26.11.2010 15:00

Autor: Zylka

“Niezwalczalna potrzeba grania.” – rozmowa z Julią Marcell

Kategorie: Czytelnia, POLECAMY, Wywiady

Wykonawcy:


julia_wro.jpg

Wrocławskie spotkanie z Julią.

Kiedy zza drzwi sali koncertowej Firleja, gdzie stroili się muzycy artystki dochodziły dudnienia perkusyjnych bębnów, Julia opowiadała o pierwszeństwie muzyki nad innymi pasjami, przypadkowości swoich losów, polskich kompleksach i fascynacji wspomnianymi już bębnami nadającymi rytm nowym utworom Julii.

Za relację z wrocławskiego koncertu Julii niech posłuży e-mail jednego z naszych czytelników, który wygrał u nas bilet, a po koncercie napisał na redakcyjny adres “to jeden z najwspanialszych wieczorów mojego życia, jeszcze raz bardzo Wam dziękuję”. Jako obecny, podpisuję się pod powyższym.

UwolnijMuzykę!: Julia Górniewicz – Olsztynianka, reżyserka, scenarzystka, graficzka, studentka ASP, zwyciężczyni konkursu Microsoftu. Julia Marcell – kompozytorka, pianistka, wokalistka. Zamieszkała w Berlinie. Bardzo Julia G. różni się od Julii M.?

Julia Marcell: (długa chwila namysłu) Tak. Zupełnie inne cechy osobowości, charakteru wychodzą na światło dzienne przy uprawianiu tak różnych rzeczy. To jest zupełnie inny rodzaj kreatywności. Kiedy robisz filmy, stajesz za kamerą i starasz się kreować jakiś świat. Potem jest praca, praca, praca – otrzymujesz efekt końcowy i wpuszczasz go między ludzi. W jednej chwili przestaje być nasz i zaczyna żyć własnym życiem i nic nam do tego. Natomiast praca muzyka to ciągła zmiana, zmiana kierunków, próbowanie wielu sposobów, dróg. Z każdym koncertem piosenki, które wcześniej się nagrało nabierają innych kształtów, dopasowują do nowych emocji i zaczynają wyrażać zupełnie coś innego niż to, co pierwotnie zamierzyliśmy. Dla mnie są to zupełnie dwa światy.

UwolnijMuzykę!: Muzyka nie przesłoniła Ci innych pasji?

Julia Marcell: Nie, nie. Ja cały czas staram się zajmować kilkoma rzeczami na raz. Teledyski, kwestie graficzne – nad tym też staram się zapanować. To kolejny sposób do wyrażenia siebie i myślę, że są mi potrzebne oba naraz. Chociaż muzyka jest zdecydowanie bardziej emocjonalna, pierwotna w stosunku do naszych odczuć, cielesna. A w filmach… tam ujawnia się ta strona bardziej świadoma.

UwolnijMuzykę!: A czy gdyby na Twojej drodze nie pojawił się portal Sellaband.com i tak postawiłabyś wszystko na muzykę?

Julia Marcell: Wiesz, ja od zawsze byłam zakochana z muzyce. Cały czas, od maleńkości. Zdecydowanie była moją pierwszą pasją i myślę, że tak to już z nią jest, że bardzo szybko odczuwa się swojego rodzaju powołanie. Kiedy orientujesz się, że o wiele bardziej cię ona porusza niż twoich kolegów w szkole. I czujesz, że musisz znać wszystkich wykonawców na świecie, tytuły utworów, ich kolejność na płycie, skład i roszady w zespołach, marki strun gitar. To bardzo szybko zamanifestowało w moim życiu i nigdy nie odeszło. Taka ?niezwalczalna? potrzeba grania. Natomiast robienie filmów i późniejsza animacja pojawiły się kiedy odkryłam, że jedna osoba przy użyciu zwykłego komputera jest w stanie sobie z tym w jakimś tam stopniu poradzić.

UwolnijMuzykę!: Polscy słuchacze poznawali Cię dzięki Myspace, rzadko koncertowałaś w Polsce, częściej pisały o Tobie magazyny zachodnie aniżeli polskie, od niedawna odwiedzasz polskie festiwale… to nie schizofreniczne? Być artystką z Polski, ale “nie-polską”?

Julia Marcell: Ja się czuję bardzo bardzo z Polski. Im częściej jestem o to pytana tym mocniej uświadamiam sobie jak bardzo jako Polacy, mamy jakieś dziwaczne kompleksy. Kompleksy bycia na zachodzie, odniesienia tam sukcesu, czegokolwiek by nie oznaczał. Mnie zdarzyło się to jakoś bardzo niechcący, że trafiło się kilka propozycji z różnych miejsc, ale w tym także z Polski. Na początku przecież graliśmy także we Wrocławiu właśnie w klubie Rura. To nie jest do końca tak i ja zawsze głupio i niezręcznie się czuję , kiedy ktoś mówi mi, że w Polsce zostałam doceniona dopiero kiedy ?zaistniałam na zachodzie?. Człowiek po prostu pracuje, gra tam gdzie może, gdzie go chcą. Staram się rozwijać, iść do przodu.

UwolnijMuzykę!: No właśnie, czy nie jest czasem tak, że polski artysta zanim podejmie próbę zaistnienia na zachodzie musi zamazać sobie w dowodzie skrót PL? To piętno jest naprawdę tak ważące?

Julia Marcell: Gdziekolwiek byłam i miałam okazję poznać ludzi z innych kultur, części świata… to ten problem istnieje tylko w naszej głowie. Tylko my mówimy  “nie, nie Polak nie zrobi kariery, nie zagra na zachodzie, nie ma szans”. To jest jakaś kompletna bzdura.

UwolnijMuzykę!: Czyli nieprawdziwa jest teza, jakoby polski muzyk był kopistą. Wtórny wobec swojego kolegi zza Odry?

Julia Marcell: Przecież dużo naszych artystów wyjeżdża już z kraju, grywają po Europie. Moim zdaniem w tym momencie my się naprawdę dobrze rozwijamy. Kiedyś Artur Rojek powiedział bardzo ciekawe zdanie, że to nie chodzi o to, że mamy zły akcent, czy kopiujemy muzykę z zachodu, albo nie mamy nic do zaoferowania. Tam trzeba po prostu być, to jest straszna praca, to jest bardzo trudne. Nie wystarczy pojechać do Anglii i zagrać tam trzy koncerty. Potrzeba czasu na to, aby dać się poznać tamtejszej publiczności. Nie możemy iśc w konkury z zespołami na ich terenie. Bo nas tam nie ma, po prostu.

UwolnijMuzykę!: No dobra, ciągle chwalimy Cię za płytę sprzed dwóch lat ale co teraz? Ale co teraz dzieje się z Julią Marcell?

Julia Marcell: Teraz? Teraz nagrywam drugą płytę. Na tyle na ile mogę wyrazić się na temat nowego materiału, powiem krótko, że piano zostanie zastąpione przez bębny. Oczywiście nie doszczętnie, ale fortepia stanie się teraz instrumentem bardzo pobocznym i robię to w pełni świadomie. Zafascynowałam się ostatmio rytmem, bitem, zabawą z metrum. Pojawi się wiele instrumentów, będzie z przepychem. (śmiech)

UwolnijMuzykę!: No właśnie, bo zmienia się i Twój skład koncertowy. Na początku byłaś sama Ty, potem doszły skrzypce, inne smyczki, teraz masz i bębny. Rozrastasz się.

Julia Marcell: No zmienia się to, zmienia. Koleje losu różnie działają. Niektórzy odchodzą, inni przychodzą. Ktoś przeprowadza się do innego miasta, ktoś zaczyna studia. Mam to szczęście, że spotykam świetnych muzyków. Napataczają się jakoś sami z siebie i z tego mogę się tylko cieszyć.

UwolnijMuzykę!: Powiedziałaś kiedyś, że teksty Twoich piosenek to swojego rodzaju historyjki. Na tyle proste, by każy mógł je zrozumieć, ale i na tyle złożone by były uniwersalne… tylko powiedz, czemu każda z nich kończy się źle?

Julia Marcell: (śmiech) Ojej, nie wiem, nie wiem… zależy jak na to spojrzysz. Każdy utwór wychodzi z innego uczucia. Zdarza się, że pisząc tekst od razu wiem o czym piszę, o jakiej sytuacji, a innym razem… po roku dopiero dowiaduję się o co tak naprawę mi chodziło.

UwolnijMuzykę!: Jest szansa, że doczekamy się szczęśliwego zakończenia?

Julia Marcell: Staram się odchodzić od typowych historii. Tekst na nową płytę będą bardziej wrażeniowe. Mniej obserwacyjne, a bardziej emocjonalne. Nie będzie już w nich lini przebeigu zdarzeń, od A do B. To wszystko będzie o wiele bardziej pierwotne, wychodzące z wewnątrz… i przez to, mam nadzieję, również o wiele bliższe słuchaczowi.

rozmawiał Krzysiek Żyła

wyszperaj coś więcej ▼




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.