utwory z poprzednich płyt, czy też posłuchamy nostalgicznego, zamykającego płytę “Old Joy” – poziom “Last Night on Earth” jest niezwykle równy. Krótko mówiąc, Noah And The Whale kontynuują bardzo dobrą passę.

Krzysztof Kowalczyk

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (7 głosów, średnio: 6,57 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.