Festiwal Frytka Off 2017'

24.04.2010 00:21

Autor: Łukasz Stasiełowicz

Nils Petter Molvaer w Szczecinie – 21.04.2010

Kategorie: Czytelnia, Relacje z koncertów

Wykonawcy:


nils-petter-molvaer.jpg Nils Petter Molvaer w Szczecinie – 21.04.2010

Niesprzyjające okoliczności sprawiły, iż był to jedyny koncert w Polsce. Wątpiący zrozumieli sens istnienia określenia norweska szkoła.

Ze względu na żałobę narodową planowane masowe wydarzenia rozrywkowe zostały w Polsce odwołane. Islandzki wulkan przedłużył częściowo ten okres, boć i światowe gwiazdy nie mogły korzystać z połączeń lotniczych. Tak oto z polskiej trasy koncertowej Nilsa Pettera Molvaera zrobił się pojedynczy występ. Muzyk zapowiedział, iż powróci najprawdopodobniej w drugiej połowie roku, by zadośćuczynić rozczarowanym oczekującym.

W Szczecinie trębaczowi towarzyszyło jedynie dwóch instrumentalistów; Eivind Aarset (gitara), Audun Kleive (perkusja). Uzupełniającą, ale kluczową dla atmosfery koncertu, rolę mieli specjaliści od wizualizacji, animacji itp. Koncert rozpoczął się z drobniutkim opóźnieniem, należało w końcu uroczyście otworzyć Szczecin Music Fest 2010. Uwagę przykuwał fakt, iż Filharmonia została prawie zapełniona, atoli kiedy światła zgasły przestało się to liczyć. Krótkie intro i na scenie zjawiło się trzech muzyków, witanych początkowo nieśmiałymi brawami.

Zaczęli spokojnie, budując napięcie. Pomogły w tym tajemnicze paski wyświetlane na ekranie. Kto jednak myślał, że na wizualizacjach w stylu Windows Media Player się skończy, bardzo się pomylił w swoich przypuszczeniach. Po kilkunastu minutach stało się jasne, iż nie będzie to zwyczajny koncert – nie było przerw. Norwegowie płynnie przechodzili do kolejnych utworów. Kiedy jeden miał czas na pokaz solowych umiejętności, pozostali odpoczywali. Interesująca wymienność, która potwierdzała przekonanie, iż Molvaer megalomanem nie jest. Nazwanie go trębaczem jazzowym to uproszczenie, nie tylko z powodu faktycznej inkorporacji wielu innych stylów muzycznych, lecz również ze względu na jego opiekę nad elektronicznymi elementami. Imponował eklektyzm, profesjonalizm poszczególnych muzyków, podzielność uwagi, faworyzowanie efektywności miast efekciarstwa.

If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

Cały set, który trwał około 60 minut, można traktować jako względne kontinuum intensywności z drastycznymi przeskokami. Od bombardowania percepcji bitami, quasi-post-rockowym klimatem, mnogością efektów gitarowych po… ciszę, przerywaną stukaniem w perkusjonalia – dzwonki, talerze, bębenki. Bardzo na wyobraźnię zgromadzonych wpłynął szczególnie moment,w którym światła zgasły, wizualizacje zostały wyłączone. Wtedy to, w zupełnej ciemności, dźwięk gitary przypominał futurystyczne filmy z lat 70., 80. o kosmosie, których immanentną cechą były syntezatory i przesterowana gitara. Surowość potęgowała niepokój, czasami prowadząc wręcz do przerażenia.

Osobny akapit definitywnie należy się aspektowi optycznemu – wizualizacjom. Molvaer prócz muzycznych kompanów zabrał za sobą także sztab techników (audio-wizualnych), którzy ewidentnie znali się na fachu. Nie można przyczepić się do nagłośnienia. Natomiast wspomniane projekcje na ekranie nie ograniczały się do, jak to niestety często bywa, pokazu kilku slajdów. Pojawiały się m.in. sylwetki muzyków, nacisk położony był przede wszystkim na wyraziste, ale lekko rozmywające się kontury. Rzadko, co czyniło je jeszcze bardziej frapującymi, projektowano zmodyfikowany obrazy na boczne ściany sali. Efekty graficzne, które przybyli mieli okazję oglądać, nie są powszechne. Niejeden laik poszerzył swoją empiryczną wiedzę na temat aktualnych technologii.

Po kilkudziesięciu minutach na ekran powrócił motyw pasków, który niektórych wyrwał z onirycznego transu i uświadomił, że zbliża się nieunikniony koniec. Nils Petter Molvaer przemówił, podziękował swoim kolegom i publiczności. Trio otrzymało czerwone róże, a następnie zeszło ze sceny. Otrzymali żywiołowe brawa i zdecydowali się zagrać jeszcze kilkanaście minut. Znaczny fragment tego “bisu” znajduje się na zamieszczonych tutaj filmikach, oddają one jednak tylko cząstkę atmosfery, mnogości i jakości bodźców.

W kontekście wyjątkowości takiego wydarzenia, zachowanej równowadze jakości i ilości 50 zł za występ wydaje się być kwotą komiczną. Wiek odbiorców był bardzo zróżnicowany, twórczość Molvaera nie jest zarezerwowana dla snobów jednogatunkowych. Z pewnością nie jest przeznaczona dla troglodytów, lecz wystarczy troszkę otwartości, by móc czerpać radość z kontaktu, z muzyką Norwega. Przyznaje on, iż szczególnie lubi grać w Czechach, Polsce i Słowacji, eo ipso można spodziewać się jego powrotu do kraju nad Wisłą. Wizyta w charakterze widza-słuchacza zalecana.

Szczecin Europejskim Miastem Kultury 2016? Jeżeli pod muzycznym aspektem kultury rozumiemy takie występy – zdecydowane tak!

If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

Łukasz Stasiełowicz

wyszperaj coś więcej ▼




Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.