09.01.2010 09:57

Autor: Michał Wieczorek

“Nie będę grał zawsze w tym zespole” – wywiad z Damianem Abrahamem z Fucked Up

Kategorie: Czytelnia, Wywiady

Wykonawcy:


Podobnie, jak na OFFie z Damianem Abrahamem rozmawiałem w Krakowie po koncercie. I ponownie był bardzo rozmowny. Rozmowę zaczęliśmy od tematu poruszonego cztery miesiące wcześniej.

Fucked Up off2009-050 (5).jpg

Uwolnij Muzykę!: Ostatnio powiedziałeś, że chciałbyś zobaczyć Black Tapes, a dziś miałeś szansę to zrobić. Jak Ci się podobali?

Damian Abraham: Byli wspaniali. Zagrali cover Buzzcocks, to było naprawdę czadowe. Często jest tak, że słuchasz zespołu, podoba ci się, ale na koncercie czujesz, że to nie to. Oni byli świetni. Kiedy rozmawialiśmy ostatnio, powiedziałem, że lubię polski punk, że chciałbym zobaczyć mnóstwo polskich zespołów. Lubię starsze polskie punkowe zespoły. Kiedy oglądasz nowoczesny zespół, jest fajnie, bo robią coś innego, świeżego. Dobrze, że miałem szansę zobaczyć CF98 i Black Tapes, bo wszystko, co wiem o polskim punku jest historyczne, jak Dezerter.

Uwolnij Muzykę!: Skąd bierzesz swoją ogromną energię?

Damian Abraham: Myślę, że po prostu ją przechowuje jak bateria. Cały dzień siedzę w vanie i z biegiem czasu robię się coraz bardziej podekscytowany. Bardzo się stresuję każdym koncertem i to jest też sposób radzenia sobie z tym stresem. Ludzie wydaja kupę kasy, żeby nas zobaczyć, ciężko pracowali na te pieniądze, więc czuję, że jestem im winny show. Gdybym stał na scenie, myśląc jaki jestem zmęczony i jaki mam zły dzień, czułbym się winny, że ci ludzie zapłacili za to i oglądają to. Jesteśmy ogromnymi szczęściarzami, że ludzie chcą płacić, żeby nas oglądać, więc staram się, by, gdy wrócą do domu, nie powiedzieli: “koleś cały czas sterczał na scenie i nic nie robił”.

Nie znoszę, kiedy płacę za koncert, a zespół nie jest ekscytujący. To doprowadza mnie do szału. Widziałem mnóstwo zespołów, po których koncertach zastanawiałem się, po co zmarnowałem tyle kasy. Lepiej byłoby zostać w domu i posłuchać ich płyt, miałbym większa frajdę.

Nawet jeśli ludzie nie do końca lubią nasz zespół, chcę by byli podekscytowani.

Uwolnij Muzykę!: Czy nie czujesz, że nieco przytłaczasz resztę zespołu?

Damian Abraham: Hm, nie wiem… cóż… tak… To bardzo dobre pytanie, wiesz? Tak, myślę, że to ja przyciągam całą uwagę na koncertach. Oni w tym czasie skupiają się na robieniu innych rzeczy, wiesz, graniu muzyki. Kiedyś bardzo się na nich za to wkurzałem, mówiłem im: “musicie włożyć w to więcej starań”. Teraz wiem, że moją robotą jest przyciąganie uwagi, skakanie i robienie z siebie idioty. Ich pracą jest granie na gitarach. Nikogo nie obchodzi czy zapomnę tekstu, ale ludzie wkurzyliby się, gdyby oni zapomnieli zagrać piosenkę.

Fucked Up off2009-050 (2).jpg

Uwolnij Muzykę!: Jakie są twoje wrażenia z pobytu w Polsce?

Damian Abraham: Bardzo dobre, fajnie spędziło się ten czas. Łaziliśmy po Krakowie. To niewiarygodnie piękne miasto, szczególnie jego stara część. W Kanadzie, gdzie najstarsze budynki mają około 100 lat i to znaczy, że są naprawdę stare, jak na Kanadyjskie standardy, nie mamy możliwości spacerowanie po tak pięknych, starych miastach.

Ostatnio, gdy byliśmy w Polsce spędziliśmy tu jakieś siedem godzin na totalnym zadupiu. Tym razem dużo spacerowaliśmy, mieliśmy fajny wjazd do miasta, mieliśmy szansę zobaczyć to, co chcieliśmy. Myślę, że to jest wspaniałe miasto. Kupiłem sobie ogórki kiszone, które kocham, dla brata kupiłem wódkę, bo sam nie piję, jestem straight edge’m.

Chciałbym tu wrócić i zagrać więcej koncertów. Bardzo chcemy koncertować w Europie Wschodniej, ale wiesz, jaka jest ekonomia tras? Ustawiają ci koncerty i grasz w Niemczech, Holandii czy Belgii cały czas, co w sumie jest w porządku, ale ja widziałem te wszystkie miejsca. Chcę pojechać do miejsc, w których jeszcze nie byłem. Nigdy nie wzbogacę się na tym zespole, więc chcę robić rzeczy, których nie miałbym szans zrobić w innej sytuacji. Tak więc chcę pojechać do Europy Wschodniej, na Bliski Wschód, do Ameryki Południowej, rozmawiamy teraz o koncertach w RPA. To będzie masa dobrej zabawy.

Uwolnij Muzykę!: Nie obawiasz się, że twój syn nie będzie dumny z twojej pracy, gdy dorośnie?

Damian Abraham: Mój syn? Oczywiście.

Nie będę grał zawsze w tym zespole. Myślę, że to potrwa najwięcej pięć lat. Nie dlatego, że boję się, że mój syn będzie się wstydził tego, co robiłem, ale dlatego, że martwi mnie perspektywa robienia tego samego w kółko i stania się nudnym dla każdego. Chcę, żeby to nadal było ekscytujące, było wyzwaniem dla nas. Nie chcę, żeby to stało się nudną pracą w stylu: “hej to znowu my, zagrajmy tę piosenkę, ależ jestem znudzony”. Choć staramy się układać za każdym razem nowy set, jest kilka piosenek, które chcemy grać codziennie. To stanie się nudne za jakiś czas. Rozpadniemy się za, najdłużej, pięć lat, więc nie staniemy się zespołem w stylu: “o nie, znowu oni?”.

Tak to już jest na świecie, większość zespołów się rozpada. Był taki świetny straight edge’owy zespół w Toronto, który rozpadł się po dwóch koncertach. My ciągle gramy razem, bo tak naprawdę nie lubimy się. Gdybyśmy byli przyjaciółmi, rozwiązalibyśmy zespół dawno temu, żeby uratować przyjaźń.

Uwolnij Muzykę!: Czy myślisz w takim razie o jakichś nowych projektach, czy weźmiesz rozbrat z muzyką?

Damian Abraham: Będę w innych zespołach, stworzę mnóstwo side-projectów, ale to nigdy nie będzie tak, jak Fucked Up. To już nie będzie moją pracą. Nigdy nie dostanę pracy jako wokalista. Wszyscy w tym zespole: Mike, Jonah, Josh, Sandra i Ben umieją grać na instrumentach, mogą być w innych zespołach. Wszystko, co ja potrafię, to wydzierać się w ten sam sposób. Kiedyś mi się to znudzi, ja znudzę się ludziom. Stworzę jakiś nowy zespół, ale on nigdy nie będzie, jak Fucked Up. Poszukam jakiejś innej kreatywnej pracy, może poza muzyką, ale to nie będzie to samo.

Uwolnij Muzykę!: Jakie jest twoje muzyczne marzenie?

Damian Abraham: Tak naprawdę to nie wiem. Kiedy zaczynaliśmy z tym zespołem, nie myśleliśmy, że zagramy w Chinach, w Polsce, czy dostaniemy Polaris Award. Wszystko to było poza moimi najśmielszymi marzeniami. Moim najśmielszym marzeniem było nagranie dema albo siedmiocalówki. To trochę niedorzeczne rozmawiać o moich muzycznych marzeniach, skoro żyję nim. Nigdy nie planowałem tego robić, tak, jak nie planowałem spotykać gości z moich ukochanych punkowych zespołów. Nadal, jak ich widzę, myślę sobie: “o mój Boże, nie mogę w to uwierzyć”.

Ale tak naprawdę, i nie ściemniam, to chcę wygrać Grammy (śmiech). Nie, nie chcę tego. Chciałbym zagrać trasę w Ameryce Południowej, chciałbym zobaczyć więcej miejsc, których jeszcze nie widziałem. Australię na przykład.

Każdy dzień jest surrealistyczny. W zeszłym tygodniu siedziałem w domu, mocno zdołowany i pomyślałem sobie: “chyba żartujesz koleś, nie masz żadnego, ale to żadnego talentu muzycznego, a udało ci się zrobić z tego pracę”. Jestem szokująco niezdolny do grania w zespole, a udało mi się to. To jest marzenie, właśnie tu.

Rozmawiał Michał Wieczorek

wyszperaj coś więcej ▼




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.